| Kategorie: O ETFach |
Według danych Barclays Global Investors (BGI), od roku 1999 do lutego tego roku, wartość aktywów funduszy ETF wzrosła z poziomu 39 miliardów dolarów do 593.3 miliardów dolarów - co oznacza aż 15-krotny wzrost w ciągu niespełna 10 lat.
Całkowita wartość rynku ETF-ów odnotowała swój szczytowy wynik w 2007, osiągając poziom 796.7 miliardów dolarów, i pomimo globalnego załamania finansowego, wartość transakcji zawartych na ETF-ach ciągle rośnie, co powoduje wszechobecne nadzieje na powrót biznesu trakerowego do czasów swojej świetności.
Według danych Credit Suisse, transakcje zawarte na ETF-ach stanowią obecnie 25% wszystkich transakcji zawartych na amerykańskim rynku instrumentów finansowych. Rok temu było to 15%.
W Europie natomiast, w roku 2008 pomimo obserwowanych szoków finansowych, ETFy zdołały odnotować wzrost aktywów netto (net inflows) o 47 miliardów dolarów, podczas gdy w tym samym czasie tradycyjne fundusze otwarte odnotowały znaczący odpływ kapitału o wartości blisko 250 miliardów dolarów.
Niemniej jednak, to dopiero na przestrzeni ostatnich 7 miesięcy, tj. od momentu upadku banku Lehman Brothers, i w związku z odnotowanymi na niespotykaną dotąd skalę wahaniami cen instrumentów finansowych, inwestorzy zaczęli wykazywać jeszcze większe zainteresowanie ETF-ami.
Deborah Fuhr, szefowa działu ETF Research w BGI mówi: „po upadku Lehman Brothers, tematem numer jeden nękającym inwestorów stała się kwestia ryzyka niewywiązania się partnera z umowy. W obliczu globalnej paniki, inwestorzy nie byli dłużej skłonni lokować kapitału w produkty strukturyzowane lub swapy. To z kolei dodatkowo zmotywowało fundusze inwestycyjne do lokowania kapitału w ETFy. Tym bardziej, że fundusze ETF charakteryzują się niższymi kosztami zarządzania niż fundusze zarządzane aktywnie. Nadszedł zatem czas prosperity dla ETF-ów".
Zdaniem niektórych analityków, niekwestionowany sukces ETF-ów oznacza generalne przekonanie o tym, że w dłuższej perspektywie czasu inwestycje pasywne przynoszą wyższy zwrot, niż inwestycje aktywne.
Jeszcze 7 lat temu, sektor ETF-ów był właściwie nierozpoznawalny, gdyż praktycznie wszystkie fundusze ETF replikowały indeksy akcyjne. Pierwszy ETF replikujący indeks obligacyjny został otwarty w Stanach Zjednoczonych w roku 2002. W roku 2008 powstało wiele nowych rodzajów ETF-ów - replikujących m.in. indeksy: towarowe, obligacyjne, walutowe, indeksy rynków rozwijających się, jak również indeksy replikujące fundusze hedge funds.
Od momentu upadku Lehmana, najpopularniejszymi ETF-ami stały się ETFy replikujące ceny złota i obligacji - dwóch aktywów, które najbardziej skorzystały na turbulencjach rynkowych. ETFy replikujące indeksy towarowe także były popularne w roku poprzednim, jednakże straciły na popularności ze względu na odnotowany w ciągu lata spadek cen większości towarów.
Victor Lin, strateg z Credit Suisse uważa, że: „dzisiejsi gracze giełdowi są bardziej niż kiedykolwiek zainteresowani wyspecjalizowaną alokacją aktywów. Dlatego też sięgają po ETFy. Ponadto, faktem jest, iż praktycznie we wszystkich klasach ETF-ów, managerowie zarządzający pasywnie uzyskali wyższy zwrot z inwestycji, niż managerowie aktywni".
Banki także oferują inwestorom możliwość zajmowania krótkich pozycji inwestycyjnych poprzez inwestowanie w ETFy, a to głównie ze względu na fakt, że inwestorzy mogą zarobić na tych instrumentach nawet, jeśli indeksy giełdowe idą w dół.
Niemniej jednak, mimo rosnącej popularności ETF-ów, managerowie zarządzający aktywnie uważają, że fundusze te nie są pozbawione wad. BlackRock, jeden z największych światowych managerów walutowych podkreśla, iż podstawową zasadą przy konstrukcji portfela inwestycyjnego powinna być jego dywersyfikacja. Zdaniem BlackRock, aktywni managerowie rzadko kiedy posiadają w portfelu mniej niż 100 różnych pozycji, podczas gdy ETFy - np. obligacyjne charakteryzują się raczej brakiem dywersyfikacji.
Thorsten Michalik z DB X-trackers uważa z kolei, że problem nie polega na zdecydowaniu się wyłącznie na fundusze aktywne lub pasywne, ale na posiadaniu w portfelu najlepszych funduszy w obydwu klasach. Jego zdaniem, „ogólny trend sprzyja inwestowaniu w fundusze pasywne. Nie oznacza to jednak walki między zwolennikami funduszy pasywnych, a tymi, którzy preferują lokować kapitał w funduszach aktywnych. Większość inwestorów to gracze aktywni. Inwestują oni jednak w ETFy po to, by umożliwić sobie dostęp do danego rynku inwestycyjnego, lub gdy nie czują się zbytnio wyspecjalizowani w danym rynku. I dzięki takiej strategii, manager akcyjny może inwestować jednocześnie w ETFy replikujące rynek towarów, kredytów lub obligacji".
Źródło: artykuł „Investors warm to ETFs", Financial Times, 29.04.2009
|
Dodaj artykuł do: |
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |