| Kategorie: Akcje, Sławomir Dębowski komentuje | Tagi: waluty, WIG20, Akcje |
Na GPW ubiegły tydzień przyniósł niewielkie odbicie. Przyszły tydzień może przynieść wzrosty, jednak bez nowego szczytu.
Eurodolar kontynuował wzrosty. Do wrześniowego szczytu pozostało już niewiele. W przyszłym tygodniu możliwy jest nowy szczyt. Target szacuję na 1.49-1.50 USD, po czym możliwe jest przesilenie i spadki. Dla złotego oznacza to szansę na niewielkie umocnienie, potem możliwy jest ruch w rejon ekstremum z 2-go października.
Rynek akcji w USA
Początek tygodnia przyniósł wzrosty, we wtorek można już było stwierdzić, że niedźwiedzie zaczynają przegrywać. Strona popytowa umocniła swoje pozycje powyżej ważnego wsparcia w postaci szczytów z drugiej połowy sierpnia w rejonie 1033-1038pkt. Kolejne sesje przyniosły dalsze wzrosty. W piątek indeks S&P 500 zamknął się na poziomie 1071.5pkt. Do wrześniowego szczytu (1080pkt.) brakuje więc już zaledwie 8.5 punktu.
Tydzień temu wskazywaliśmy, że pomimo przekroczenia ważnego wsparcia w postaci szczytów z drugiej połowy sierpnia byki mogą się jeszcze wywinąć z opresji podobnie jak to było na początku września. Po tygodniu można powiedzieć, że nasze przewidywania dobrze się sprawdziły.
Patrząc na układ fal z sierpniowego dna widać, że spadki jakie zaczęły się w drugiej połowie września były falą ?4", przyjęły postać tylko spadkowej korekcyjnej trójki. Od tygodnia powinniśmy się znajdować w fali ?5". W przyszłym tygodniu powinno dojść do ataku na wrześniowe maksimum. Target szacujemy na 1090-1100pkt. Ustanowienie serii nowych szczytów może być krótkotrwałe. W dłuższej perspektywie czasu należy przygotować się na kolejną wielosesyjną przecenę.
Wykres 1. Kontrakty na indeks S&P 500 w układzie godzi
nowym
Sygnał do zamknięcia długich pozycji pojawi się przy spadku poniżej dotychczasowego szczytu (1080pkt.). Czy będzie to już ta przecena na którą czeka wielu inwestorów? Sądzę, że jeszcze nie.
Sytuacja na eurodolarze i złocie wskazuje, że po korekcie powinniśmy zobaczyć jeszcze jeden najprawdopodobniej ostatni szczyt. Ciekawie również wygląda sytuacja na wykresie dziennym indeksu w długiej kilkumiesięcznej perspektywie (patrz wykres poniżej).
Z lipcowego dna widoczna jest na razie tylko wzrostowa trójka. Z tego wynika, że korekta jaka nas czeka to tylko fala czwarta. Może ona z powrotem dotrzeć w rejon październikowych dołków. Może potrwać około 2 tygodni. Po jej zakończeniu powinniśmy jeszcze zobaczyć falę piątą. Może ona potrwać nawet miesiąc. Przekroczenie szczytu fali trzeciej powinno być już niewielkie.
Po zakończeniu wielkiej wzrostowej piątki powinniśmy zobaczyć największą przecenę na rynku od ponad 6-ciu miesięcy. Z długoterminowego dna z marca 2009 roku (667pkt.) tworzy się duża wzrostowa trójka (A-B-C - patrz wykres). Nie powinno dojść do utworzenia się wzrostowej piątki, gdyż odbicie z marca powinno być jedynie korekcyjne. Pojawienie się piątki oznaczałoby, że wzrosty z marcowego dna mogłyby potrwać jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy.
Wykres 2. Indeks S&P 500 w układzie dziennym
Wielu optymistów zapomina o tym, że kryzys z 2007 roku jest bezprecedensowy! Nie można go porównywać z tym co działo się w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku. Nie można też zakładać, że kryzys w USA nie będzie trwał podobnie długo jak w Japonii. Sześć ostatnich miesięcy jest tylko krótkim epizodem w perspektywie ostatnich 9-ciu lat. Patrzenie na rynek w tak krótkiej perspektywie jest bardzo ryzykowne. Najlepiej mogli się o tym przekonać optymiści z 2007 roku, gdy wydawało się, że trend wzrostowy na giełdach w USA jest niezagrożony.
Oczekiwanie na dużą poprawę zysków spółek (silniejsze i trwałe odbicie gospodarki w USA) jest w mojej ocenie nierealne. Wielu mówi o tym, że ostry zakręt w gospodarce został pokonany. Oby nie było w nadchodzących latach ?zakrętu śmierci". Olbrzymie zadłużenie powstałe w wyniku bezprecedensowej pomocy dla sektora finansowego musi zostać spłacone. W nadchodzących latach zostaną podniesione podatki, gdy pojawi się zagrożenie inflacją również i stopy procentowe pójdą w górę dusząc odradzającą się gospodarkę.
GPW w Warszawie
Ostatni tydzień przyniósł niestety pokaz słabości naszego rynku. Odbicie na giełdach w USA nie przełożyło się na mocniejszy wzrost na naszym parkiecie. W poniedziałek doszło jeszcze dom pogłębienia dna z piątku (2144pkt.) do poziomu 2137pkt. We wtorek indeks WIG20 wzrósł o 3.3% zamykając się na poziomie 2222pkt. Na początku środowej sesji osiągnięty został pułap 2235pkt. i to wszystko na co było stać byki. W trakcie sesji indeks silnie spadł tracąc aż 1.8%. W czwartek na początku sesji mieliśmy duże wzrosty, jednak bykom sił starczyło na krótko. Nieudana prób pokonania bariery na poziomie 2220pkt. zemściła się spadkiem w rejon środowego niskiego zamknięcia. Piątkowa sesja miała podobny przebieg. Pierwsza godzina wzrosty i zaledwie wyrównanie szczytu ze środy (2235pkt.), potem odpadnięcie nieudana próba obrony poziomu 2220pkt. i spadek do 2195pkt., zamknięcie nastąpiło na poziomie 2211pkt. na niewielkim minusie.
Wykres 3. Indeks najpłynniejszych spółek WIG20 w układzie godzinowym

Początek tygodnia może przynieść odbicie i ponowną próbę pokonania ważnego oporu w rejonie 2220-2235pkt. Do ataku na wrześniowe maksimum (2297pkt.) potrzebne będzie jednak rozbicie bariery w strefie 2240-2256pkt. Sądzę, że pomimo słabości naszego rynku taki scenariusz jest możliwy. Przekroczenie sierpniowego szczytu (2317pkt.) jest raczej nierealne.
Patrząc na rynek w dłuższej perspektywie widać, że od początku września znajduje się on w konsolidacji. Najprawdopodobniej ustanowienie serii kilku szczytów na giełdach w USA nie wpłynie mobilizująco na popyt aby doprowadzić do ustanowienia nowego maksimum. Zresztą gdyby nawet tak się stało, to patrząc na to co się po nowych szczytach w USA może wydarzyć, będzie to okazja do zamknięcia długich pozycji. Kolejna październikowa przecena na giełdach w USA przełożyć się powinna na naszym rynku do spadków w rejon wrześniowego dna (2087pkt.). Po jej zakończeniu można oczekiwać kolejnego ruchu w górę, który będzie miał szansę na ustanowienie nowego tegorocznego maksimum. W jeszcze dłuższej perspektywie czeka nas największa przecena od ponad 6-ciu miesięcy - patrz scenariusz dla rynków w USA przedstawiony na wykresie 2.
Eurodolar
Zapoczątkowane w ubiegły piątek odbicie z poziomu 1.4480 USD było kontynuowane. W czwartek dotarło ono do 1.4816 USD. Do wrześniowego szczytu (1.4843 USD) zabrakło niespełna 30 pipsów. W czwartek zaczęła się przecena. Patrząc na układ fal widoczna jest spadkowa piątka. W piątek kurs euro spadł do 1.4672 USD. Pod wieczór doszło do odbicia, może być ono tylko korekcyjne (patrz wykres poniżej). Zamknięcie wypadło na poziomie 1.4723 USD.
Wykres 4. Eurodolar w układzie notowań intra-day
Przesilenie może nastąpić w nadchodzącym tygodniu. Po osiągnięciu nowego maksimum (target szacujemy na 1.49-1.50 USD) powinno dojść do około 2-tygodniowej przeceny i powrotu w rejon (1.45 USD). Krytyczne wsparcie wyznacza szczyt z sierpnia na poziomie 1.4444 USD. Może on zostać na krótko przekroczony, ale nie przełamany gdyż oznaczałoby to załamanie się wzrostowego scenariusza w którym kolejny i ostatni szczyt wypadłby prawdopodobnie w listopadzie.
Dla złotego przyszły tydzień może przynieść niewielkie umocnienie w rejon lokalnych ekstremów z poprzedniego tygodnia. W dłuższej perspektywie czasu trzeba być jednak przygotowanym na powrót w rejon poziomów z 2-go października, gdy polska waluta była bardzo słaba.
Sławomir Dębowski
| 10 000 USD na start. Załóż rachunek demo i spróbuj swoich sił na rynkach. |
|
Dodaj artykuł do: |
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |