| Kategorie: Akcje, Makro | Tagi: Obligacje, bankructwo, Grecja, zadłużenie, restrukturyzacja |
Indeksy giełdowe notowane są na poziomach z dna bessy, obligacje skarbowe osiągnęły rekordowo wysokie rentowności. Wielu inwestorów zadaje sobie pytanie, czy tu już koniec greckiej tragedii. Skąd biorą się te obawy? Odpowiedź wydaje się prosta – w chwili obecnej sytuacja gospodarcza kraju jest tak słaba, że terminarz spłaty zadłużenia ustalony z MFW oraz Unią Europejską staje się coraz mniej realny. Cięcia budżetowe, przeprowadzone przez rząd, przyczyniły się do wzrostu bezrobocia i spadku dochodów państwa. Kryzys w dalszym ciągu zbiera swoje żniwo, uderzając we wszystkie gałęzie gospodarki. Wobec tego plany dotyczące ograniczenia deficytu budżetowego mogą okazać się nieaktualne. W takim scenariuszu trudne będzie wyjście z pętli zadłużenia, jakie przygniata ten bałkański kraj.
W dniu, w którym agencje podały informację o wystąpieniu rządu greckiego z prośbą o umorzenie części zadłużenia, giełda w Atenach zareagowała pozytywnie. Jednak po oficjalnym dementi rządu, indeksy zaczęły spadać. Można odnieść wrażenie, że wielu inwestorów chciałoby restrukturyzacji długu, która wyeliminowałaby element niepewności, z jaką się obecnie wszyscy zmagają. Jednak czy taki scenariusz ma sens?
Patrząc racjonalnie, zarówno istotna restrukturyzacja, jak i bankructwo nie mogą mieć miejsca. Bankructwo uruchomiłoby to reakcję łańcuchową w greckim oraz europejskim systemie finansowym. Wszyscy pamiętamy co wydarzyło się po bankructwie Lehman Brothers. Bankructwo jednego z członków strefy euro mogłoby wywołać załamanie systemu, z którym Europa zmagałaby się przez długie lata. W obawie przed powtórzeniem się sytuacji po default’cie jednego z większych banków amerykańskich, żadne z państw Unii Europejskiej nie dopuści do bankructwa Grecji. Rząd premiera Papandreu również zdaje sobie sprawę z konsekwencji takiego wydarzenia, w związku z tym można oczekiwać, że podejmie wszelkie kroki, aby do niego nie dopuścić.
Łagodniejszym rozwiązaniem mogłaby być restrukturyzacja. Jednak jeśli zostałaby zaproponowana w takiej formie, o jakiej donosiły o tym media (tj. umorzenie 30-70% zadłużenia), miałoby to negatywny skutek dla greckiego systemu finansowego oraz bardzo źle wpłynęłoby na wizerunek kraju. Grecja mogłaby powtórzyć losy Argentyny, która po bankructwie w 2002 roku, przez długie lata była omijana przez inwestorów. Silna restrukturyzacja sprawiłaby, że zbyt słabe kapitałowo banki nie byłyby w stanie udźwignąć strat na obligacjach. Z pewnością obywatele zaczęliby masowo wypłacać depozyty w obawieo ich utratę. Na koniec dnia rząd byłby zmuszony znacjonalizować banki. Koszty restrukturyzacji istotnie przewyższyłyby więc korzyści. W związku z tym prawdopodobieństwo takiego rozwiązania jest niskie.
Najbardziej realny scenariusz, jaki obecnie wchodzi w rachubę, polega na rozłożeniu w czasie spłaty zobowiązań, przy jednoczesnym obniżeniu kosztów ich obsługi. Można to nazwać łagodną restrukturyzacją. Dałaby ona trochę wytchnienia gospodarce, oraz sprawiła, że Grecy mieliby więcej czasu na realizację reform publicznych. W spłacie długów miałaby pomóc prywatyzacja, która z jednej strony przyniosłaby dochody budżetowi (szacunki mówią o 50 mld EUR), a z drugiej pozytywnie wpłynęłaby na konkurencyjność gospodarki. Niezbędne jest także pojawienie się nadwyżki budżetowej, do której osiągnięcia, poza utrzymywaniem dyscypliny wydatkowej, potrzebne jest ożywienie gospodarcze. A jego można oczekiwać nie wcześniej niż w 2012 roku.
Z pewnością kolejne tygodnie będą przełomowe dla Grecji. Przed rządem greckim trudny okres. Podobnie jak przed Grekami, przeżywającymi swoją osobistą tragedię. W tym czasie można się spodziewać dużej zmienności na tamtejszym rynku kapitałowym. Dla inwestorów najważniejsze w tej chwili wydaje się rozwianie wątpliwości, które sprawiają, że obecnie mało kto aktywnie inwestuje na giełdzie.
Od czasu do czasu słyszy się o wsparciu przez Chiny pogrążonych w kryzysie krajów grupy PIGS. Jednak w chwili obecnej więcej się o tym mówi, niż widzi rzeczywiste działania. Poza zaangażowaniem w dług tych państw, realne wydaje się wejście kapitałowe spółek chińskich w prywatyzowane przedsiębiorstwa. Jednak czy pozostałe kraje Unii Europejskiej byłyby zadowolone z takiego obrotu sprawy? W końcu ostatni kryzys pokazał, że idee liberalizmu ekonomicznego są mniej istotne od protekcjonizmu państw Starej Unii, chroniących swoje nieefektywne, obrośnięte tłuszczem koncerny...
Marek Buczak
Dyrektor ds. Rynków Zagranicznych
Quercus TFI S.A.
| Zapisz się na newsletter Globtrex.com- najlepsza dawka informacji inwestycyjnych. Codziennie rano na Twojej skrzynce. |
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |