20 czerwca 2009, 15:26
Kategorie: Akcje

Możliwe przesilenie na giełdach. Podsumowanie tygodnia i prognoza.

Miniony tydzień mógł być przełomowy dla rynków. Przeczytaj co wydarzyło się w tygodniu oraz co nas czeka w najbliższym czasie.

(wersja z wykresami znajduje się w dziale analiz)

RYNEK AKCJI W USA

Tydzień temu w czwartek doszło do nieudanej próby wybicia z prawie 2-tygodniowej fazy konsolidacji. Był to pierwszy delikatny sygnał do ubiegłotygodniowej przeceny. W poniedziałek indeks S&P 500 przebił wsparcie w rejonie 924-926pkt. tym samym doszło do wybicia w dół z fazy konsolidacji. Dno osiągnięte zostało w środę na poziomie 904pkt. Następnie zaczęło się odbicie, w piątek dotarło ono do 927pkt. , potem doszło do spadków. Indeks zamknął się na poziomie 921pkt.

Spadki z czerwcowego szczytu mają zasięg 52pkt. i są porównywalne ze spadkiem z maja (51pkt.). W maju nie doszło jednak do przekroczenia poprzedniego ważnego szczytu. Wtedy był to szczyt z kwietnia. Obecnie nastąpiło przekroczenie szczytu z maja (930pkt.). Jest to zasadnicza różnica. Ponadto spadki w maju nie doprowadziły do pojawienia się na wykresie układu pięciu spadkowych fal, obecne spadki tak. Oznacza to, że pomimo porównywalnego zasięgu spadków z maja i czerwca, są one jakościowo zupełnie różne. Z tego wynikają ważne wnioski.

W mojej ocenie w zeszłym tygodniu pojawił się sygnał sprzedaży. Odbicie z końca tygodnia jest korekcyjne i w ciągu najbliższych sesji powinno dojść do przebicia dna z 17-go czerwca (904pkt.). Otwarta zostanie wtedy droga do dalszych spadków. Realizacja takiego scenariusza spowoduje, że spadki z czerwcowego szczytu będą miały największy zasięg od momentu pojawienia się trendu wzrostowego w połowie marca.

Bardzo ważne wsparcie znajduje się w rejonie 875-880pkt. Prawdopodobnie zostanie ono obronione i dojdzie do odbicia. Jednak w dłuższej perspektywie powinno ono zostać przebite. Z czerwcowego szczytu powinien się pojawić układ pięciu spadkowych fal (w technicznym żargonie spadkowa piątka). Jej zasięg może wynieść 100-150pkt. Będzie to kolejny silny sygnał sprzedaży.

Odbicie z marcowego dna (667pkt.) do czerwcowego szczytu doprowadziło do wzrostu indeksu o blisko 45% i to w ciągu zaledwie 3 miesięcy. Jest to bardzo dużo. Warto przypomnieć, że w okresie 2003-2007, czyli w ciągu aż 4 lat, indeks S&P 500 wzrósł o 100%. Cuda na rynku się nie zdarzają i nie należy zakładać, że ten trend będzie dalej kontynuowany. Obecnie należy przyjąć założenie, że dojdzie przynajmniej do większej przeceny.

Moje postrzeganie rynku jest bardziej pesymistyczne (za kilka miesięcy okaże się czy był to pesymizm czy realizm). Uważam, że odbicie z marcowego dna jest tylko korektą w bessie. Niestety czeka nas jeszcze jedna kilkumiesięczna fala spadków z nowym minimum. Wynika to z tego, że trend spadkowy z jesiennego szczytu z 2007 roku jeszcze nie uległ zakończeniu. Wyrażając się ściśle na wykresie indeksu ze szczytu z 2007 roku nie pojawiła się duża spadkowa piątka, która mogłaby zakończyć kilkunastomiesięczny okres spadków.

W mojej ocenie sytuacji i w moim oznaczeniu fal najsilniejsza część trendu czyli fala „3" zakończyła się listopadzie 2008 r. na poziomie 741pkt. (patrz na oznaczenie na wykresie poniżej). Od tego czasu rynek wciąż znajduje się w korekcie. Ta korekta w postaci półrocznej fali „4" może przyjąć postać „A-B-C". Od marca rynek znajduje się w fali „C". Sądzę, że ostatni tydzień przyniósł przesilenie i są argumenty aby zakładać, że fala „C" uległa zakończeniu.  

Realizacja tego długoterminowego scenariusza doprowadzi do ustanowienia przez indeks S&P 500 nowego długoterminowego dna. Może to nastąpić na jesieni 2009 roku. Wtedy ze szczytu z 2007 roku pojawi się wielka spadkowa piątka i rynek będzie gotowy do największego i najdłuższego odbicia od dwóch lat. Mogłoby ono potrwać nie 2-3 miesiące, ale 3-4 kwartały.

GPW W WARSZAWIE

Przecena na polskim rynku akcji była konsekwencją spadków na giełdach w USA. Nie od razu doszło do dużych spadków. Poniedziałkowa sesja odbyła się jeszcze w sielankowym nastroju. Po spadku indeksu WIG20 poniżej 2013pkt. wygenerowany został sygnał sprzedaży. Strona popytowa się tym nie za bardzo przejęła, gdyż dzienne dno wypadło wysoko (2005pkt.) Dopiero kolejna sesja spadków w USA spowodowała, że we wtorek indeks otworzył się z długą luką bessy. Dzienne dno wypadło na poziomie 1961pkt. W trakcie dnia doszło do silnego odbicia aż do 2003pkt. Wystarczyłby wzrost jeszcze o kilka punktów wyżej i posiadacze krótkich pozycji mieliby olbrzymi kłopot co myśleć o tych wzrostach. Na kontraktach na S&P 500 nie było wtedy żadnego silnego odbicia. Po godzinie 14.30 doszło do przesilenia, ostatecznie zamknięcie wypadło na poziomie 1978pkt., nadal było to jeszcze wysoko. Dopiero w środę nasz rynek zdał sobie sprawę z powagi sytuacji na rynku w USA i doszło do głębszego spadku. Dzienne dno wypadło na poziomie 1915pkt. W czwartek pomimo odbicia na giełdach w USA nasz rynek był bardzo słaby. Spadki dotarły do poziomu 1900pkt. Piątkowa sesja przyniosła powolne wzrosty. Ostatnia godzina przyniosła silny wzrost, który związany był z wygasaniem czerwcowej serii kontraktów i opcji. Dzienny szczyt wypadł na poziomie 1975pkt., zamknięcie na 1965pkt. 

Spadki z czerwcowego szczytu (2043pkt.) mają zasięg 143 pkt. Odbicie z czwartkowego dna (1900pkt.) ma zasięg 75 pkt. i zniosło o nieco ponad 50% kilku sesyjną falę spadków. Linia 4-miesięcznego trendu wzrostowego została obroniona ważne wsparcie w rejonie 1900pkt. też się obroniło. Został jednak przekroczony bardzo ważny majowy szczyt (1920pkt.) oraz maksimum ze stycznia (1921pkt.).

Można oczywiście rozważać dwa scenariusze. Pierwszy to obrona wsparć w rejonie 1900pkt. szybki powrót w rejon 2000pkt. i dalsze wzrosty. Drugi to przełamanie wsparcia w rejonie 1900pkt. co skutkowałoby spadkami w rejon około 1750pkt. Sądzę, że sytuacja na giełdach w USA jest na tyle poważna, że szansę realizacji ma scenariusz spadkowy.

W mojej ocenie po przełamaniu wsparcia w rejonie 1920pkt. rynek powinien spadać do jesieni. Kwestia ustanowienia nowego dna jest otwarta. Jeśli spadki w USA będą głębsze i dłuższe to również indeks WIG20 zdoła ustanowić nowe długoterminowe dno.

Po jesiennym przesileniu czekają nas o wiele dłuższe i silniejsze wzrosty niż te, które odbyły się w trakcie wiosennego odbicia.

RYNEK WALUTOWY

Zacznijmy od omówienia sytuacji na dolarze, gdyż ma on decydujący wpływ na to, co się może dziać na naszej walucie. Informacje makroekonomiczne z Polski czy z regionu mają drugorzędne znaczenie dla średnioterminowych trendów dla złotego. Jeśli doszłoby do ruchu na eurodolarze o 5-10-15 centów to odbije się to w decydujący sposób na wykresach par: USD/PLN, CHF/PLN, EUR/PLN.

We wtorek kurs EUR/USD spadł do poziomu 1.3747 USD. Do krytycznego wsparcia w postaci marcowego szczytu (1.3735 USD) brakowało już bardzo niewiele. Od wtorku nastąpiło odbicie o zasięgu 2.5 centa. Dotarło ono do 1.4012 USD. W piątek trwała wielogodzinna walka o przebicie bądź nie ważnego krótkoterminowego wsparcia w rejonie 1.3910-1.3920 USD ostatecznie zwyciężyła strona popytowa doprowadzając do ustanowienia szczytu na poziomie 1.4012 USD.

W tym tygodniu powinno się okazać, czy odbicie z poziomu 1.3747 USD jest jedynie korekcyjne czy nie. Jeśli okaże się, że ostatnie wzrosty euro (osłabienie dolara) jest tylko korekcyjne, to szybko może dojść do testowania krytycznego wsparcia w postaci marcowego szczytu (1.3735 USD). Jest ono dlatego tak istotne gdyż przebicie tego wsparcia wygeneruje sygnał do zniesienia całego odbicia z marcowego dna (1.2456 USD). Spadek EUR/USD do marcowego dna miałby zasięg 13 centów!!! Tak duży ruch spowoduje ogromny impuls na wykresie złotego w relacji do dolara jak również do euro oraz franka.

Sytuacja na EUR/USD będzie więc miała kluczowe znaczenie dla zachowania się naszej waluty. Na wykresie poniżej przedstawione są dwa scenariusze dla EUR/USD.

Realizacja pierwszego scenariusza na EUR/USD (czerwona linia - przebicie marcowego wsparcia na poziomie 1.3735 USD) powinna się przełożyć na duże osłabienie złotego względem dolara. Na wykresie USD/PLN w ciągu około dwóch miesięcy możliwy byłby ruch w rejon 3.60-3.70 PLN. Nowego szczytu (dotychczasowy znajduje się w rejonie 3.9128 PLN) nie powinno być. W dłuższej perspektywie powinno dojść do kolejnej fali spadkowej. Sytuacja na franku i euro powinna być podobna. W ciągu dwóch miesięcy czeka nas osłabienie odpowiednio do 3.10-3.20 PLN oraz 4.70-4.80 PLN. Nowych szczytów nie powinno być. Po zakończeniu wzrostów czeka nas wielomiesięczna fala spadków i pogłębienie tegorocznych minimów odpowiednio na poziomach 2.79 PLN oraz 4.22 PLN.

Gdyby doszło do realizacji drugiego scenariusza (niebieska linia - obrona marcowego szczytu i ustanowienie nowego kilka centów powyżej czerwcowego maksimum) to w przypadku USD/PLN najprawdopodobniej doszłoby do ustanowienia nowego dna (dotychczasowe znajduje się na poziomie 3.10 PLN). Dopiero po przesileniu na EUR/USD doszłoby do silniejszego osłabienia złotego do dolara. W przypadku franka i euro sądzę, że nowych minimów możemy już nie zobaczyć. 

Sądzę, że bardziej realny jest pierwszy scenariusz. Rozstrzygnięcie który scenariusz na eurodolarze będzie realizowany powinno nastąpić najwcześniej za kilka dni, najdalej za około 2-3 tygodnie.

Sławomir Dębowski

Główny analityk Globtrex.com

 

Źródło: Globtrex.com
Dodaj artykuł do:


Czytaj także:
Komentarze
Możesz komentować artykuł w dyskusji na forum. Przejdź do dyskusji
Newsletter
Otwórz rachunek demo
NEWSLETTER
SONDA

Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?

  • Tak
     75%
  • Nie
     25%
PARTNERZY GLOBTREX.COM