| Kategorie: Akcje, Sławomir Dębowski komentuje | Tagi: waluty, WIG20, Wall Street, Akcje |
S&P 500 - ostatnie dwa dni przyniosły pogrom byków na giełdach w USA. W ciągu 3 sesji indeks S&P 500 spadł aż o 60 punktów pokonując krytyczne wsparcie na poziomie 1115pkt. Ostatni raz taka przecena miała miejsce w drugiej połowie października, jednak nie mieliśmy wtedy tak silnego tempa spadków.
W mojej ocenie doszło do średnioterminowego przesilenia. Nowego szczytu już nie powinniśmy zobaczyć. Początek tygodnia może przynieść obronę kilkumiesięcznej linii trendu oraz kluczowego wsparcia na poziomie 1086pkt.
WIG20 - na polskim rynku akcji początek tygodnia powinien przynieść przecenę i atak na wsparcie w rejonie 2385pkt. gdzie biegnie dolna podstawa klina wzrostowego. Wybicie dołem powinno doprowadzić do zakończenia wielomiesięcznych wzrostów.
EUR/USD - spadki dotarły na razie do 1.4028 USD. Ostatnie dwa dni to korekta. W ciągu 2 tygodni możliwe są spadki i osiągnięcie target w rejonie 1.36-1.37 USD.
EUR/PLN - odbicie od bardzo silnego wsparcia na poziomie 4.00 PLN dotarło w piątek aż do 4.1066 PLN. Przesilenie na giełdach w USA może być istotnym czynnikiem, który doprowadzi do dalszego osłabienia złotego. W ciągu kilku miesięcy kurs euro może istotnie wzrosnąć. Nasz target to 4.50-4.60 PLN.
W ciągu ostatnich dwóch dni doszło do przesilenia. Do środy na rynku niewiele się działo. Indeks S&P 500 pozostawał w fazie konsolidacji w rejonie 1131-1150pkt. W środę doszło do nieudanej próby wybicia z konsolidacji, jednak po godzinie 17-tej doszło do dosyć dużego odbicia, indeks zamknął się na poziomie 1138pkt. Kłopoty byków zaczęły się w czwartek, gdy indeks wyłamał się z konsolidacji o szerokości 19 punktów i dotarł do krytycznego wsparcia w rejonie 1115pkt. W piątek byki nie zdołały obronić wsparcia, dzienne dno wypadło zaledwie na poziomie 1090.4pkt. Zamknięcie wypadło nieznacznie wyżej na dużym minusie.
Skala spadków jest porównywalna z ostatnią wyprzedażą jaka wystąpiła w drugiej połowie października (patrz wykres nr1). Dynamika czyli szybkość spadków jest jeszcze większa. W ciągu zaledwie 3 sesji indeks S&P 500 spadł o 60 punktów!!! Jest to w pewnym sensie zasługą niektórych byków, które z opaskami na oczach, jeszcze we wtorek kupowały blisko styczniowego szczytu (1150pkt.) licząc na szybkie zakończenie korekty miesięcznej fali wzrostów.
Jeszcze przed wybiciem z fazy konsolidacji rynek negatywnie reagował na wiele raportów kwartalnych spółek, które były lepsze od oczekiwań. Pojawiło się też kilka gorszych danych makro. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę na czynniki polityczne w USA (demokraci utracili większość w Senacie, propozycje reform w sektorze finansowym, które mają ograniczyć wielkość instytucji finansowych i oddzielenie działalności inwestycyjnej od bankowej) oraz na działania Chin w celu ograniczenia akcji kredytowej.
Rynek od wielu tygodni dojrzewał do korekty. Wcześniej rynek nie chciał spadać, gdyż powszechne były oczekiwania na rajd św. Mikołaja i efekt stycznia. W USA nikomu nie zależało (duże instytucje finansowe) aby realizowany był negatywny scenariusz. Teraz gdy styczeń dobiega końca można było oczekiwać, że rozpocznie się realizacja zysków. Skala spadku może wskazywać, że na rynku zaczyna się duża przecena i nie będzie to tylko korekta lecz może się to skończyć wielomiesięczną falą spadków.
Spójrzmy na rynek w krótkiej perspektywie. Tydzień temu oczekiwałem, że czeka nas korekta miesięcznej fali spadków i zostanie obronione wsparcie w rejonie 1115pkt. Potem rynek mógłby jeszcze nieznacznie przekroczyć styczniowy szczyt i rozpocznie się wielka przecena. Skala spadków jest na tyle duża, że obecnie szanse na powrót na szczyt wydają się minimalne. Kluczowe wsparcie dla indeksu S&P500 wyznacza dno z pierwszej dekady grudnia na poziomie 1086pkt. Jest ono bardzo istotne gdyż tam znajduje się początek ostatniej blisko miesięcznej fali wzrostów (podfala trzecia). To jest ostatnia szansa ratunku dla byków.
Sądzę, że wsparcie na poziomie 1086pkt. może zostać obronione. Jest ono jeszcze wzmocnione przez kilkumiesięczną linię trendu wzrostowego. Obrona wsparcia powinna nastąpić już na początku tygodnia. Bardzo ważny jest krótkoterminowy opór na poziomie 1105pkt. (więcej w poniedziałkowym raporcie dziennym). W efekcie dojdzie do kilkusesyjnego odbicia. Bardzo ważny będzie kształt tego odbicia. Dopuszczam możliwość pojawienia się wzrostowej piątki, jednak nie powinna ona ustanowić nowego szczytu. Będzie to więc tzw. załamana fala piąta. Takie oznaczenie w 90% przypadków jest błędne, gdyż bardzo rzadko zdarzają się takie sytuacje na rynku. Statystycznie tylko 10% fal piątych nie ustanawia nowego ekstremum (patrz oznaczenie na wykresie poniżej).
Wykres 1. Indeks S&P 500 w układzie dziennym
Zdaję sobie sprawę, że oznaczenie fal jest dosyć kontrowersyjne. Można się z nim nie zgadzać. Zostanie ono jednak zweryfikowane przez rynek w ciągu maksymalnie 2 tygodni. Sądzę, że takie oznaczenie jest lepsze niż alternatywne. To drugie oznaczenie zakłada, że podfala czwarta zakończyła się 18-tego stycznia, a podfala piąta bardzo krótka trwała zaledwie jeden dzień i zakończyła się w środę 19-go stycznia. W tym oznaczeniu podfala pierwsza trwała 11 sesji, trzecia 22 sesje, piąta zaledwie 1 sesję. W mojej ocenie, takie oznaczenie jest mało prawdopodobne, ze względu na czynnik czasu.
Przyszły tydzień przyniesie publikację kolejnych raportów kwartalnych spółek. Pojawią się też dane makro. Najważniejszy będzie raport o PKB za IV kwartał, poznamy go dopiero w piątek. Bardzo ważne, jeśli nie kluczowe będą jednak czynniki techniczne. Jeśli w poniedziałek bykom uda się obronić wsparcie w postaci kilkumiesięcznej linii trendu wzrostowego i dno z grudnia na poziomie 1086pkt. to może być to początek dłuższego kilkusesyjnego odbicia.
Przejdźmy obecnie do dłuższej perspektywy. Sygnał do otwarcia krótkich pozycji pojawi się gdy po pierwsze dojdzie do zakończenia korekty (dopiero się rozpocznie) i gdy nastąpi przekroczenie pierwszej fali spadków ze szczytu z 19-go stycznia (na razie dotarła ona do 1090pkt.).
Z marcowego dna indeks S&P 500 wzrósł już o ponad 70%. Utrzymanie takiego trendu przez kolejne miesiące jest nierealne. Od kilku tygodni zwracamy uwagę, że więcej argumentów przemawia za tym, aby w średnim terminie budować krótkie pozycje. Gołym okiem widać, że sytuacja makroekonomiczna w USA jest fatalna. Nie ma co liczyć na zakończenie 10-letniej bessy już w marcu 2009 roku.
Z długoterminowego dna z marca 2009 r. na poziomie 667pkt. widoczna jest na razie duża wzrostowa trójka (A-B-C). Takie jest moje długoterminowe oznaczenie, które zostanie zweryfikowane przez rynek. Można byłoby zbudować alternatywny scenariusz zakładający, że do styczniowego szczytu pojawiła się wzrostowa trójka (1-2-3). Korekta jaka nas czeka to fala 4, potem powinniśmy zobaczyć jeszcze falę 5-tą z nowym szczytem.
Wykres 2. Indeks S&P 500 -perspektywa długoterminowa
Uważam, że szanse na wzrostową piątkę (1-2-3-4-5) zamiast tylko trójki (A-B-C) są znacznie mniejsze. Struktura wzrostów z lipcowego dna do styczniowego szczytu wcale nie przemawia żebyśmy mogli oznaczyć kilkumiesięczne wzrosty jako falę trzecią. Technicznie jest to słaba fala. Wielokrotnie dochodziło do pułapek w postaci spadków poniżej dotychczasowych szczytów (sierpień, wrzesień, październik, listopad). To nie wygląda na falę trzecią lecz na falę „C" kończącą odbicie z długoterminowego dna (667pkt.).
Krytyczne wsparcie wyznacza szczyt fali „A" na poziomie 956pkt. Z punktu widzenia teorii fal przebicie tego poziomu oznaczać będzie, że z marcowego dna pojawi się rzeczywiście tylko wzrostowa korekcyjna trójka ("A-B-C") w długoterminowym trendzie spadkowym. Wygenerowany zostanie wtedy sygnał do spadków do nowych długoterminowych minimów. Obecnie lepiej jest przygotować się na negatywny scenariusz.
Przez najbliższe 2-3 miesiące znakomita większość inwestorów będzie zakładać, że przecena jaka się rozpoczyna jest to tylko lokalną korektą i za kilka miesięcy zobaczymy nowe szczyty. Dopiero po odbiciu, które okaże się tylko korekcyjne do świadomości inwestorów zacznie docierać możliwość dalszych silnych spadków.
W ubiegłym tygodniu indeks WIG20 przetestował silny psychologiczny opór na poziomie 2500pkt. We wtorek osiągnięte zostało nowe maksimum na poziomie 2489pkt. W środę rano byki miały dogodne pozycje do zaatakowania bariery 2500pkt. Maksimum wypadło na poziomie 2502pkt. Po godzinie 10.30 rozpoczęło się powolne obsuwanie indeksu w dół. Dzienne dno wypadło na poziomie 2480pkt. Poprzedni szczyt z 5-go stycznia (2481pkt.) był broniony przez stronę popytową przez wiele godzin. Tego dnia nasz rynek był silny, indeks WIG20 zamknął się na poziomie 2489pkt. (0.0%).
W czwartek bykom nie udało się już utrzymać indeksu powyżej kluczowego wsparcia (2481pkt.), w efekcie doszło do spadków. Ich zasięg i tak był jeszcze mocno ograniczony, gdyż przecena skończyła się na poziomie zaledwie 2456pkt. Piątkowa sesja przyniosła początkowo dosyć umiarkowaną reakcję rynku na przecenę na rynkach w USA. Indeks WIG20 przez dwie godziny konsolidował się w rejonie 2431-2441pkt. a więc tuż nad kluczowym wsparciem z ostatnich 2 tygodni. Po godzinie 11-tej wsparcie to jednak zostało pokonane. W efekcie indeks stracił 30 punktów. Dzienne dno wypadło na psychologicznym wsparciu na poziomie 2400pkt., zamknięcie na poziomie 2408pkt.
W poniedziałek oczekuję negatywnej reakcji naszego rynku na piątkową przecenę na giełdach w USA. Wsparcie w postaci kilkumiesięcznej linii trendu wzrostowego będącej zarazem dolnym ograniczeniem klina wzrostowego biegnie na poziomie 2385pkt. Jest to zaledwie 1% poniżej piątkowego zamknięcia. Sądzę, że wsparcie to jest zbyt blisko i może dojść do jego rozbicia już na początku sesji. Kolejne wsparcie znajduje się dopiero w rejonie 2310-2330pkt. (patrz wykres nr.3). Nasz rynek był ostatnio silny i nie zdążył mocniej spaść. Dlatego może teraz nadrobić trochę zaległości z ostatnich dni.
Wykres 3. Indeks WIG20 w układzie dziennym
Zamiast więc zobaczyć 2600 czy 2700pkt. byki będą musiały bronić wsparcia w rejonie 2310-2330pkt., podobnie jak byki na S&P 500 poziomu 1086pkt. Nowego szczytu już nie powinniśmy zobaczyć. W ciągu najbliższych 2-3 miesięcy powinniśmy zobaczyć przecenę po ostatnich wzrostach.
Ryzyko na rynku w średnim i długim terminie jest ogromne. Odbicie z tegorocznego dna przyjmuje postać dużej wzrostowej korekcyjnej trójki A-B-C. Krytyczne wsparcie znajduje się na poziomie 2043pkt. Na razie wielu inwestorów zakłada, że jeśli dojdzie do spadków to będzie to lokalna korekta w długoterminowym trendzie wzrostowym. Po zakończeniu pierwszej fali spadków i obronie poziomu 2043pkt. dojdzie do odbicia w trakcie którego może się okazać, że nie ma szans na nowy długoterminowy szczyt. Będzie to ostatni moment na wyskoczenie z rynku.
Pierwsza silna fala spadków na eurodolarze dotarła do poziomu 1.4217 USD. Przez 3 tygodnie trwało korekcyjne odbicie. Lokalny szczyt osiągnięty został 13-go stycznia na poziomie 1.4579 USD. Wyłamanie z formacji flagi nastąpiło 19-go stycznia. Zasięg spadków wynikający z tej formacji to rejon 1.36 USD. Sądzę, że ze szczytu z 13-go stycznia pojawi się fala trzecia (patrz oznaczenie na wykresie nr4). Powinna ona mieć 5-falową strukturę. Na razie pojawiła się fala „1". Dotarła ona do poziomu 1.4028 USD. Od dwóch dni pomimo silnych spadków na giełdach w USA eurodolar odrabia straty. W piątek odbicie dotarło do pułapu 1.4181 USD. Zamknięcie nastąpiło na poziomie 1.4138 USD.
Początek tygodnia może przynieść zakończenie odbicia (fala „2"). Potem oczekuję spadków w ramach fali „3" i „5". Gdyby założyć procentową równość fali pierwszej i trzeciej to zasięg spadków można określić na poziom 1.37 USD (formacja flagi 1.36 USD). Po zakończeniu fali trzeciej czeka nas kilka tygodni korekty, po czym powinniśmy zobaczyć jeszcze jedną falę spadków.
Wykres 4. Eurodolar w układzie dziennym
Wtedy z grudniowego szczytu pojawi się spadkowa piątka. Będzie to dowód na to, że pojawił się nowy wielomiesięczny trend spadkowy na eurodolarze, po korekcie powinniśmy zobaczyć kolejną silną falę spadków.
Przejdźmy do sytuacji na złotym. Najciekawsza jest sytuacja na parze EUR/PLN gdyż jeszcze na początku tygodnia ustanawiane były nowe długoterminowe minima, co wynikało po prostu ze słabości euro (kłopoty Grecji) w relacji do innych walut i do złotego.
Psychologiczne wsparcie na poziomie 4.00 PLN zamanifestowało się w postaci silnego odbicia. W ciągu dwóch dni euro zyskało aż 8 groszy. W piątek osiągnięte zostało dzienne maksimum na poziomie 4.1066 PLN, zamknięcie wypadło na 4.0836 PLN.
Silne spadki na giełdach w USA przełożą się na spadki na polskim rynku akcji a to może być czynnik osłabiający złotego. W efekcie początek tygodnia może przynieść dalsze wzrosty euro. Wielomiesięczna linia trendu spadkowego (poprowadzona przez korpusy świec a nie przez cienie) biegnie obecnie na poziomie 4.1350 PLN. Powinna stanowić opór, który może doprowadzić do ruchu w dół. Potem powinniśmy zobaczyć jeszcze jeden ruch w górę tak aby z poziomu 4.00 PLN zobaczyć wzrostową trójkę. To jest program minimum dla odbicia. Potem kluczowe będzie czy trójka będzie w stanie przerodzić się we wzrostową piątkę. Jeśli tak się stanie to narodzi się nowy wielomiesięczny trend wzrostowy!!!
Wykres 5. Eurozłoty w układzie dziennym
Na wykresie jest ona zaznaczona niebieską linią. Scenariusz alternatywny (zielona linia) zakłada, że odbicie z poziomu 4.00 PLN skończy się tylko na trójce, będzie to zatem tylko korekta i powstaną warunki do jeszcze jednego testu wsparcia na poziomie 4.00 PLN. Z punktu widzenia teorii fal Elliotta w obecnej sytuacji kluczowe jest czy zobaczymy pierwszą wzrostową piątkę.
Sądzę, że scenariusz wzrostowy, czyli pojawienie się wzrostowej piątki jest obecnie bardziej realny niż jeszcze jedno długoterminowe dno.
Pojawienie się nowego wielomiesięcznego trendu powinno doprowadzić do znacznego osłabienia złotego. Dla pary EUR/PLN może to oznaczać wzrosty w rejon 4.50-4.60 PLN.
Sławomir Dębowski
Główny analityk Globtrex.com
|
| Czas na forex, czas na zyski- spróbuj swoich sił na rynkach. Załóż bezpłatne konto testowe na platformie inwestycyjnej |
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |