Kurs franka, który w sierpniu pokonał barierę 4 zł, dodatkowo rozbudził wyobraźnię zainteresowanych zaciągnięciem kredytu mieszkaniowego. Osób, upatrujących we franku szansy na kredyt, który stopnieje wraz ze spadkiem kursu szwajcarskiej waluty, znacznie przybyło. Swój udział w odrodzeniu popularności franka mają m.in. klienci refinansujący kredyty złotowe na CHF.
Średni kwartalny kurs CHF wg NBP

Źródło: ZBP.
Nie da się ukryć, że klientom spłacającym już kredyty złotowe dopiekł wzrost stóp procentowych w Polsce. W ciągu kilku pierwszych miesięcy roku stopy podwyższyły się z 3,5 do 4,5 proc. W efekcie rata 300 tys. zł kredytu z połowy 2008 roku, z niską, bo równą 1 p.p. marżą, wzrosła już do ponad 1740 zł z niecałych 1600 zł pod koniec 2010 roku.
Rosnący popyt na CHF napotyka jednak na przeszkodę w postaci niskiej podaży. Kredyt we franku obecnie można praktycznie dostać wyłącznie w dwóch bankach: BPH i Nordei. W pierwszym na maksymalnie 80 proc. wartości nieruchomości, a w drugim na najwyżej 90 proc. LtV. Średnia marża mieści się między 2,75 a 3,2 p.p. Oferuje je także PKO BP, ale z zaporową marżą ponad 6 p.p., oraz DB PBC, ale tylko dla klientów z dochodami netto w wysokości 50 tys. zł miesięcznie. Z kredytów w CHF wycofały się ostatnio: mBank, MultiBank i Alior.
W sprzedaży kredytów mieszkaniowych swoją pozycję poprawiło też nieco euro. Udział europejskiej waluty w nowej sprzedaży w drugim kwartale br. wyniósł 14,1 proc., podczas gdy kwartał wcześniej było to 13,2 proc.
Halina Kochalska, Open Finance