Cena złota spada dziś już piąty dzień z rzędu, czyli najdłużej od ponad roku. Z poniedziałkowego szczytu w rejonie 1422 USD za uncję, żółty kruszec potaniał już 56 dolarów, czyli o niecałe 4%. Taki obrót spraw każe zadać sobie pytanie, czy nie mamy do czynienia z poważniejszą korektą.
W komentarzach analityków dominuje teza mówiąca o tym, że na osłabianie się ceny metalu wpływ mają przede wszystkim dane z amerykańskiego rynku pracy, które sugerują silniejsze ożywienie tamtejszej gospodarki. Po danych za poprzednie miesiące, które wskazywały na wzrost liczby miejsc pracy, ekonomiści oczekują, że i w grudniu 2010 roku doszło do znacznej poprawy na rynku pracy.
Tak znaczący wpływ danych gospodarczych na kurs tego metalu szlachetnego występuje przede wszystkim dlatego, że przez część inwestorów lokowanie kapitału w złoto traktowane jest jako schronienie m.in. przed spadkami wartości walut papierowych, a w szczególności dolara. Zgodnie z oczekiwaniami części specjalistów, dolara, który uległ znacznej aprecjacji w tym tygodniu, może dalej zyskiwać na polepszających się perspektywach wzrostu gospodarczego dla USA.
„W krótkim terminie oczekuję, że ceny [złota] będą spadać w związku z umacnianiem się dolara”, uważa Bayram Dincer, analityk LGT Capital Management. Zgodnie z ostatnią ankietą Bloomberga przeprowadzoną wśród dwudziestu traderów, analityków i inwestorów, również w przyszłym tygodniu możemy spodziewać się kontynuacji spadku wartości złota. 11 z pytanych przez agencję specjalistów prognozuje deprecjację żółtego kruszcu, podczas gdy ośmiu spodziewa się wzrostu jego wartości.
dah/globtrex/bloomberg