"Minęło ledwie kilka lat od czasu rządów Alana Greenspana i oto Fed pod wodzą Bena Brernenke prowadzi politykę, której krytycy Greenspana pewnie nie potrafiliby nawet nazwać, ponieważ zabrakłoby określenia dla tej skali łagodności", pisze Sebastian Buczek z Quercus TFI.
Końcówka ubiegłego tygodnia na rynkach finansowych upłynęła pod znakiem pewnej poprawy sytuacji. Zawdzięczaliśmy ją przede wszystkim klarownym sygnałom ze strony amerykańskiego Fedu, zapewniającym o dalszej monetarnej stymulacji, jeśli okaże się to tylko potrzebne. Wczorajsza sesja nie była już tak udana dla inwestorów. Wprawdzie w Azji giełdowe indeksy poszły jeszcze w górę, ale w Warszawie, podobnie, jak na innych rynkach europejskich, obserwowaliśmy lekkie spadki. WIG stracił 0,2%, a WIG20 0,7%. Lepiej wypadły średnie i mniejsze spółki. Indeksy mWIG40 i sWIG80 zyskały po 0,4%, a prym wiodły takie walory, jak MW Trade, Boryszew czy AB.
Ubiegłotygodniowa reakcja inwestorów na sygnały Fedu świadczy o ogromnym wpływie polityki monetarnej amerykańskiego banku centralnego na nastroje inwestorów na całym świecie. Kiedy kilka lat temu rozpoczynał się kryzys na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, nie szczędzono słów krytyki Alanowi Greenspanowi. Obwiniano go o prowadzenie zbyt łagodnej polityki monetarnej po pęknięciu bańki internetowej na przełomie millennium. Niektórzy obarczali Greenspana – w mojej ocenie niesprawiedliwie – wręcz kuriozalnymi zarzutami, wskazując, że to głównie on ponosi odpowiedzialnośd za pazerną politykę kredytową prowadzoną przez wiele instytucji finansowych, polegającą na udzielaniu kredytów praktycznie wszystkim zainteresowanym.
Minęło ledwie kilka lat i oto Fed pod wodzą Bena Brernenke prowadzi politykę, której krytycy Greenspana pewnie nie potrafiliby nawet nazwać, ponieważ zabrakłoby określenia dla tej skali łagodności (często korzysta się z wdzięcznego sformułowania quantitative easing). Fed nie tylko utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie i to przez rekordowo długi czas, a także zwiększa podaż pieniądza przez skupowanie amerykańskich obligacji skarbowych. Więcej, Bernanke w otwarty sposób zapewnia inwestorów i całe amerykańskie społeczeństwo, że jak będzie trzeba, to Fed nie cofnie się przed kolejnymi niekonwencjonalnymi działaniami, których celem będzie podtrzymanie ożywienia w gospodarce.
W przeciwieństwie do przypadku Greenspana, kiedy słychać było liczne głosy krytyki, teraz w przypadku Bernanke głosów krytycznych jest niewiele. Byd może dlatego, że innych pomysłów, co obecnie należałoby robić, nie ma. Jeśli przetrwamy kilka najbliższych miesięcy bez ponownej zapaści finansowo-gospodarczej (w naszym scenariuszu bazowym zakładamy, że nie będzie zapaści, a jedynie spowolnienie dynamiki ożywienia), to czym prędzej trzeba będzie myśleć o skutkach obecnej ultra-łagodnej polityki prowadzonej przez Fed i inne banki centralne. Dopiero jednak za kilka lat dowiemy się czy Ben Bernanke przejdzie do historii jako finansowy geniusz, który uratował amerykańską (a może także globalną) gospodarkę przed dłuższą depresją, czy też będzie okrzyknięty twórcą … kolejnej bańki spekulacyjnej.
Sebastian Buczek, Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.
Źródło: Quercus TFI S.A.