Główny argument dla wariantu spadkowego to utrzymująca się ponadprzeciętna zmienność rynków akcji oraz ciągle rosnące rentowności europejskich obligacji. Strona popytowa ma w zanadrzu potencjalne silne zachowanie się KGHM oraz coraz lepszą sytuację techniczną w Stanach.
Kluczowym momentem wczorajszych notowań były informacje z godziny 14:30. Do lekko lepszych od oczekiwań danych makro ze Stanów dołączyły wiadomości z KGHM. Miedziowy gigant opublikował projekty uchwał na walne zgromadzenie w styczniu, na którym spółka chce przegłosować skup własnych akcji o wartości do 3 miliardów złotych. W ciągu kilku minut akcje KGHM z lekkich minusów wskoczyły na wyraźne plusy wzmacniając lekki, pozytywny impuls płynący z giełd zagranicznych. Dzięki temu z całkiem groźnej przeceny ostatecznie odnotowaliśmy wczoraj jedynie niewielkie minusy. Z punktu widzenia analizy technicznej wczorajsza sesja wzmocniła zeszłotygodniowe wsparcie na poziomie 2265 punktów, gdyż w trakcie dnia indeks odskoczył z okolic tego poziomu. Jako, że dotarliśmy wczoraj rano do tego wsparcia właściwie jednym ruchem zaczynając od poniedziałkowego wysokiego otwarcia, przełamanie go w tak szybkim czasie wywołałoby szybką korektę wzrostową. Teraz, gdy odbicie miało miejsce znad wsparcia, jego naruszenie będzie miało większe znaczenie i może przynieść przyspieszenie zniżki. Główny argument dla wariantu spadkowego to utrzymująca się ponadprzeciętna zmienność rynków akcji oraz ciągle rosnące rentowności europejskich obligacji. Strona popytowa ma w zanadrzu potencjalne silne zachowanie się KGHM oraz coraz lepszą sytuację techniczną w Stanach. Indeksy amerykańskie zachowują się od kilku tygodni nieco lepiej niż europejskie i jeśli budowane tam formacje trójkątów przyniosą wzrostowe wybicie, pomoże to wszystkim globalnym rynkom akcji. Na razie sygnał kupna ze Stanów nie przyszedł, a zatem cały czas widziałbym większe szanse na realizację wariantu spadkowego na GPW w horyzoncie najbliższych kilku-kilkunastu sesji. Potwierdzeniem będzie zejście WIG20 poniżej wspomnianego wcześniej wsparcia 2265 punktów.
Piotr Kaczmarek, CFA
Rynek długu w centrum uwagi (rynek futures)
Wtorkowa sesja przebiegła zgodnie z oczekiwaniami. Inwestorzy w dalszym ciągu koncentrują się głównie na strefie euro przyglądając się postępującej wyprzedaży długu mimo systematycznych zakupów przez EBC. Wczoraj oprocentowanie włoskich 10- latek powróciło powyżej 7% (spread z papierami niemieckimi 5,3 pkt proc.) choć gwiazdą rynku jest ostatnio Hiszpania (6,3% za 10-latki wobec 5,5% na początku listopada). Obawy o stabilność eurolandu spowodowała oczywiście osłabienie euro (1,3540) i w konsekwencji spadki cen akcji. Europa świeciła na czerwono. Po południu pomogły optymistyczne dane makro z USA, gdzie sprzedaż detaliczna za październik wzrosła o 0,6% m/m (prognoza 0,1% m.m). W końcówce handlu pojawiły się plotki o możliwej obniżce ratingu Włoch i nie udało się wyjść nad kreskę. Ostatecznie FW20 zamknął się na 2304 pkt po spadku o 1,37%. Technicznie zeszliśmy ponownie w strefę wsparcia 2270-2280 pkt (lokalny dołek z czwartku, dolne ograniczenie wzrostowego, liczne zniesienia kanału fibonacciego, połowa świecy z 21.10) i ten silny bastion został utrzymany przez byków. Na jak długo? Patrząc na kurs EUR/USD (test minimów) pozostaję ubiegłotygodniowych sceptykiem i w krótkim terminie kibicuję podaży. Scenariusz średnioterminowy, bez zmian choć obecnego ruchu nie traktuję jako jego części. W mojej opinii dalej jesteśmy w korekcie spadków 2938-2014 pkt i do jej wypełnienia potrzeba jeszcze jednej fali wzrostowej w rejony ok. 2285 pkt. Wall Street tymczasem nie przejęła się europejskimi problemami i handel zakończyła wzrostami. Szeroki S&P500 zyskał 0,48% (1257,81 pkt). Pomogła wypowiedź szefa Goldman Sachs, który z optymizmem spogląda na amerykańską gospodarkę. Ostatnie, niezłe dane makro oraz silny rynek akcji starają się wyrażać to samo. Nie można jednak tego powiedzieć o Europie.
Krystian Brymora