| Kategorie: Akcje, Waluty - wiadomości | Tagi: waluty, analizy, złoty, euro |
Radość z uzgodnionego w poprzednią niedzielę programu pomocy dla Grecji trwała bardzo krótko. Dynamiczne odreagowanie kursu euro po osiągnięciu 8 kwietnia lokalnego dołka na poziomie 1,328 dolara zakończyło się już w poniedziałek w okolicach 1,369 USD. Ostatnie dni tygodnia przyniosły znów serię niepokojących informacji z „greckiego frontu" i pesymistycznych komentarzy. Nadzieja, że Grecja przynajmniej przez jakiś czas poradzi sobie bez korzystania z pomocy państw europejskich i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, gasła niemal z każdą godziną. Wzrosła dramatycznie różnica między rentownością obligacji niemieckich i greckich. Zapowiedź złożenia przez grupy niemieckich ekonomistów i prawników pozwu do Sądu Konstytucyjnego w sprawie uznania pakietu pomocowego za niezgodny z zasadami Traktatu z Maastricht, „doskonale" wpisało się w nastrój niepokoju. W efekcie w czwartek kurs euro gwałtownie się obniżył i do końca tygodnia z trudem utrzymywał się powyżej poziomu 1,35 dolara. Walka o odzyskanie przez wspólną walutę siły daleka jest od rozstrzygnięcia. Z punktu widzenia analizy technicznej utrzymanie się w najbliższych dniach euro na obecnym poziomie dałoby szansę na dalsze umocnienie się i dotarcie w okolice 1,38 dolara. W tej chwili jednak wszystko zależy od rozwoju sytuacji w Grecji. Jeśli w najbliższych dniach poprosi o uruchomienie pomocy, na co najwyraźniej się zanosi, kurs wspólnej waluty podąży raczej w kierunku 1,32 dolara. Choć pewnych rozstrzygnięć można spodziewać się po mających rozpocząć się w poniedziałek spotkaniach przedstawicieli Grecji i Unii Europejskiej oraz Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, należy się raczej liczyć z utrzymywaniem się na światowym rynku walutowym sporej nerwowości. Podsycać ją mogą także spekulacje związane z ewentualną decyzją Chin w sprawie rewaluacji juana. Gdyby do tego doszło, dolar zyskałby dodatkowy bodziec do umocnienia swej pozycji.
Obraz po interwencji
Po interwencji Narodowego Banku Polskiego z ubiegłego piątku sytuacja na naszym rynku walutowym, a szczególnie po sobotniej tragedii pod Smoleńskiem, była dość stabilna. Wahań kursów walut nie brakowało, wynikały one jednak przede wszystkim ze zmian sytuacji na świecie, a z nie niepokoju, związanego ze śmiercią głównych osób w państwie, w tym Sławomira Skrzypka, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Z dzisiejszego punktu widzenia piątkową interwencję wciąż można oceniać dość niejednoznacznie. Patrząc z perspektywy kilkunastu miesięcy, rzeczywiście mamy do czynienia z długotrwałą tendencją umacniania się naszej waluty. Jej kulminacja w odniesieniu do dolara miała jednak miejsce pod koniec listopada ubiegłego roku. Wówczas kurs amerykańskiej waluty spadł nieznacznie poniżej 2,7 zł i od tego czasu, czyli przez ponad cztery miesiące jest znacznie wyżej i oscyluje wokół 2,9 zł. Ściślej biorąc, porusza się w przedziale 2,84-2,9 zł, tylko na krótko przekraczając jego granice raz w dół, raz w górę. Z kolei apogeum umocnienia się złotego wobec wspólnej waluty wystąpiło 7 kwietnia, czyli dwa dni przed interwencją. Tego dnia przez moment euro kosztowało 3,821 zł. Dzień później, czyli 8 kwietnia, zdrożało do 3,855 zł. W dniu interwencji, tuż przed jej podjęciem, kurs euro wahał się między 3,832 a 3,846 zł. W jej wyniku dotarł do poziomu 3,889 zł. Można więc szacować, że jej efektem było osłabienie złotego o około 4,3 grosza. Kolejne dni przyniosły powrót naszej waluty do głównego trendu, czyli umacniania się, i to mimo niepokoju i niepewności, związanych z katastrofą, które powinny działać przeciw złotemu. Z tego wniosek, że nasza waluta pozostaje pod przemożnym wpływem wydarzeń na światowym rynku, czyli zachowania się głównej pary walutowej euro i dolara. Interwencja dokonana została na dwa dni przed niedzielnym spotkaniem unijnych ministrów finansów w sprawie pomocy dla Grecji, które mogło zmienić diametralnie układ sił tej pary. I tak też się stało. Euro zyskało wobec dolara około 3 centów już w poniedziałek i trzymało się powyżej 1,36 dolara aż do czwartkowego popołudnia. Nasza waluta zachowywała się w tym czasie dość chwiejnie. W poniedziałek umocniła się wobec euro, wbrew światowej tendencji i szokowi związanemu z katastrofą. We wtorek zdecydowanie osłabła, a w środę i czwartek pozostawała umiarkowanie mocna, stabilizując się w przedziale 3,85-3,86 zł. Z tego obrazu można wyciągnąć dwa wnioski: po pierwsze, interwencja była przeprowadzona w niezbyt dobrym momencie, po drugie, jej skuteczność nie była zbyt wielka. Choć oczywiście trudno przewidzieć, jak sytuacja potoczyłaby się, gdyby jej nie dokonano.
Jedno jest pewne - jeśli celem interwencji było wprowadzenie na rynek elementu niepewności mającego „utemperować" ewentualne zakusy na ostrzejszą grę na umocnienia się złotego, to został on osiągnięty. Jednak „kopanie się" z tak silnym i mającym fundamentalne podstawy długotrwałym trendem, nie jest zbyt przyjemne i wcale nie musi odnieść pożądanego rezultatu, nawet jeśli jednym z kopiących jest bank centralny.
Koniec tygodnia przyniósł osłabienie się złotego wobec wszystkich głównych walut, jednak do poziomu z dnia, w którym doszło do interwencji dystans wciąż jest jeszcze spory. Sięga on od 2 groszy w przypadku euro do prawie 4 groszy wobec dolara. W piątek około południa dolara wyceniano na 2,86 zł, euro na 3,872 zł, a franka na 2,7 zł.
|
Kursy NBP 16.04.2010 r. |
|||
|
USD |
EUR |
CHF |
100 JPY |
|
Kupno 2,8189 zł Sprzedaż 2,8759 zł Średni 2,8491 zł |
Kupno 3,8214 zł Sprzedaż 3,8986 zł Średni 3,8641 zł |
Kupno 2,6633 zł Sprzedaż 2,7171 zł Średni 2,6962 zł |
Kupno 3,0181 zł Sprzedaż 3,0791 zł Średni 3,0622 zł |
|
| Najszerszy na rynku zestaw instrumentów - 160 par walutowych, złoto, srebro, ropa naftowa, opcje FX, kontrakty futures, CFD, akcje i ETFy. ZAŁÓŻ DEMO NA PLATFORMIE INWESTYCYJNEJ. |
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |