Dzisiejsza sesja przypomina coś na kształt "Lost in translation"... i nie, nie mówię tutaj o filmie z Billem Murrayem (który swoją drogą był świetny), a o źle zrozumianych Węgrach, którzy teraz wycofują swoje czwartkowe komentarze i wyrzucają ich oficjalnego tłumacza...
Jak na to nie spojrzeć, wszystko wskazuje na jedno - nieciekawą sytuację w strefie euro (wielka niespodzianka). W weekend pojawiła się kolejna seria doniesień w postaci artykułów na łamach kilku brytyjskich i europejskich gazet, jak również fiasko mającego na celu wypracowanie i utrzymanie globalnego podatku bankowego posiedzenia G20 w Busan. Nagłówki gazet w większości wspominały o czymś w stylu „upadku euro w ciągu 5 lat" (osobiście cieszyłbym się powrotem marki niemieckiej) - redaktorzy ubolewali też nad tym, że „Niemcy raczej nie zagłosują za przyjęciem pakietu ratunkowego"... Wszystko to skutecznie zniechęciło rynki do ryzyka, a indeks zmienności VIX utrzymujący się na poziomie 35 to znak, że kiepska sytuacja może utrzymać się w najbliższej przyszłości.
Jeżeli chodzi o dane makro, nie mamy dzisiaj praktycznie nic. Patrząc na poszczególne crossy, dochodzę do wniosku, że moje cele i poziomy piątkowe są nadal aktualne. W tym tygodniu zamierzam unikać głównych par, zamiast tego koncentrując się na wartości względnej. Dla mnie oznacza to takie pary jak GBPCHF, CHFJPY, a być może nawet USDCAD.
Na eurodolarze dzisiaj większość graczy rynkowych doszukiwać się będzie jakiejś zwyżki czy też korekty... ale nie ja! Uważam, że para ta jeszcze spada, a jeśli zobaczycie zwyżkę w okolicę 1,2150, należy to wykorzystać i sprzedać. Niemniej zdecydowanie odradzam grę na tej parze!!!
Ken Veksler, analityk Saxo Bank