Póki zmienność nie opadnie, nie widzę podstaw do trwalszej kontynuacji rozpoczętych w październiku wzrostów. Dużo ciekawiej wygląda sytuacja na szerokim rynku, gdzie w przeciwieństwie do największych spółek moim zdaniem jest łatwiej obecnie zagrać na większe wzrostowe odreagowania.
Na sytuację rynkową, która kształtuje się w ostatnich dniach, należałoby spojrzeć z dwóch perspektyw. Niedźwiedzie powiedzą, że po dwóch dniach spadków z początku ubiegłego tygodnia rynki akcji męczą się już od pięciu sesji, aby chociaż odrobić te dwudniowe straty. Ponadto utrzymuje się ponadprzeciętna zmienność na rynku akcji przy jednoczesnej wyprzedaży obligacji włoskich, co daje bardzo dobre podstawy do rozpoczęcia w najbliższym czasie nowej fali spadkowej indeksów. Byki z drugiej strony powiedzą, że biorąc pod uwagę skalę październikowych wzrostów i naturalną tendencję do realizacji zysków przez część inwestorów, rynki trzymają się nadspodziewanie mocno. Gdyby miały spadać, szereg negatywnych informacji powinien już je sprowadzić dużo niżej i brak większego spadku oznacza, że czeka nas mocny ruch w górę. Osobiście jest mi chwilowo bliżej do obozu niedźwiedzi. Choć uważam, że należy widzieć obie strony potencjalnej transakcji i oczywiście przy obecnej nerwowej atmosferze rynek może jeszcze urosnąć (chociażby na kolejnej fali likwidacji krótkich pozycji), stosunek zysku do ryzyka jest niezbyt atrakcyjny. Póki zmienność nie opadnie, nie widzę podstaw do trwalszej kontynuacji rozpoczętych w październiku wzrostów. Dużo ciekawiej wygląda sytuacja na szerokim rynku, gdzie w przeciwieństwie do największych spółek moim zdaniem jest łatwiej obecnie zagrać na większe wzrostowe odreagowania po destrukcyjnej dla wielu spółek fali spadkowej. W segmencie małych i średnich walorów kluczowe zresztą będą najbliższe sesje i apogeum sezonu publikacji raportów za trzeci kwartał. Dane finansowe zdeterminują, które ze spółek z szerokiego rynku będą mogły zachować się lepiej od indeksów w końcówce roku.
Piotr Kaczmarek, CFA
Powiew optymizmu, byki przed szansą
Wtorek kolejny raz nie przyniósł rozstrzygnięć. Notowania FW20 utrzymywały się powyżej 2400 pkt (zakończenie 2410 pkt), co niewątpliwie daje przewagę bykom w zakresie 2450-2330 pkt. Dzisiaj należy oczekiwać więc testu górnego ograniczenia tego kanału (2450 pkt) a potem uważnie przyglądać się 2470-80 pkt i kluczowemu 2585 pkt. Poziomy te wynikają z licznych zniesień i projekcji cenowych fibonacciego. Opór 2585 pkt to w mojej opinii granica między korektą a nową falą wzrostową, czyli do tego poziomu obecnie trwające wzrosty są dla mnie korektą spadków 2938-2014 pkt i warunkują dalszy scenariusz średnioterminowy. Ten jak na razie pozostaje bez zmian. Na zachowanie rynku we wtorek wpłynęły informacje z Włoch. Niewielkie było przejęcie kiedy rentowność 10-latek dobijała do 6,8% (powyżej 7% Grecja wytrzymała 17 dni a Irlandia i Portugalia ok. 30 dni). Podobnie rynek zlekceważył coraz głośniej komentowaną sprawę interwencji zbrojnej w Iranie, co mogłoby podbić notowania ropy naftowej i pogrążyć gospodarkę światową w przyszłym roku. Spodobało się za to utracenie większości parlamentarnej przez rządzącą koalicję (brak wotum zaufania). Wieczorem natomiast dowiedzieliśmy się, że premier Berlusconi jednak poda się do dymisji, co ucieszyło Wall Street i pomogło kolejną sesję zakończyć zielonym kolorem. Ta była od samego początku rozgrywana typowo. Spadki do zamknięcia Europy a następnie wyciąganie indeksów. Szeroki S&P500 zyskał 0,81% (1271,37 pkt). Swoją drogą kolejny raz nie rozumiem zachowania rynku. Brak rządu przecież znacznie opóźni wprowadzenie już zapowiedzianych reform gospodarczych. Ostrożność wskazana.
Krystian Brymora