"Brak większej korekty po ostatniej kilkutygodniowej fali wzrostowej, która wyniosła giełdowe indeksy na nowe szczyty hossy trwającej od I kwartału 2009 r., może zachęcić szersze grono inwestorów do wejścia na rynek akcji", pisze Sebastian Buczek.
Dotychczasowe zainteresowanieinwestorów indywidualnych akcjami było umiarkowane. Pomimo 2 lat hossy nie obserwowaliśmy zmasowanego ataku kupujących zarówno na same akcje, jak i teżfundusze inwestycyjne. Rany po ostatnim kryzysie ciągle były świeże, a różne czynniki ryzyka cały czas powstrzymywały inwestorów przed odważniejszymi decyzjami.
Teraz sytuacja zaczyna się wyraźnie zmieniać. Nowe szczyty hossy z ostatnich tygodni powoli docierają do świadomości inwestorów. Coraz trudniej przejść obok nich obojętnie. Jeśli w najbliższym czasie nie dojdzie do większej korekty na rynkach finansowych, polscy inwestorzy nie wytrzymają i ruszą do akcji. Tym bardziej, że apetyty mogą rozbudzić nowe duże oferty – BGŻ w kwietniu/maju, Jastrzębska Spółka Węglowa w czerwcu. Później, po wakacjach, ogromna oferta PKO BP. Jeśli inwestorzy zarobią na tych transakcjach, mogą zdecydować się na powrót do akcji. Jeśli hossa będzie kontynuowana, prawdopodobnie znowu możemy zobaczyć szturmujące tłumy. Znowu szerokim strumieniem środki mogą popłynąć do funduszy inwestycyjnych. I znowu w którymś momencie ceny akcji mogą oderwać się od ich fundamentalnej wartości…
Znaleźliśmy się prawdopodobnie w kluczowym momencie hossy. Brak większej korekty po ostatniej kilkutygodniowej fali wzrostowej, która wyniosła giełdowe indeksy na nowe szczyty hossy trwającej od I kwartału 2009 r., może zachęcić szersze grono inwestorów do wejścia na rynek akcji. Jeśli tak by się stało, zaczniemy kolejną fazę hossy. Jeśli natomiast przez rynki przetoczy się korekta, zapał kupujących osłabnie i zmasowany atak popytu przesunie się w czasie.
Sebastian Buczek, prezes zarządu Quercus TFI S.A.