Obradujący w
Brukseli ministrowie finansów państw strefy euro zdecydowali, że
w ciągu trzech tygodni ustalone zostaną szczegóły przedsięwzięć,
dzięki którym EFSF zwiększy swe możliwości kredytowe do 1 bln
EUR.
Wczorajsza sesja przyniosła zwyżkę prestiżowego indeksu warszawskiej giełdy. WIG20 zyskał 0,8% i notuje obecnie wartość 2381.66 pkt. Podobnie poradziły sobie indeksy zza Oceanem. Na zamknięciu Dow Jones Industrial wzrósł o 0,71%, Nasdaq zyskał 0,34%, a indeks S&P 500 wzrósł o 0,63%. Tym samym mimo napiętej sytuacji w Strefie Euro kupującym udało się wyjść na plus, choć DJIA wciąż znajduje się blisko ważnego wsparcia na poziomie 12 000 pkt. Wczoraj włoskie media donosiły, iż premier Włoch miałby się podać do dymisji. Plotki te zostały szybko zdementowane. Najwyraźniej światowi inwestorzy są już uodpornieniu na nowe doniesienia z Eurolandu i nie podejmują tak nerwowych decyzji jak na początku kryzysu. Obradujący w Brukseli ministrowie finansów państw strefy euro zdecydowali, że w ciągu trzech tygodni ustalone zostaną szczegóły przedsięwzięć, dzięki którym EFSF zwiększy swe możliwości kredytowe do 1 bln EUR. Wciąż jednak brak jest wiążących szczegółów. Według jednej z agencji prasowych, środki w wysokości 1 bln EUR mają być dostępne w grudniu. Dziś na notowania wpływ będą mieć dane makro z Europy. O 8.00 poznaliśmy bilans handlu zagranicznego w Niemczech (15,3 mld EUR vs. Prognoza 12,2 mld EUR). O 10.30 na rynek napłynie zmiana produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii (0,1% m/m). Biorąc pod uwagę poranne rosnące wartości kontraktów na zachodnioeuropejskie indeksy należy spodziewać się dziś pozytywnego rozpoczęcia sesji notowań ciągłych w Warszawie.
Krzysztof Zarychta
Bez rozstrzygnięć (rynek futures)
Za nami sesja o dużej zmienności ale bez żadnych rozstrzygnięć. Poniedziałek FW20 spędził pomiędzy 2340 pkt a 2420 pkt. Mimo ciekawego handlu dalej jesteśmy w klinczu, choć czym dłużej bykom udaje się utrzymać rynek bez większej korekty miesięcznych wzrostów tym przeciwna strona staje się słabsza. Wczoraj początkowo rynek świecił kolorem czerwonym. Obawiano się o Włochy, a konkretnie o oprocentowanie długu. Popularne 10-latki przekroczyły 6,5% i do magicznej granicy 7% coraz bliżej. Należy przypomnieć, że powyżej tego poziomu Grecy wytrzymali 17 dni zanim poprosili o pomoc a Portugalia i Irlandia ok. 30 dni. Zrobiło się więc gorąco. Pojawiające się plotki o dymisji Berlusconiego okazały się kubłem wody i po godzinie 12 warszawski parkiet był zielony. Plotki zostały zdementowane ale jest jeszcze wotum nieufności. W zieleni nie przeszkodziły nawet kiepskie dane makro. Sprzedaż detaliczna w strefie euro była poniżej oczekiwań, wcześniej slaby odczyt indeksu Sentix a produkcja w Niemczech zaliczyła przemysłowa największy spadek od lutego 2009. Wall Street wobec tego zaczynała niemrawie. Potem handel rozegrał się według typowego scenariusza. Spadki do zamknięcia Europy, następnie wyciąganie indeksów go góry. Szeroki S&P500 zyskał 0,63% i zakończył na 1261,1 pkt, co powinno dzisiaj pozytywnie wpłynąć na początek sesji. Potem będziemy obserwować szczególnie ważny poziom 2450 pkt. Powyżej tego mamy również istotne 2470- 80 pkt. Niżej zwracamy uwagę a 2340-30 pkt. Czym dłużej jednak będziemy przebywać w tych kleszczach tym rośnie szansa na zaatakowanie oporów. Średnioterminowy scenariusz pozostaje bez zmian. Do 2585 pkt wzrosty z końca września traktuję jako korektę spadków 2938-2014 pkt. W mojej opinii zakończyliśmy pierwszą falę tej korekty.
Krystian Brymora