| Kategorie: Akcje, Makro | Tagi: Giełda, deficyt, podatki, oszczędności, giełdy |
Niemal wszystkie kraje rozwijające się odczuły negatywne skutki kryzysu finansowego. Szczególnie dotkliwy kryzys okazał się dla krajów bałkańskich. Gospodarki takie jak rumuńska były w dużej mierze uzależnione od finansowania zewnętrznego. W sytuacji zamrożenia finansowania z zagranicy, przy jednoczesnym zaniku popytu na produkty i usługi doszło do znacznego wyhamowania gospodarczego oraz pogorszenia stanu finansów publicznych. Na chwilę obecną wysoki deficyt budżetowy stanowi dla Rumunii największy problem. Walka z nim będzie jeszcze przez długi okres negatywnie wpływać na wzrost gospodarczy. Gdyby nie wsparcie z MFW, Banku Światowego oraz Unii Europejskiej udzielona w 2009 roku, sytuacja kraju byłaby jeszcze bardziej skomplikowana. Łącznie te instytucje zobowiązały się pożyczyć Rumunii 20 mld EUR, stawiając za jeden z głównych warunków pomocy naprawę finansów publicznych.
Deficyt budżetowy już w 2008 roku przekroczył poziom 5 proc. PKB. Na koniec 2009 roku wzrósł do 8,3 proc. Wobec spadku dochodów państwa, bez drastycznych działań nie było szans na jego obniżenie. W związku z tym nowy rząd wziął na siebie trudne zadanie uzdrowienia finansów państwa. Przyjęty plan zakłada stopniowe zmniejszanie deficytu poprzez ograniczanie wydatków oraz wzrost obciążeń podatkowych. Mając na uwadze recesję w jakiej znajduje się Rumunia, powrót do bezpiecznego poziomu 3 procent PKB zajmie przynajmniej kilka lat.
Początkowo politycy mieli w planach obniżenie rent i emerytur oraz pensji w sektorze publicznym. Wywołało to liczne protesty w Bukareszcie. Dopiero sąd konstytucyjny uniemożliwił wprowadzenie zmian stwierdzając ich niezgodność z prawem. Rząd był więc zmuszony podjąć szybkie kroki w celu spełnienia wymagań MFW przed uruchomieniem kolejnej transzy kredytu. Zdecydowano się na utrzymanie stawek podatku dochodowego na niezmienionym poziomie, dzięki czemu 16 proc. PIT i CIT należą do najniższych w Europie. Podjęto decyzję o podwyższeniu akcyzy na alkohole oraz podatku VAT z 19 do 24 proc. Szczególnie wzrost VAT-u może okazać się bolesny dla gospodarki, gdyż negatywnie wpłynie na konsumpcję wewnętrzną oraz przyczyni się do wzrostu inflacji.
Obecnie analitycy dość sceptycznie podchodzą do prognoz makroekonomicznych dla Rumunii. Najnowsze opracowania wykazują, że po słabym 2009 roku, kiedy PKB spadł o 7,1 proc., w latach 2010-11 nie ma co liczyć na pozytywną dynamikę wzrostu PKB. Konsensus rynkowy zakłada 3-procentowe skurczenie się gospodarki w roku bieżącym i jej powrót na ścieżkę wzrostu dopiero w 2012 roku.
Dzięki niskim kosztom pracy Rumunia gospodarka rumuńska posiada potencjał wzrostowy, jednak jest on marnowany przez liczne bariery. Należy do nich biurokracja oraz skomplikowane prawo. Biurokracja hamuje rozwój przedsiębiorczości oraz napływ inwestycji zagranicznych. Rozpoczęcie inwestowania w Rumunii związane jest z przygotowaniem wielu niepotrzebnych dokumentów. Szczególnie nieprzejrzyste przepisy dotyczą rynku kapitałowego i obowiązków podatkowych. Wysokie koszty transakcyjne zniechęcają do inwestowania na giełdzie.
Wzrosty na giełdzie w Bukareszcie (BVB) w pierwszych miesiącach bieżącego roku były wspierane obniżkami stóp procentowych (główna stopa wynosi obecnie 6,25 proc.) oraz nadzieją na ożywienie gospodarcze. W pierwszym kwartale bieżącego roku główny indeks BET zwiększył swoją wartość o ponad 27 proc. Jednak począwszy od kwietnia z powodu pogorszenia sytuacji w kraju przy jednoczesnym wzroście awersji do ryzyka na parkiecie zaczęły dominować spadki, które zniosły całość wzrostów. Dopiero w ostatnich dniach lipca na skutek poprawy sentymentu na świecie, indeksy przebiły się powyżej poziomów z zeszłego roku. Bolączką giełdy jest rażąco niska płynność akcji. Nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie mogło się to zmienić. Spółki rumuńskie szukając nowych możliwości dotarcia do inwestorów, biorą pod uwagę notowanie na innych giełdach europejskich na zasadach dual listingu. Kilka spółek nie wyklucza wejścia na GPW w Warszawie. Jest to kolejny z powodów, dla których niewielu inwestorów kwapi się do inwestowania na BVB.
Co dalej będzie się dziać z giełdą w Bukareszcie w dużej mierze zależy od nastroju na rynkach światowych oraz rozwoju sytuacji makroekonomicznej w kraju. Mając w pamięci wydarzenia z ostatnich kilku kwartałów można się spodziewać dużej zmienności rynku rumuńskiego. Emocje są więc gwarantowane.
Marek Buczak, Dyrektor ds. Rynków Zagranicznych Quercus TFI SA
| Zapisz się na newsletter Globtrex.com- najlepsza dawka informacji inwestycyjnych. Codziennie rano na Twojej skrzynce. |
|
Dodaj artykuł do: |
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |