4 października 2010, 16:50
Kategorie: Akcje, Waluty - wiadomości Tagi: waluty, złoto, dolar, Akcje, euro, miedź, Indie

DWS: rynki czeka kilkutygodniowa korekta ostatnich wzrostów

Wrześniowa fala wzrostów, która objęła rynki akcji na całym świecie zdołała podbudować zaufanie inwestorów indywidualnych do ryzykownych aktywów, przez co wzrosło ono do rekordowych poziomów. Taki, ponadprzeciętny stan optymizmu wzbudza - od dwóch tygodni - niepokój w umysłach niektórych ostrożnych "byków".

 Z drugiej strony, poziom nastrojów liczony wśród inwestorów instytucjonalnych jest daleki od szczytów ze stycznia lub kwietnia tego roku. Można z tego wyciągnąć wniosek, że nie ma jednoznacznych przesłanek do obwieszczenia końca fali wzrostów w dłuższym, wielomiesięcznym horyzoncie czasowym.

Natomiast poprawa sentymentu widoczna w ostatnich tygodniach, zarówno wśród mniejszych giełdowych graczy, jak i zarządzających funduszami w USA, której poziom jest już wyższy niż przy ostatnich lokalnych szczytach rynków z czerwca i sierpnia, wskazuje na możliwość wystąpienia krótkiej, dwu-trzy tygodniowej korekty jeszcze w październiku.

Inną przesłanką, która może świadczyć o konieczności uspokojenia, przynajmniej na chwilę, giełdowych wzrostów, jest zachowanie się Rynków Wschodzących. Nie chodzi tu wyłącznie o bicie przez różne indeksy kolejnych rekordów, ale przede wszystkim, o tempo w jakim się to odbywa.

Krótkoterminowa (w moim przypadku 3-miesięczna) dynamika indeksów Emerging Markets jest jeż blisko poziomu, który wielokrotnie stanowił barierę dla dalszych silnych wzrostów. Po dojściu do takiego momentu, rynki powinny na kilka tygodni przejść w najlepszym razie w fazę trendu bocznego, bez osiągania nowych szczytów. Dodatkowo, silnie związany z ruchami na giełdach, przyrost nowych wpłat na fundusze inwestycyjne dedykowane do rynków wschodzących, dotyka właśnie swoich rekordowych poziomów, odnotowując 30 miliardowy (w USD) wpływ, w zaledwie 3 miesiące.

Najlepszy, w ostatnich miesiącach indeks świata, czyli hinduski Sensex, nie tylko dotarł właśnie do swoich historycznych szczytów z 2007 roku, ale także wyrwał się z impetem z kilkumiesięcznej konsolidacji, w której pozostawał, wraz z innymi rynkami od końca 2009 roku. Z zachowania tego indeksu można wysnuć wniosek, że podobne wyjście „górą” z fazy korekcyjnej odbędzie się także na pozostałych rynkach akcji, które nie uporały się jeszcze ze swoimi kwietniowymi szczytami. Nie podważając takiego scenariusza w perspektywie kilku następnych miesięcy (np. do końca roku) zakładam, że obecne tempo pionowego niemal wzrostu, jest nie do utrzymania. Między innymi z tego właśnie powodu oczekuję rozpoczęcia, w ciągu najbliższych sesji kilkutygodniowej korekty, zarówno na hinduskim parkiecie, jak i na innych rynkach akcji .

Taki sam scenariusz powinien dotknąć pozostałe rynki aktywów ryzykownych, w szczególności rynek surowców z jego najbardziej medialnym przedstawicielem, czyli cenami miedzi na czele. Wystarczy spojrzeć na długoterminowy wykres tego metalu przemysłowego i to w dowolnej walucie, żeby zobaczyć dwie istotne rzeczy. Po pierwsze kurs miedzi zniwelował już niemal cały spadek z ostatniej bessy, zachowując się jak indeks akcji rynków wschodzących, co jakby nie patrzeć, trudno nazwać dyskontowaniem drugiego dna w gospodarce światowej. Po drugie, skoro przez trzy lata hossy na surowcach w latach 2006-2008 oraz przy zdecydowanie lepszej sytuacji gospodarczej na świecie, cena miedzi wielokrotnie odbijała się od poziomu 8000- 9000 dolarów za tonę, to przejście tego poziomu „z marszu” wydaje się w tym momencie raczej mało prawdopodobne.

Kolejnym czynnikiem, który może pomóc w realizacji scenariusza korekcyjnego, jest zachowanie się kursów walutowych Euro i dolara amerykańskiego, a w gruncie rzeczy ich wzajemnej relacji. Ponieważ, obie te waluty sprowadzone do wspólnego mianownika względem np. walut państw wschodzących, cały czas pokazują swoją słabość, trend ich wzajemnej wartości jest wypadkową medialnego szumu wokół problemów określonego regionu gospodarczego oraz pozycji zajmowanych przez grających na tym rynku inwestorów. Kiedy, przez większość 2009 roku, najważniejszym problemem w mediach był rosnący dług państwa oraz deficyt budżetowy w USA, nastąpił szybki spadek dolara w stosunku do Euro. Gdy od końca 2009 do połowy bieżącego roku uwaga świata skupiła się na Grecji i innych państwach Unii, dolar się znacząco umocnił, chociaż żaden z amerykańskich problemów nie został rozwiązany. Natomiast w ciągu ostatnich 3 miesięcy, pomimo irlandzkich problemów, które są już dla inwestorów tylko powtórką greckich tarapatów, a nie czymś nowym, problemy Ameryki znowu powróciły na pierwsze strony gazet. W międzyczasie kurs Euro zdołał odrobić połowę tegorocznych strat, chociaż sytuacja fiskalna w Unii nie uległa istotnej

W związku z powyższym można uznać, że zarówno poziom 1.51, osiągnięty przez Euro w listopadzie 2009 roku, jak i poziom 1.19, osiągnięty przez dolara w czerwcu bieżącego roku, będą stanowiły wielkości graniczne dla obu walut przez kolejne wiele miesięcy. Aż do momentu, kiedy stanie się jasne, który z kontynentów, „stary czy „nowy”, zdoła lepiej poradzić sobie z kryzysem zadłużeniowym. W krótszym terminie kilku kolejnych tygodni może się jednak zdarzyć, że dolar zacznie odrabiać ostatnie straty, co mogłoby stać się przyczynkiem do opisywanej wcześniej korekty, czy też ruchu bocznego na akcjach. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza wzrasta, gdy spojrzymy na zaangażowanie inwestorów spekulujących na rynku walutowym (wg. danych z giełdy CME), których zajmowana pozycja, w tym momencie, dość wyraźnie faworyzuje Euro w stosunku do dolara i jest bliska wartości, od których zaczął się półroczny spadek Euro w grudniu 2009 roku.

Wypełnienie takiego scenariusza może wywołać falę korygującą ostatnie wzrosty, zarówno na rynkach surowców przemysłowych, takich jak miedź czy nieco słabsza ostatnio ropa, jak i metali szlachetnych, w szczególności złota. Korelacja tego ostatniego surowca ze słabnącym dolarem, która po pewnej przerwie znowu stała się widoczna, może spowodować schłodzenie nastrojów na złocie i ponowne zejście poniżej 1300 dolarów za uncję. Jednak, taka niewielka i krótka korekta, w żadnym stopniu nie zaszkodzi długoterminowemu trendowi cen złota i dotarciu do poziomu 1500 dolarów za uncję w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Pomimo, jednoznacznie kontrariańskiej wymowy, tytułu na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” z początku ubiegłego tygodnia - „Świat rozpalony gorączką złota” uważam, że posiadacze złotych sztabek lub co bardziej wygodne, jednostek funduszy inwestujących w ten kruszec, mogą spać spokojnie.

Jarosław Niedzielewski – Zarządzający DWS Poslka TFI

Powyższy komentarz jest fragmentem tygodniowego biuletynu informacyjnego DWS Investments

Źródło: DWS Polska TFI S.A.
Edukacja. Praktyka. Inwestowanie- nie czekaj, wejdź w rynki z GFC Markets- pobierz demo platformy i zapisz się na bezpłatne szkolenia. Zapraszamy.
Dodaj artykuł do:


Czytaj także:
»  czytaj więcej
Komentarze
Możesz komentować artykuł w dyskusji na forum. Przejdź do dyskusji
Newsletter
Otwórz rachunek demo
NEWSLETTER
SONDA

Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?

  • Tak
     75%
  • Nie
     25%
PARTNERZY GLOBTREX.COM