| Kategorie: Akcje, Waluty - wiadomości | Tagi: waluty, WIG20, S&P500, komentarz giełdowy |
Strach przed korektą lub co najmniej powtórką czwartkowego scenariusza powodował, że wielkiej chęci do wzrostów nie było.
Polska GPW
Czwartkowe „wyczyny" osłabiły wyraźnie siłę byków. Dziś miały one trudności z utrzymaniem indeksu największych spółek powyżej poziomu 2500 punktów. Chętnych do sprzedaży akcji nie brakowało i stawianie im czoła przebiegało ze zmiennym szczęściem. Definitywnie opuściło ono „obrońców hossy" wczesnym popołudniem. WIG20 zniżkował wówczas o 0,3 proc. Pozostałe wskaźniki radziły sobie gorzej już od rana, przybywając poniżej czwartkowego poziomu. Po wczorajszych pokaźnych wzrostach kursów nie było śladu. Zmiany cen akcji największych spółek rzadko przekraczały 1 proc. W drugiej, spadkowej części dnia, najmocniej, bo prawie 2 proc. traciły papiery Pekao, po ponad 1 proc. zniżkowały walory PKO i Polskiej Grupy Energetycznej.
Jeszcze jedna próba poderwania indeksu największych spółek w górę, podjęta pod koniec sesji, zakończyła się niepowodzeniem. Ostatecznie WIG20 zakończył dzień „zwyżką" o 0,02 proc., indeks szerokiego rynku spadł o 0,08 proc., wskaźnik średnich firm stracił 0,5 proc., a sWIG80 zniżkował o 0,15 proc. Obroty wyniosły 1,55 mld zł.
Giełdy zagraniczne
Przebieg wczorajszej sesji na Wall Street mógł stanowić pewne zaskoczenie. Pierwsza jej część to niczym niezagrożona przewaga byków. Zdołały one wyciągnąć S&P500 do poziomu 1180 punktów, zwiększając jego wartość o ponad 1 proc.
i ustanawiając kolejny rekord. Powodów tej euforii nie było zbyt wiele. Trudno za taki uznać mniejszą niż się spodziewano liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Podobnie niewiele znaczące dla inwestorów za oceanem były informacje, docierające z unijnego szczytu w sprawie pomocy dla Grecji. W drugiej części sesji sytuacja uległa diametralnej zmianie. Byki błyskawicznie oddały swoją wcześniejszą zdobycz i indeks zakończył 0,17 proc. pod kreską. Piętnastopunktowy spadek w ciągu kilku godzin mógł zrobić wrażenie. Prawdopodobnie nie ujdzie to „bezkarnie" i trzeba się liczyć ze spadkową korektą
w najbliższych dniach.
Na giełdach azjatyckich dziś panowały bardzo dobre nastroje. Zniżkował jedynie wskaźnik w Tajlandii. Liderem wzrostów był japoński Nikkei, który zyskał aż 1,55 proc. A stało się to po ogłoszeniu informacji o spadku inflacji bazowej o 1,2 proc., co oznacza że deflacja ma się bardzo dobrze. Wygląda na to, że Japończycy spodziewali się, że będzie jeszcze gorzej. Spore zwyżki miały miejsce także na giełdzie chińskiej. Shanghai B-Share wzrósł o 0,69 proc., a Shanghai Composite o 1,34 proc.
Główne parkiety europejskie zaczęły dzień od niewielkich spadków i mimo, że kontrakty na amerykańskie indeksy wyraźnie zwyżkowały, sytuacja szybko zaczęła się pogarszać. Wskaźniki w Paryżu i Frankfurcie traciły po około 0,2-0,3 proc. Jedynie londyński FTSE utrzymywał się na niewielkim plusie. Liderem wzrostów była giełda w Atenach, gdzie indeks rósł o 4 proc. W naszym regionie nastroje były mocno zróżnicowane. W Bukareszcie, Pradze i Sofii indeksy notowały niewielkie wzrosty. Moskiewski RTS zwyżkował o ponad 1 proc. po decyzji o kolejnej obniżce stóp procentowych. Za to węgierski BUX tracił tuż po południu 1,5 proc.
Waluty
Po spadku kursu euro w czwartek wieczorem do poziomu 1,326 dolara, dziś sytuacja na rynku walutowym radykalnie się zmieniła. Wspólna waluta odrobiła z nawiązką całe czwartkowe straty i zdrożała wczesnym popołudniem do 1,34 dolara. Odreagowanie było więc dość silne i dynamiczne, ale na razie trudno mówić o odwróceniu się tendencji spadkowej kursu euro.
Nasza waluta dziś od rana umacniała się wobec dolara, jednak ta tendencja nie była zbyt dynamiczna. W czwartek wieczorem „zielonego" wyceniano na 2,91 zł, dziś w południe na 2,9 zł. Większych zmian nie notowano w odniesieniu do euro. Dziś kurs wspólnej waluty poruszał się w bardzo wąskim przedziale 2,88-2,89 zł. Franka można dziś było kupić po 2,71-2,72 zł.
Podsumowanie
Kończący się tydzień był siódmym z rzędu, w którym indeksy na warszawskim parkiecie zwiększały swoją wartość. Z tak długą serią wzrostów mieliśmy do czynienia po raz pierwszy w całej, trwającej od lutego ubiegłego roku fali zwyżkowej. Poprzednia, „startowa" z marca i kwietnia 2009 r. liczyła sześć tygodni z rzędu o dodatnim bilansie. Skończyła się jedynie niewielką, płaską korektą. Zobaczymy, jak będzie tym razem.
Roman Przasnyski
Główny Analityk Gold Finance
| Najszerszy na rynku zestaw instrumentów - 160 par walutowych, złoto, srebro, ropa naftowa, opcje FX, kontrakty futures, CFD, akcje i ETFy. ZAŁÓŻ DEMO NA PLATFORMIE INWESTYCYJNEJ. |
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |