| Kategorie: Makro, Przegląd prasy |
Kilka dni temu na rynki trafiła informacja o spadku cen dóbr i usług za Wielką Wodą o 1,3 proc. w stosunku do zeszłego roku. Mimo, że takiego wyniku nie notowano od 1950 roku, wielu ekonomistów twierdzi, że wzrost cen konsumpcyjnych nastąpi jeszcze przed powrotem koniunktury.
Niskie stopy procentowe w połączeniu z ogromną ilością pieniądza wpuszczaną na rynek, mogą z bardzo dużym prawdopodobieństwem doprowadzić do zdecydowanego obniżenia wartości pieniądza i wpędzić świat w pułapkę inflacyjną. Należy zadać pytanie: czy nie o to właśnie chodzi administracji USA?
Bernanke zna lekarstwo
Jeszcze w 2002 roku, na długo przed objęciem fotela szefa Rezerwy Federalnej, Ben Bernanke wygłosił w Waszyngtonie przemówienie, w którym przekonywał, że najlepszą metodą walki z deflacją jest dodruk pieniądza. Ponadto stwierdził, że kreowanie inflacji jest jak najbardziej w interesie państwa, które w ten sposób zmniejsza swoje realne zadłużenie.
W zeszłym roku zadłużenie Stanów Zjednoczonych wzrosło o rekordowe 438 mld USD. Marc Faber, znany szwajcarski ekonomista twierdzi, że w tym roku ma się ono zwiększyć o 1,8 bln USD, a w 2010 roku będzie to kolejne 2 bln więcej. W tym momencie zadłużenie wzrosło do ponad 11 bln USD. Faktycznie może się więc okazać, że jedyną szansą na spłatę astronomicznych zobowiązań będzie spadek wartości dolara.
Wczoraj Komitet Otwartego Rynku amerykańskiego Banku Rezerw Federalnych pozostawił stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie od 0 proc. do 0,25 proc. Fed stara się przekonać rynki, że pomimo zagrożenia wzrostem inflacji, stopy pozostaną na tak niskim poziomie przez dłuższy czas, nawet do końca tego roku.
Eksperci nie mają złudzeń
Wspomniany powyżej Marc Faber nazywa Bernanke ekonomicznym kryminalistą i szaleńcem, który doprowadzi do zniszczenia wartości pieniądza, przede wszystkim dolara oraz zrujnuje miliony ludzi na całym świecie.
Zdaniem Fabera, odkąd Bernanke stoi na czele Rezerwy Federalnej, konsekwentnie wciela w życie głoszone wcześniej postulaty, mając przy tym całkowitą aprobatę amerykańskiej administracji.
Jeśli Fed raczej nie zdecyduje się w najbliższym czasie na podniesienie stóp procentowych, może to doprowadzić do inflacji na poziomie 5 proc., co ograniczy roczne zyski z lokat do 1-2 proc., a ludzie nie zdecydują się na oszczędzanie pieniędzy w bankach. Wzrosną więc inwestycje z gromadzonych środków i konsumpcja. Poza pobudzeniem gospodarki, nakręci to dodatkowo inflacyjną spiralę.
Pod koniec maja Marc Faber ostrzegał, że prowadzenie dotychczasowej polityki może doprowadzić do wzrostu cen zbliżonych do poziomów znanych z Zimbabwe. Tamtejsza inflacja osiągnęła w lipcu 2008 r. poziom 231 mln procent i był to ostatni wynik podany przez tamtejszy urząd statystyczny.
- Amerykański rząd zbankrutuje. Gwarantuję wam to. Może nie jutro, ale zbankrutuje - przekonywał Faber.
Problemy z wypłacalnością rządu USA od dawna zauważa również Peter Schiff, amerykański ekonomista, prezes Euro Pacific Capital, który przewidział nadejście recesji jeszcze w 2006 roku.
- Amerykański rząd będzie miał problemy z wypłacalnością. W zasadzie już w tej chwili jest niewypłacalny. (...) Zdolni do życia będziemy tak długo, jak długo będziemy mieli możliwość zwiększania długu, ale jest on przeznaczany na nieproduktywne cele i nigdy nie będzie mógł być spłacony - powiedział Schiff. - Ceny amerykańskich papierów skarbowych się załamią. Ludzie zaczynają doceniać ryzyko związane z niewypłacalnym długiem, rośnie też ryzyko inflacji - dodał.
Schiff od długiego czasu wieszczy upadek amerykańskiej gospodarki i waluty. Obecnie twierdzi, że porzucenie przez Brazylię i Chiny dolara jako waluty rezerwowej jest nieuniknione. W związku z tym nawołuje do wyzbycia się aktywów związanych z amerykańską gospodarką i dolarem.
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |