| Kategorie: Akcje, Waluty - wiadomości, Sławomir Dębowski komentuje | Tagi: waluty, WIG20, Wall Street, Akcje |
Na rynku walutowym drugi tydzień z rzędu widać było słabość eurodolara. W perspektywie 1-2 tygodni kurs euro może korekcyjnie spaść w rejon listopadowego dna (1.4625 USD). W dłuższej perspektywie czeka nas jeszcze jeden szczyt.
Taki rozwój sytuacji na eurodolarze powinien oznaczać dla złotego, że obecne odbicie na wszystkich trzech parach jest tylko korekcyjne. W grudniu możliwe jest dalsze umocnienie złotego.
Rynek akcji w USA
W poniedziałek indeks S&P 500 silnie wzrósł osiągając nowe tegoroczne maksimum na poziomie 1114pkt. Pod koniec sesji rozpoczęła się korekta. We wtorek doszło do niewielkiego odbicia, w środę mieliśmy trend boczny. W czwartek doszło do dużego spadku. Przełamane zostało ważne wsparcie w rejonie 1096-1101pkt., dzienne dno osiągnięte zostało na poziomie 1088pkt. Potem doszło do odbicia. W piątek ustanowione zostało lokalne dno na poziomie 1087pkt. Po godzinie 18-tej rozpoczęło się odrabianie strat. Zamknięcie wypadło na poziomie 1091pkt. (-0.3%).
Próba przełamania październikowego szczytu z marszu bez wcześniejszej korekty okazała się pułapką dla byków. Konsekwencje nieudanej próby przełamania tak ważnego oporu mogą być poważne zwłaszcza, że układ fal może wskazywać, że cały wzrostowy impuls z lipcowego dna mógł się zakończyć.
Z listopadowego dna do szczytu pojawiła się wzrostowa piątka, jeśli jest to już koniec fali piątej (patrz czerwona linia na wykresie poniżej) to grudniowej hossy już nie zobaczymy. Do realizacji tego scenariusza musimy zobaczyć ze szczytu spadkową piątkę (na razie do piątkowego dna pojawiła się fala „1"). Po spadkowej piątce mogłoby dojść już tylko do korekty, potem czekają nas dalsze spadki.
Wykres 1. Kontrakty na indeks S&P 500 w układzie 8-godzinnym
Jeśli spadkowa piątka się nie pojawi to wtedy możliwy jest scenariusz alternatywny. Zakłada on, że powinno dojść do kolejnego wzrostu z nowym szczytem. Skoro jednak z listopadowego dna (1026pkt.) pojawiła się już jedna fala wzrostowa to czekają nas jeszcze dwie fale wzrostów (patrz zielona linia na wykresie powyżej). Dopiero w grudniu, a może nawet w styczniu doszłoby do zakończenia wzrostów z listopadowego dna i dopiero wtedy doszłoby do dużej przeceny na rynku.
Aby zrozumieć co może nas czekać w ciągu kolejnych kilku miesięcy konieczne jest wydłużenie skali czasu na wykresie. Na wykresie dziennym indeksu za ostatnie 10 miesięcy widać już całe odbicie z długoterminowego dna. Wzrosty z marcowego dna (667pkt.) rozwijają się na razie w dużą wzrostową trójkę (A-B-C). Krytyczne wsparcie wyznacza szczyt fali „A" na poziomie 956pkt. Z punktu widzenia teorii fal przebicie tego poziomu oznaczać będzie, że z marcowego dna pojawiła się tylko wzrostowa korekcyjna trójka ("A-B-C") w długoterminowym trendzie spadkowym. Pojawi się wtedy sygnał do spadków do nowych długoterminowych minimów.
Wykres 2. Indeks S&P 500 w układzie dziennym
Oczywiście nastroje na rynku nie ulegną szybkiemu pogorszeniu. W pierwszej fazie spadków większość inwestorów będzie przekonana, że jest to tylko lokalna korekta i za kilka miesięcy zobaczymy nowe szczyty. Uważam, że należy się niestety przygotować się na gorszy scenariusz.
Można oczywiście skonstruować scenariusz w którym wsparcie na poziomie 956pkt. zostanie obronione i w pierwszym półroczu 2010 pojawi się kolejny szczyt. Wtedy z marcowego dna pojawi się duża wzrostowa piątka - będzie to silny sygnał, że rynek wszedł hossę. Po korekcie która mogłaby potrwać 2-3 kwartały w 2011 roku powinniśmy zobaczyć jeszcze jedną wielomiesięczną falę wzrostów.
Sądzę, że na tak optymistyczny scenariusz jest obecnie za wcześnie. Poczekajmy na werdykt rynku w tej sprawie, tak jak to było w 2007 roku. Kryzys z 2007 roku jest bezprecedensowy. Wielu ekonomistów w 2007 roku nie dostrzegało większych zagrożeń dla gospodarki w USA. Obecnie po dużych wzrostach na rynku akcji większość ekonomistów jest nastawiona optymistycznie, co zresztą jest dosyć naturalne.
Bessa na rynku w Japonii trwa prawie dwie dekady, podczas gdy w USA dopiero 9 lat. Dobrze jest więc popatrzyć na gospodarkę w USA przez pryzmat tego co się stało w Japonii. Jeszcze kilka lat temu było wielu optymistów którzy uważali, że gospodarki USA nigdy nie dopadnie kryzys. Obecnie wielu z nich twierdzi, że najgorsze jest już za nami...
GPW w Warszawie
Po zbyt niskim piątkowym zamknięciu (2357pkt.) w poniedziałek indeks WIG20 otworzył się bardzo wysoko na poziomie 2409pkt. z luką hossy o długości 52pkt. Przez następne godziny indeks pozostawał w wąskiej fazie konsolidacji. Końcówka sesji przyniosła wzrosty w reakcji na optymistyczne rozpoczęcie sesji za oceanem. Zamknięcie nastąpiło na nowym tegorocznym szczycie (2435pkt.). Wtorek był korekcyjny, dzienne dno wypadło na poziomie 2415pkt. W środę optymistyczny był tylko początek sesji. Bykom udało się ustanowić nowe maksimum na poziomie 2442pkt. Do godziny 11-tej niedźwiedziom udało się zepchnąć indeks do poziomu 2407pkt. Przez następne kilka godzin trwało powolne odrabianie strat.
O godzinie 14.30 pojawiły się gorsze od oczekiwań dane z rynku nieruchomości w USA. Zostały one wykorzystane przez podaż do przebicia krytycznego wsparcia w rejonie 2400-2417pkt. Indeks spadł do zaledwie 2368pkt. W czwartek pomimo korzystnego przebiegu sesji w USA indeks WIG20 otworzył się na minusie i ustanowił kolejne dno na poziomie 2328pkt.
W piątek nasz rynek rozpoczął sesję od wzrostów, co wynikało z dużego wyprzedania rynku. Ze szczytu na poziomie (2442pkt.) indeks spadł już o blisko 110 punktów. Czwartkowa przecena na giełdach w USA nie zrobiła większego wrażenia na naszym rynku, gdyż wcześniej mocno spadł. Do godziny 11-tej osiągnięte zostało dzienne maksimum (2366pkt.). Pogorszenie nastrojów na giełdach zachodnich przełożyło się jednak na wykasowanie całego odbicia. Do godziny 13.30 indeks ustanowił dzienne minimum na poziomie 2315pkt. Potem zaczęło się odrabianie strat. Zamknięcie wypadło na poziomie 2348pkt.
Wykres 3. Dwa scenariusze dla indeksu WIG20
Początek tygodnia może przynieść wzrosty i dokończenie odbicia z poziomu 2315pkt. Zasięg szacuję na rejon 2365-2380pkt. Niestety powinna to być tylko korekta. Po jej zakończeniu oczekuję jeszcze jednej fali spadkowej.
Tak jak dla rynków w USA tak i na GPW w Warszawie można rozważać dwa scenariusze:
1) W ubiegłym tygodniu definitywnie zakończyliśmy wzrosty. Do realizacji tego scenariusza (czerwona linia na wykresie powyżej) konieczne jest aby ze szczytu (2442pkt.) pojawiła się spadkowa piątka. Na rynku w USA musi być również potwierdzenie w postaci takiej struktury. Zgodnie z teorią fal po spadkowej piątce następujące po niej odbicie może być już tylko korekcyjne (bez nowego szczytu). Po zakończeniu odbicia powinniśmy zobaczyć dalsze silne spadki.
2) Obecne spadki są jedynie korekcyjne. Ze szczytu może się pojawić tylko spadkowa trójka (niebieska linia na wykresie powyżej). Wtedy czeka nas jeszcze nowy szczyt. Ponieważ wzrosty z listopadowego dna powinny być piątką więc czekają nas dwa szczyty. Zakończenie wzrostów mogłoby nastąpić w grudniu a nawet w styczniu.
Za około 1-2 tygodnie (czas potrzebny na pojawienie się spadkowej piątki, ewentualnie tylko trójki) powinniśmy już wiedzieć, który scenariusz wybierze rynek. Po wystąpieniu średnioterminowego przesilenia powinno dojść do największej przeceny od marca br.
Eurodolar
Poniedziałek przyniósł krótkotrwały wzrost powyżej psychologicznej bariery (1.50 USD) do zaledwie 1.5014 USD. Popyt nawet nie próbował zaatakować szczytu z października (1.5062 USD). Ta słabość euro na tle rynku akcji w USA który tego dnia ustanowił nowe tegoroczne maksimum była ostrzeżeniem na kolejne dni. Już we wtorek euro silnie spadło ustanawiając dzienne dno na poziomie 1.4806 USD, potem rozpoczęło się odbicie. W czwartek dotarło ono do 1.4990 USD. W piątek doszło do kolejnej przeceny. Dzienne dno wypadło na poziomie 1.4800 USD - co za aptekarska dokładność... Po południu rozpoczęło się odbicie. Dotarło do 1.4874 USD. Zamknięcie nastąpiło na poziomie 1.4861 USD.
Tydzień temu wskazywaliśmy na scenariusz w którym w ciągu 1-2 tygodni dojdzie do spadków w rejon listopadowego dna (1.4625 USD).
Wykres 4. Eurodolar w układzie dziennym
To zakończy spadki w ramach fali czwartej, która może przyjąć postać fali płaskiej („A-B-C"). Następnie powinniśmy zobaczyć wzrosty i nowy szczyt w ramach fali piątej. Zasięg szacuję na 1.52-1.53 USD (patrz wykres poniżej).
W dłuższej perspektywie oczekuję przesilenia na eurodolarze. Przebicie październikowego szczytu (1.5062 USD) powinno wygenerować silny sygnał sprzedaży o znaczeniu średnioterminowym. Dla złotego oznaczać to będzie koniec jego umacniania.
Złoty
Po dwóch tygodniach dużego umocnienia złotego, początek ubiegłego tygodnia przyniósł korektę. Na wykresie poniżej przedstawiliśmy parę USD/PLN. Z tegorocznego dna na poziomie 2.7148 PLN doszło do odbicia o blisko 10 groszy. W piątek ustanowione zostało lokalne maksimum na poziomie 2.8090 PLN. Zamknięcie nastąpiło na poziomie 2.7894 PLN. Na wykresie godzinowym wyraźnie widać małą wzrostową piątkę, która tworzy falę „A". W mojej ocenie początek tygodnia może przynieść korekcyjne spadki w ramach fali „B". Po jej zakończeniu powinniśmy jeszcze zobaczyć falę „C". Jej zasięg szacuję na rejon 2.84-2.85 PLN.
Wykres 5. Para USD/PLN w układzie 8-godzinnym
Ponieważ na wykresie EUR/USD spodziewam się tylko korekty a potem nowego szczytu czyli dalszego osłabienia się dolara to również i na wykresie USD/PLN powinniśmy jeszcze zobaczyć nowe długoterminowe dno. Stąd też odbicie z poziomu 2.7148 PLN powinno być tylko korekcyjne i przyjąć kształt wzrostowej trójki. Podobna sytuacja powinna również wystąpić na parach EUR/PLN i CHF/PLN.
Sławomir Dębowski
Główny analityk Globtrex.com
Wykorzystaj analizę techniczną w Twojej działalności inwestycyjnej. Zapisz się już teraz na bezpłatne szkolenie internetowe Globtrex.com dla średniozaawansowanych (tzw. webinar) szczegóły w zakładce szkolenie na Globtrex.com
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |