| Kategorie: Akcje, Waluty - wiadomości | Tagi: Wall Street, Prechter, Elliott, Dow Jones, Dębowski |
Pod artykułem publikujemy komentarz Sławomira Dębowskiego, głównego analityka Globtrex.com również wykorzystującego metodę Fal Elliotta.
Robert Prechter, jest prawdopodobnie jednym z najbardziej kontrowersyjnych analityków zajmujących się amerykańską giełdą. Jego prognozy wywołują bardzo wiele emocji- zapewne dlatego, że są bezkompromisowe i zazwyczaj diametralnie różnią się od obowiązującego „rynkowego" konsensusu. Przed kryzysem, w czasach gdy inni analitycy wieścili dalsze zwyżki na Wall Street, Prechter ostrzegał przed krachem i zalecał agresywną grę na spadki. Wtedy niewielu inwestorów go posłuchało a indeks S&P500 spadł do poziomu 667 pkt.
Tym razem Robert Prechter ostrzega przed „największym załamaniem giełdy w historii". Jego zdaniem indeks Dow Jones może spaść nawet o 90 proc. do 2016 roku, a gospodarki znajdą się w bezprecedensowej recesji, która swoimi rozmiarami może być porównywalna z Wielką Depresją.
Na jakiej podstawie analityk wieści tak kasandryczne wizje? Prechter swoje prognozy opiera na Teorii Fall Eliotta. Jego zdaniem wzrosty trwające od dna z marca 2008 roku to jedynie korekta pierwszej fali bessy. Obecnie jesteśmy w drugiej fali rynku niedźwiedzia. Po zakończeniu tej wzrostowej korekty giełdy czeka kulminacja bessy i spadki na Wall Street długo nie znajdą dna.
Prechter również bardzo krytycznie podchodzi do złota uznawanego za bezpieczną przystań w trudnych czasach a pozytywnie ocenia potencjał amerykańskiego dolara w długim terminie.
Robert Prechter o dolarze amerykańskim:
Nie jestem aż takim pesymistą jak Robert Prechter, który prognozuje, że do 2016 roku indeks DJIA straci aż 90%, aczkolwiek ciemne chmury wiszą nad Stanami od 2000 roku. Bessa w Japonii trwa już 20-cia lat i tą sama drogą pójdą Stany. Gdyby FED nie miał instrumentów w postaci taniej farby drukarskiej i papieru zapewne rynki finansowe i gospodarka byłyby w zupełnie innym miejscu a my moglibyśmy się przekonać co to jest deflacja i prawdziwa recesja.
Odbicie z dna z 2009 roku nie jest nową falą hossy. To jest jedynie korekta w długoterminowej (sekularnej) bessie. Kilkunastomiesięcznych wzrostów w żaden sposób nie da się „wtłoczyć" w 5-falową strukturę. Z tym zgodzi się każdy zwolennik teorii fal Elliotta. Podstawowa kwestia jest taka czy ponadroczna korekta zakończyła się już w kwietniu 2010 roku i obecnie wkraczamy w kolejną silną falę bessy, której celem będzie pogłębienie minimum z 2009 roku, czy też czeka nas jedynie kilkumiesięczna korekta (spadkowa trójka) a po niej jeszcze przekroczenie szczytu z kwietnia 2010 roku i dopiero potem gdy wyceny spółek będą już absurdalne rozpocznie się kolejna odsłona bessy. R. Prechter wybiera już teraz pesymistyczny scenariusz. Zakłada on, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy zobaczymy spadkową piątkę.
Wyrównanie przez indeks S&P 500 dna z 2009 roku (667pkt.) oznaczałoby spadki o zasięgu 45%. Taki scenariusz jest jak najbardziej realny. Realizacja formacji podwójnego szczytu (lata 2000 i 2007) oznaczałby spadek do 400pkt. (-67%). Taki scenariusz jest również realny. Natomiast trudno wyobrazić sobie spadek indeksu do poziomu 120pkt. (-90%), zwłaszcza przy pracujących pełną parą maszynach drukarskich FED-u.
Nie zgadzam się, że dolar amerykański będzie bezpieczną przystanią. Sądzę, że przyjdzie moment w którym reszta świata nie będzie chciała już dalej finansować ogromnego zadłużenia USA. Takim bezpiecznym instrumentem będzie złoto, co nie oznacza, że nie może dojść do jakiejś większej okresowej przeceny.
Sławomir Dębowski, główny analityk Globtrex.com
MM
| Najświeższe informacje i skuteczne analizy- zapisz się na newsletter inwestora! |
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |