8 listopada 2011, 14:41
Kategorie: Makro Tagi: Kryzys, gospodarka, Buczek, strefa euro, EFSF

"Strefa euro musi pomóc sobie sama"

Chyba trudno byłoby wymyślić ciekawszy i bardziej dramatyczny scenariusz dotyczący rozwoju kryzysu nadmiernego zadłużenia państw strefy euro. Do tego trzeba dodać, że europejscy politycy muszą liczyćna siebie, a nie czekać na jakiś cud.

Chyba trudno byłoby wymyślić ciekawszy i bardziej dramatyczny scenariusz dotyczący rozwoju kryzysu nadmiernego zadłużenia państw strefy euro. Szczyty polityczne co kilka dni, raz z udziałem przywódców europejskich, raz światowych. Ważne propozycje polityczne zmieniające się, jak w pokerze – raz referendum jest, raz go nie ma. Raz wyjście Grecji ze strefy euro nie jest możliwe, raz staje się nową alternatywą. Chwiejące się rządy państw, partie opozycyjne raz współpracujące, raz chcące przejąć władzę. Wielkie światowe mocarstwa raz chętnie pomagające Europie, raz zaprzeczające, że chcą udzielić pomocy finansowej. Jedno jest coraz bardziej widoczne – obecny kryzys w strefie euro ma głównie charakter polityczny. I to od polityków zależy czy zmieni się także w kryzys ekonomiczny. Do tego trzeba dodać, że europejscy politycy muszą liczyćna siebie, a nie czekać na jakiś cud.

Rynki akcji (i surowców) w ostatnich tygodniach zaczęły wskazywać na możliwość pozytywnego rozwoju wydarzeń w strefie euro. Giełdowe indeksy odbiły się wyraźnie po sierpniowo-wrześniowym załamaniu. Kontrastuje to znacznie z sytuacją na rynku długu. Najbardziej obserwowane obecnie włoskie obligacje skarbowe, będące swego rodzaju miernikiem nastrojów na rynku długu, cały czas tanieją, a ich rentowności rosną. Rentowność 10- letnich instrumentów przebiła 6,5% i mimo interwencji ze strony EBC zaczyna zbliżać się do strefy, w której zrobi się bardzo niebezpiecznie. Z niezłą sytuacją na rynku akcji kontrastuje również brak zainteresowania obligacjami EFSF – to wyraźny sygnał ograniczonego zaufania do tej instytucji, notabene posiadającej najwyższy możliwy rating.

Ale w ostatnich dniach zaczęły pojawiać się pierwsze jaskółki nadziei, że politycy zajmą się przyczynami obecnego kryzysu, a nie tylko inżynierią finansową. Po pierwsze padły propozycje ograniczenia działania rajów podatkowych. To krok we właściwą stronę, chociaż obecne propozycje są ciągle dalece niewystarczające (w samej Europie jest wiele możliwości o podobnym charakterze). Po drugie wygląda na to, że na naszym lokalnym podwórku uda się wreszcie zamknąć kwestię jednodniowych lokat antybelkowych. Pozwalają one wprawdzie taniej finansować się niektórym bankom, ale rodzą ogromne ryzyko w polskim systemie bankowym, zaburzając relację duration aktywów i pasywów banków.

Co do sytuacji na warszawskiej GPW, to nadal jest ona bardzo podatna na zachowanie innych rynków, chociaż w segmencie średnich i mniejszych spółek w ostatnich tygodniach widać powrót racjonalnego zachowania cen. Dobre spółki, o silnych fundamentach, które w sierpniu i wrześniu zostały przecenione razem z całym rynkiem, wróciły do łask. W niektórych przypadkach zwyżki kursów są kilkudziesięcioprocentowe.

Reasumując, kryzys polityczny w strefie euro trwa. Kolejne szczyty, zapowiedzi czy reakcje polityków na razie nie przyniosły cudownego rozwiązania. Dobrze byłoby, aby znalazł się wreszcie lider, który wyprowadzi strefę euro na właściwe tory. Wydaje się, że naturalnym liderem powinni być Niemcy.

Sebastian Buczek, prezes zarządu Quercus TFI S.A.

Źródło: Quercus TFI S.A.
Zapisz się na newsletter Globtrex.com- najlepsza dawka informacji inwestycyjnych. Codziennie rano na Twojej skrzynce.
Dodaj artykuł do:


Czytaj także:
»  czytaj więcej
Komentarze
Ten artykuł nie ma jeszcze dyskusji. Rozpocznij dyskusję
Newsletter
Otwórz rachunek demo
NEWSLETTER
SONDA

Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?

  • Tak
     75%
  • Nie
     25%
PARTNERZY GLOBTREX.COM