| Kategorie: Makro | Tagi: nieruchomości, USA |
Jak mówi Anthony B. Sanders, profesor Uniwersytetu George’a Masona „sektor budownictwa powinien wrócić do rozsądnych poziomów. Dalsze próby ożywiania tego rynku, to czyste szaleństwo”. Zwolennicy tej tezy argumentują, że następujące po załamaniu rynku obniżenie cen nieruchomości sprawiłoby, że stałyby się one dostępne dla większej ilości potencjalnych nabywców.
Z drugiej strony bardzo prawdopodobnym jest, że zaprzestanie zabiegów podtrzymujących w sztuczny sposób poziom cen nieruchomości, negatywnie odbije się na poziomie wydatków konsumenckich. Powodem dla tego może być to, że spłacający hipoteki Amerykanie już teraz widzą, że porównywalne do zakupionych przez nich nieruchomości są o średnio 30% tańsze niż przed wybuchem kryzysu, a to z pewnością nie zachęca do zwiększania konsumpcji.
Aktualna pozycja amerykańskiej administracji, która wyszła z założenia, że ożywianie gospodarki i utrzymanie kosztów obsługi kredytów mieszkaniowych na niskim poziomie wystarczy do ożywienia ruchu na rynku mieszkaniowym, jest wyjątkowo trudna, gdyż ciężko dostrzec możliwość bezbolesnego wyjścia z tego impasu.
Filozofię nie do końca przemyślanego wpompowywania pieniędzy w gospodarkę, analityk Saxo Banku Mads Kofoed przyrównuje do odrzucenia bolesnych konsekwencji wynikających z syndromu dnia poprzedniego i niwelowanie jego efektów kolejną dawką alkoholu. Krytyka Kofoeda oparta jest na założeniu, że recesja jest nie przyczyną, ale efektem, co więcej stanowi zdrowy, naprawczy proces. Założenie to zdaje się odrzucać zarówno administracja Obamy, jak i kierowany przez Bena Bernanke FED.
dah/moneynews/globtrex.com
|
| Rachunek już od 100 USD, brak opłat i prowizji. Sprawdź - załóż demo! |
|
Dodaj artykuł do: |
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |