25 października 2011, 12:38
Kategorie: Akcje Tagi: GPW, Akcje, Buczek, giełdy

Emocje wpływają na dużą zmienność rynków

Czwartkowa i piątkowa sesja dokładnie pokazują, jakie obecnie nastroje panują na rynkach finansowych. Najpierw w czwartek przez cały dzień ceny systematycznie leciały w dół. W piątek z kolei po początkowym umiarkowanym odbiciu, rozpoczęła się jazda w drugą stronę.

Czwartkowa i piątkowa sesja dokładnie pokazują, jakie obecnie nastroje panują  na rynkach finansowych. Najpierw w czwartek przez cały dzień ceny      systematycznie leciały w dół. WIG stracił 2,8% i technicznie sytuacja zaczynała  się robić nerwowa. W piątek z kolei po początkowym umiarkowanym odbiciu, rozpoczęła się jazda w drugą stronę. WIG zyskał 3,1%, a techniczny obraz rynku zmienił się o 180 stopni. Na wczorajszej sesji kontytnuowane były  piątkowe wzrosty. Szczególnie mocno zachowywały się kursy spółek surowcowych (KGHM, Lotos) oraz PZU.

Dlaczego rynki są aż tak rozchwiane? Ponieważ analiza fundamentalna straciła na znaczeniu na rzecz emocji – nadziei i strachu. To one obecnie w największym stopniu determinują zachowania inwestorów i wpływają na ceny instrumentów finansowych. Jak pojawia się obawa, że politycy nie poradzą sobie z opanowaniem kryzysu zadłużenia, to ryzykowne aktywa tracą na  wartości. Jak pojawią się z kolei spekulacje, że już za chwile zostanie uzgodnione rozwiązanie, rynki gwałtownie idą w górę. Tak było właśnie w piątek, kiedy pojawiły się informacje o zgodzie na kolejną transzę pomocy dla    Grecji o wartości 8 mld euro i odżyły nadzieje na porozumienie co do kwestii rozwiązania problemu nadmiernego zadłużenia w Europie.

Ale czy naprawdę należy oczekiwać przełomu? Weźmy przykład Grecji. Kolejna  transza pomocy jest jedynie kroplówką pozwalającą temu krajowi  przetrwać kilka miesięcy. Mówi się o redukcji greckiego długu skarbowego aż o  60%. Pozwoli to jednak na obniżenie wskaźnika zadłużenia w relacji do PKB  tylko do 110%, czyli poziomu ciągle bardzo wysokiego. Kto ma dalej finansować ten kraj? I to przy ujemnej dynamice PKB, ciągłych strajkach/protestach,  lekceważącym podejściu do pracy i płacenia podatków. Ochotników nie widzę. W związku z tym po chwilowej euforii, może przyjść refleksja, że sytuacja  niewiele się tylko poprawiła.

Nie inaczej sprawa ma się z całą strefą euro. Obecnie wysiłki polityków    zmierzają jedynie w kierunku opanowania sytuacji, a nie rozwiązania problemów. Można na jakiś czas załatać dziury i mieć nadzieję, że statek nie zatonie. Ale czy to wystarczy? Raczej nie. Ponieważ piętrzących się problemów jest mnóstwo. Potrzeba zatem radykalnych reform. Weźmy ostatni przypadek, tym razem z USA. Amerykańskie banki publikują właśnie wyniki za III kwartał. Na papierze wyglądają one nieźle. Jednak znaczna ich część pochodzi z różnego rodzaju sztuczek księgowych, na czele z uznawaniem spadku cen własnego długu jako zysku! W ten oto sposób Grecja mogłaby dowodzić, że nie ma deficytu, tylko nadwyżkę budżetową, skoro ceny ich obligacji skarbowych  ciągle tanieją…

Nie jestem zwolennikiem scenariusza katastroficznego, ale z drugiej strony    chyba bezpieczniej jest nie ulegać nadziei, że poprzez różnego rodzaju zabiegi z żonglowaniem długami uda się wyjść z obecnego kryzysu.

Sebastian Buczek, prezes zarządu Quercus TFI S.A.

Źródło: Quercus TFI S.A.
Zapisz się na newsletter Globtrex.com- najlepsza dawka informacji inwestycyjnych. Codziennie rano na Twojej skrzynce.
Dodaj artykuł do:


Czytaj także:
Komentarze
Ten artykuł nie ma jeszcze dyskusji. Rozpocznij dyskusję
Newsletter
Otwórz rachunek demo
NEWSLETTER
SONDA

Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?

  • Tak
     75%
  • Nie
     25%
PARTNERZY GLOBTREX.COM