| Kategorie: Akcje, Makro, Sławomir Dębowski komentuje |
Kilka lat temu powszechna była opinia, że rozwój ekonomii pozwolił na ograniczenie rozmiarów i skutków kryzysów finansowych. Dziś wiemy jak bardzo błędne były to opinie. Zamiast ograniczonego kryzysu w USA „wyhodowany" został jeden z największych kryzysów w ciągu ostatnich dziesięcioleci, głównie poprzez krótkowzroczną politykę i brak zdrowego rozsądku.
Dla wielu ekonomistów kłopoty gospodarki USA zaczęły się dopiero pod koniec 2007 roku od kryzysu w sektorze kredytów hipotecznych o podwyższonym ryzyku, aczkolwiek i tak na początku kryzysu ryzyko związane z kredytami hipotecznymi było ogromnie niedoceniane. Zaczęło się od kryzysu finansowego i przeceny na rynkach akcji, po wielu miesiącach kryzys wtargnął z wielką siłą również do realnej gospodarki.
Nieznana skala, spóźnione sygnały
Dziś wielu ekonomistów stara się z grubsza przewidzieć jak długo kryzys może potrwać. W mojej ocenie te wysiłki skazane są na niepowodzenie. Dotychczasowa skala kryzysu zaskoczyła większość ekonomistów. Wystarczy poczytać wypowiedzi z pierwszej połowy 2008 roku. Dopiero ogromna skala spadków na giełdach w USA, wywołana przez napływ fatalnych informacji o rozmiarach kryzysu, w drugiej połowie 2008 roku otworzyła oczy wielu z nich. Również wielu polskich ekonomistów drastycznie obcinało prognozy wzrostu PKB dopiero na jesieni 2008 roku, gdy bessa trwała już ponad rok.
Niestety wydarzenia ostatnich kilkunastu miesięcy pokazały, że analiza fundamentalna nie poradziła sobie z trafną oceną długoterminowej sytuacji w 2007 roku. Jednym z wyjątków jest profesor N. Roubini, który ostrzegał w 2006 roku przed nadciągającym kryzysem. Lecz wtedy jego poglądy były uważane za zbyt kasandryczne aby mogły się zrealizować. Dziś wielu ekonomistów oraz inwestorów bacznie słucha tego co mówi N. Roubini.
Elliot prawdę Ci powie
Istnieje niestety powszechna opinia, że do długoterminowego prognozowania najlepsza i jedynie uprawniona jest analiza fundamentalna. Natomiast analiza techniczna, która bada kondycję rynku i stara się przewidywać przyszłe ruchy cen na podstawie wykresów ma zastosowanie tylko w krótkiej perspektywie. Nie mogę się zgodzić z takim poglądem. Analiza techniczna może być z powodzeniem stosowana również do długoterminowych prognoz.
Jedną z najlepszych metod prognozowania jest tzw. teoria fal Elliotta. Bada ona układ fal na wykresach indeksów giełdowych. Najprościej rzecz ujmując hossa, trwa tak długo aż na wykresie nie pojawi się tzw. wzrostowa piątka. Fale: 1,3,5 są wzrostowe, natomiast fale: 2 i 4 spadkowe. Po pojawieniu się wzrostowej piątki rynek wchodzi w bessę. Po jej zakończeniu znów pojawia się kolejny cykl hossa-bessa.
Idea stojąca u podstaw teorii fal jest genialnie prosta. Problem pojawia się jednak przy próbie określenia w której fali hossy rynek się aktualnie znajduje. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, ale od tego są analitycy.
Nie wiemy dlaczego rynek zachowuje się w taki sposób, że hossa składa się z pięciu fal a bessa z trzech. Możemy jednak wykorzystać to w praktyce do przewidywania tego co się na rynku może wydarzyć. Stosuję teorię fal od kilkunastu lat i mogę stwierdzić, że jest to bardzo wartościowa koncepcja opisu rynku i jego przyszłych zachowań.
Starożytni astronomowie nie mieli pojęcia jak zbudowany jest układ słoneczny, a jednak potrafili przewidywać zaćmienia słońca i księżyca z ogromną dokładnością na wiele lat naprzód bazując jedynie na historii, a dokładnie na tym, że co 18 lat i 11 dni cykl zaćmień słońca i księżyca (tzw. okres saros - znany już w starożytnej Babilonii) powtarzał się. Dopiero odkrycie przez Newtona prawa powszechnej grawitacji pozwoliło obliczać momenty zaćmień słońca i księżyca znacznie dokładniej i bez odwoływania się do historii.
Być może podobna droga jest przed ekonomią. Może za kilkaset lat odkryjemy prawa rządzące rynkami finansowymi i będziemy w stanie określać z większą dokładnością ich zachowania. Wyrażając się bardziej precyzyjnie będziemy w stanie określać prawdopodobieństwa poszczególnych scenariuszy dla rynku. Na przykład 30% szans na kontynuację hossy i 70% szans na jej zakończenie w ciągu np. 3 miesięcy. To z kolei pomoże nam przewidywać okresy recesji w gospodarce by móc zawczasu łagodzić jej skutki.
Psychologia tłumu (inwestorów)
Do ekonomii trzeba będzie również wprowadzić prawa opisujące stadne zachowania inwestorów. Prowadzą one do nieracjonalnych działań tak na poziomie pojedynczych indywidualnych inwestorów jak również i dużych instytucji finansowych, które do obecnego kryzysu niestety walnie się przyczyniły. Zwrócił na to uwagę były szef FED, który stwierdził, że nie docenił roli czynnika psychologicznego na rynkach finansowych.
Naczynia połączone
Zaryzykuję stwierdzenie, że na razie w długoterminowym prognozowaniu lepiej sprawdza się teoria fal Elliotta niż metody teoretycznej ekonomii bazującej na skomplikowanych modelach i nie zwracającej bacznej uwagi na to co się dzieje na rynkach finansowych. Rynki dyskontują to co może się wydarzyć w realnej gospodarce i ich zachowanie powinno być cenną wskazówką dla analityków. Niestety najczęściej tak nie jest.
Wystarczy pominąć jeden kluczowy czynnik w modelu ekonometrycznym i da on błędny wynik. W 2007 roku wielu ekonomistów odrzucało możliwość wejścia gospodarki USA w długotrwałą (wieloletnią) recesję. No bo niby z jakiego powodu? Taki scenariusz wydawał się wtedy zbyt absurdalny. Warto również pamiętać, że w 2007 roku po 5-ciu latach wzrostów na giełdach w USA nastroje były bardzo dobre. W takich warunkach trudno wysuwać jakieś bardzo negatywne scenariusze.
W przypadku polskich analityków, trudno winić ich za to, że nie dostrzegali w 2007 roku zagrożenia ze strony możliwej silnej recesji w USA. Bez tego założenia, praktycznie każdy model wyceny spółki musiał dać zbyt wysoką wartość firmy. Na tym przykładzie wyraźnie widać, że analiza fundamentalna daje głębokie, ale niestety wąskie spojrzenie.
Analiza techniczna dała sygnał w 2002
W o wiele lepszej sytuacji byli analitycy techniczni, którzy zwracali uwagę na długoterminowe trendy. W porę mogli dostrzec zagrożenie na rynkach w USA. Nie musieli wymyślać skomplikowanych modeli i szukać argumentów dla ich uzasadnienia. Wystarczyło szerokie spojrzenie na wiele rynków na świecie i wyobraźnia.
Uprzywilejowaną pozycję miała teoria fal Elliotta. Już w 2002 roku wygenerowany został bardzo silny sygnał, że w 2000 roku zakończyła się 68-letnia hossa na rynkach w USA!!! W okresie 2000-2002 indeks S&P 500 spadł aż o 51%. Była to pierwsza faza długoterminowej bessy. Po niej należało się spodziewać jedynie korekcyjnego odbicia. Trwało ono aż 5 lat. Zostało sztucznie wydłużone przez błędną politykę FED-u, który zbyt długo utrzymywał stopy procentowe na zbyt niskim poziomie. Doprowadziło to do udzielenia zbyt dużej liczby kredytów, których jakość była bardzo słaba. Balon kredytowy został nadmuchany do gigantycznych rozmiarów, wiele instytucji finansowych błędnie oceniło ryzyko i nieszczęście było już tylko kwestią czasu.
Kolejna faza bessy rozpoczęła się na jesieni 2007 roku. W ciągu kilkunastu miesięcy indeks S&P 500 spadł poniżej dołków z 2002 roku. Zbankrutowało wiele instytucji finansowych w USA. Jest to chyba najlepszy dowód na jak wątłych fundamentach zbudowany został trend wzrostowy w USA w latach 2002-2007.
Koniec bessy w przyszłej dekadzie
W przyszłym tygodniu nakreślę konkretne scenariusze na najbliższe lata dla rynków w USA. Korekta 68 letniej hossy na wykresie S&P500 trwa już 9 lat. Nie jest to wcale długi okres czasu. W latach siedemdziesiątych mieliśmy już podobną 9-letnią bessę tyle, że korygowała ona zaledwie 24-letnią hossę. Celem obecnej bessy jest korekta całej 68 letniej hossy. Kryzys nie skończy się w 2010 roku ani w 2011 roku jak wieści wielu ekonomistów. Bessa tych rozmiarów tzn. korygująca 68 lat hossy może jeszcze potrwać kilkanaście lat. Dla niedowiarków warto podać przykład rynku w Japonii. Bessa trwa tam już 19 lat...
Bessa na giełdach w USA mogłaby się np. zakończyć w latach 2020-2030. Oczywiście należy uwzględnić efekty inflacyjne czyli mierzyć poziom indeksów w wartościach realnych, gdyż do tego czasu dolar powinien ogromnie stracić na wartości.
CDN.
Sławomir Dębowski
Główny analityk Globtrex.com
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |