| Kategorie: Akcje, Makro, Surowce | Tagi: surowce, Akcje, gospodarka, giełdy |
Rozczarował Apple, pierwszy raz od wprowadzenia do sprzedaży iPhone. Zaskakujące są prognozy dot. IV kw., które pokazują spadek wyniku netto. Byłaby to wyjątkowa sytuacja: zazwyczaj IV kw. dla gospodarki USA jest najlepszy. Z danych makro produkcja przemysłowa troszeczkę lepsza od oczekiwań 3,2 % rdr - jest to jednak najniższy odczyt od ponad 2 lat. Inflacja, 3,9% rdr, zdecydowanie powyżej poziomu docelowego wyznaczonego przez FED.
Inwestorzy skupiali się głównie na plotkach i przeciekach dotyczących wzmocnienia EFSF. Każda informacja o możliwym porozumieniu Francji i Niemiec powodowała wzrost cen akcji. Oczekiwania na prezent dla rynków ze strony polityków są duże. Mikołaj miałby w tym roku przyjść wcześniej, najlepiej już w ten weekend. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że zdecydowane zwiększenie EFSF i poszerzenie zakresu działania poprawi atmosferę na krótki czas i nie rozwiąże bolączek systemowych, które narastały przez wiele lat. Problem długu w gospodarkach rozwiniętych nie może być rozwiązany złym bankiem czy funduszem skupującym niechciane aktywa bez względu na jego wielkość i zakres działania. Oczywiście, może dać więcej czasu na działania, ale będą to miesiące, a nie lata. Rentowność włoskich dziesięciolatek mimo ogromnych zakupów dokonywanych przez ECB znowu przekroczyła 6%. W Europie trudno znaleźć osobę, która posiadałaby mandat i odwagę do drastycznych reform. Społeczeństwa oczekują dobrobytu i szerokiej klasy średniej. Kryzys i okres reform pogłębiają rozwarstwienie, jednocześnie zwiększając obszar biedy, co zazwyczaj odbija się na rządzących w momencie wyborów do parlamentu. Minęły trzy lata od upadku Lehman Brothers i jedyne decyzje podjęte przez rządzących wiązały się z zasilaniem rynków płynnością (dodruk pieniądza) oraz tworzeniem przeróżnych funduszy skupiających niechciane aktywa (TARP, EFSF itd.) oraz obietnicach cięć w wydatkach w przyszłości. Decyzje te poprawiają atmosferę w gospodarce, a co za tym idzie podnoszą wyceny aktywów więc są akceptowane przez większość. Łatwo podejmować takie decyzje, najlepiej w szerokim gronie, np. G20 - trudno będzie znaleźć odpowiedzialnego. Podsumowując: bardzo dobre wyniki korporacji odzwierciedlają rozwój gospodarki na sterydach w ostatnich kilku kwartałach. Powodują one atrakcyjne poziomy wskaźników służących do wycen spółek. Trzeba jednak pamiętać, że są to wyniki historyczne. Kupując aktywa inwestujemy w przyszłość, a tę bardzo trudno przewidzieć. Wiele zależy od elit politycznych. Łatwe decyzje zasilające rynki pustym pieniądzem będą skutkować niską awersją do ryzyka i wzrostem wycen wszelkich cen aktywów i kiedyś gwałtownym upadkiem ery postindustrialnej. Reformy, cięcie wydatków, delewarowanie gospodarki to pot i łzy, możliwa recesja, gwałtowne przeceny aktywów oraz nadzieja na ewolucyjne zmiany systemowe. Jako wyborców interesuje nas „dziś” więc drugi scenariusz, który na globalną skalę wydaje się mało realny. Realizacja jego skutkowałaby protestami znanymi z greckich ulic we wszystkich większych miastach gospodarek rozwiniętych.
Piotr Olejniczakowski
Minione dni wyróżniały się na tle poprzednich tygodni przede wszystkim dużą nerwowością, zmiennością oraz podatnością na wszelkiego rodzaju doniesienia. Inwestorzy mieli nadzieję, że po zakończonym szczycie G20 i pojawiających się po nim komunikatach sytuacja w Europie jest opanowana. Gracze zakładali, że uzgodnienia na najwyższych szczeblach przebiegają pomyślnie, a zbliżający się szczyt Unii Europejskiej tylko potwierdzi ostateczne przyjęcie planu ratowania zadłużonych państw Starego Kontynentu. Jak się jednak okazało, założenia te były zbyt optymistyczne. Pierwszy zgrzyt pojawił się tuż po szczycie G20, kiedy minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble zapowiedział, że najbliższy szczyt Unii Europejskiej (zaplanowany na 23 października) nie przedstawi ostatecznego rozwiązania kryzysu długu w Strefie Euro. Kolejny niepokój wywołała publikacja The Financial Times Deutschland, który napisał, że Niemcy zgodzą się na rozszerzenie Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF) do maksymalnie 1 bln EUR, ale z udziałem Niemiec nie przekraczającym ustalonych już 211 mld EUR. Gwoździem do trumny była publikacja niemieckiego dziennikia Die Welt, który poinformował, że niemiecki rząd nie wyklucza przełożenia, zaplanowanego na 23 października, szczytu Unii Europejskiej z powodu przeciągających się negocjacji ws. zwiększenia „siły” EFSF. Weekendowego szczytu ostatecznie nie odwołano, jednak poinformowano, iż w niedzielę nie dojdzie do wiążących ustaleń w kwestii funkcjonowania EFSF. W zamian za to, w środę zwołany zostanie kolejny szczyt (tym razem tylko państw strefy euro), który ma ostatecznie zamknąć spory związane z Funduszem Stabilności Finansowej.
Zakończony tydzień przebiegał w rytm publikowanych kolejnych prasowych rewelacji oraz późniejszych zaprzeczeń samych zainteresowanych. Co ważniejsze, na każde pojawiające się lepsze lub gorsze pogłoski rynki reagowały. Doprowadziło to do dużej nerwowości inwestorów, którzy nie wiedzieli, jak zachować się w sytuacji zupełnie rozbieżnych informacji.
Początek nowego tygodnia przyniesie najprawdopodobniej kontynuację medialnych spekulacji, których po szczycie UE powinno być całkiem sporo. Taki stan powinien utrzymać się do środy, czyli terminu kolejnego szczytu. Od wypracowanych na nim decyzji, a co ważniejsze spójnego komunikatu, zależeć będzie los rynków kapitałowych w najbliższych tygodniach.
Paweł Mielcarek
Kraje azjatyckie mogą mieć do czynienia ze spadkiem konkurencyjności w związku z presją płacową i inflacyjną. Przed Chinami ryzyko pierwszego od 20 lat deficytu handlowego. Przeważnie wrzesień i październik są miesiącami, w których wartość eksportu w Chinach osiąga szczyt, gdy Europa i USA robią zakupy w związku z grudniowymi świętami. Nadwyżka handlowa w bieżącym roku prawdopodobnie spadnie do poziomu 50-100 miliardów dolarów, ze 183 miliardów w ubiegłym roku. Wrzesień był drugim z kolei miesiącem, gdzie zanotowano spadki nadwyżki do 14,5 miliarda dolarów, a import i eksport spadały szybciej niż się tego spodziewano. Wartość eksportu we wrześniu wzrosła o 17,1 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem, w sierpniu wskaźnik ten wyniósł 24,5 proc. Istotną rolę odgrywa kurs walutowy i jego stopniowa rewaluacja, przy czym spadek konkurencyjności Chin można uznać za czynnik sprzyjający odzyskiwaniu równowagi przez światową gospodarkę. PKB Chin wzrósł w III kw. 2011 r. o 9,1 proc. (spodziewano się wzrostu o 9,3 proc., po wzroście w II kw. o 9,5 proc. i jest to najwolniejsze tempo wzrostu od 2009 r.). Chińskie władze realizują obecnie „plan pięcioletni” i nie widzą powodów do paniki. Jeżeli uda się zrealizować jego założenia, to wspomniane czynniki i ich wpływ na bilans handlowy nie będą poważnym problemem.
W Kraju Kwitnącej Wiśni inwestorzy na rynku kapitałowym przez większość tygodnia dominowała podaż. W końcówce najsłabiej zachowywały się firmy ubezpieczeniowe oraz firmy z branży metalowej. Indeks Nikkei 225 stracił od poniedziałku ponad 2 proc.
Indyjska rupia osłabiła się względem dolara amerykańskiego, osiągając najwyższy poziom od kwietnia 2009 r. głównie za sprawą spekulacji dotyczących słabnącego wzrostu gospodarczego w krajach rozwijających oraz szybszej inflacji, która bezpośrednio wpłynie na ilość inwestycji bezpośrednich. Rynek spekuluje, iż kurs indyjskiej waluty zbliża się do poziomu, przy którym możemy spodziewać się interwencji banku centralnego.
Bank centralny Brazylii obniżył główne stopy procentowe o 50 pkt bazowych do 11,5 proc., uzasadniając swoją decyzję rosnącym ryzykiem spowolnienia gospodarczego. Sytuacja ekonomiczna Brazylii traktowana przez wielu inwestorów jako indeks wyprzedzający dla rynków wschodzących, a także dla rynku surowców, wzbudziła spory niepokój na rynkach. Oczywiście, w krótkiej perspektywie dominowały informacje dotyczące Grecji, ale w dłuższej perspektywie decyzje zarządzających funduszy inwestycyjnych pozostaną pod wpływem rosnącej awersji do ryzyka.
Jan Żuralski
Ostatni tydzień przyniósł obniżkę cen surowców. Największy spadek odnotowuje miedź, natomiast obronną ręką wyszła ropa, które straciła najmniej, bo tylko 0,5 procent. Rynki żyją weekendowym spotkaniem decydentów Unii Europejskiej, gdzie mają być omawiane najważniejsze problemy strefy Euro oraz propozycje ich rozwiązania. Wstępnie mówi się o zgodzie co do dokapitalizowania banków europejskich. To pozwoliło wnieść trochę spokoju i tchnąć trochę optymizmu. Niestety, jego wpływ na rynkach surowcowych był mocno ograniczony, a rynek poddał się informacjom makroekonomicznym oraz sytuacji na rynku walutowym. Umocnienie dolara do euro wpływało negatywnie na ceny surowców.
Ropa naftowa typu Crude notowana w kontraktach terminowych potaniała do 86 dolarów za baryłkę. Informacją tygodnia było zabicie przywódcy Libii, Kadafiego. Oznacza to, że będziemy obserwowali coraz to szerszy strumień ropy płynący z tego kraju na rynek, a zwiększona podaż to niższa cena. Przynajmniej teoretycznie.
Jak już wspomniano, największy tygodniowy spadek cen odnotowała miedź, czyli o 6 procent. W piątkowe popołudnie na giełdzie w Londynie za tonę surowca płacono 7102 dolary. Podstawą do spadku cen były informacje z Chin. Jak podano w komunikacie, tempo wzrostu PKB w III kwartale wyniosło 9,1 procent przy oczekiwaniach rzędu 9,3 procenta. Podobnie się ma kwestia inflacji, która jest również niższa od oczekiwań i wyniosła w tym okresie 6,1 procent (prognoza 6,2 procent). Słabsza koniunktura największego konsumenta surowców na świecie oraz niska inflacja tworzą niekorzystne środowisko do wzrostów cen.
Złoto w porównaniu z poprzednim tygodniem spadło o 2 procent, notując cenę uncji na poziomie 1644 dolary. Trend wzrostowy nadal jest obowiązujący, jednak dynamika wzrostów wyraźnie zawodzi. Po głębokiej korekcie inwestorzy nie są skłonni do kupowania złota. Być może liczą na dalsze spadki cen surowca albo pozostają przestraszani mając na uwadze gwałtowny charakter przeceny na tym kruszcu w ostatnim czasie.
Tomasz Ray-Ciemięga
| Zapisz się na newsletter Globtrex.com- najlepsza dawka informacji inwestycyjnych. Codziennie rano na Twojej skrzynce. |
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |