Miesięczne tąpnięcie na S&P500, w ciągu którego indeks stracił 12 proc. to dopiero początek. Zdaniem Erica Sprotta, założyciela Sprott Asset Management, Standard & Poor może osiągnąć dno z 2009 roku.
Europejski pakiet ratunkowy, ogłoszony 10 maja, opiewający na 1 bilion dolarów, nie powstrzymał globalnego spadku kapitałów, co pokazało jak inwestorzy są sceptyczni, przy prowadzeniu działalności na rzecz rozwiązywania kryzysu, powiedział Sprott, menadżer najlepiej prosperującego kanadyjskiego funduszu inwestycyjnego, z aktywami liczącymi blisko 1 mld dolarów, zgromadzonymi przez ostatnie 10 lat. W odpowiedzi Sprott kupuje złoto i zajmuje krótkie pozycje na rynku akcjii.
Sprott zauważa, ze obecnie wchodzimy w stan, w którym rządom państw na całym świecie skończył się zapas „amunicji" w próbach pobudzenia ekonomii i staraniach zaniżenia strat banków poprzez stymulację wydatków oraz zaniżanie stóp procentowych.
"Wyrażamy tezę, iż jesteśmy w długim, głębokim cyklu spadkowym rozpoczynającym się od 2000 roku, ale do tej pory rządy i banki centralne starały się sytuację ugruntować" oznajmił wczoraj Sprott, menadżer Sprott Canadian Equity Fund. Zarządzający ostrzegł, że kryzys zadłużeniowy, w którym znalazły się rozwinięte gospodarki całego świata w długim terminie znacznie popsuje koniunkturę na giełdach. Ostre cięcia budżetowe, pesymizm konsumentów i spadki sprzedaży detalicznej oznaczają trudne lata dla globalnej gospodarki.
moneynews.com / muf