| Kategorie: Akcje, O ETFach | Tagi: ETF |
Okres ten charakteryzował się zarówno kompletną zapaścią rynków finansowych, jak i niekontrolowanymi wahaniami cenowymi akcji i innych instrumentów finansowych. Owa dezorientacja i niemoc inwestorów spowodowała kompletny paraliż rynków finansowych, wywołując gwałtowny spadek obrotów giełdowych, a tym samym pozbawiając inwestorów jakichkolwiek dochodów. Obecnie zaś, w obliczu klaryfikującej się już powoli, lecz trudnej do zdefiniowania nowej rzeczywistości ekonomiczno-finansowej, wielu inwestorów cierpi na pokryzysowy kac inwestycyjny.
Przed nagłym paraliżem inwestycyjnym zdołali się jednak uchronić inwestorzy lokujący kapitał w fundusze ETF. Co prawda, tempo wzrostu rynku tych funduszy nieco spowolniło na przestrzeni ostatnich dwóch lat, jednak nie ma mowy o zbiorowym kataklizmie w tej kategorii funduszy. Według analiz Barclays Global Investors (BGI), całkowite aktywa zarządzane przez ETFy osiągnęły na koniec czerwca br. wartość 789 miliardów dolarów - czyli prawie tyle samo, co na koniec roku 2007. Oznacza to, że ETFy zaskarbiają sobie zaufanie coraz większej liczby inwestorów, odbierając tym samym udziały w rynku innym produktom finansowym.
Tim Mitchell, szef sprzedaży funduszy ETF w Invesco Perpetual uważa, że: „globalne załamanie kredytowe zwiększyło ryzyko związane z inwestowaniem w produkty oparte na wymianie typu swap. A awersja do ryzyka skierowała zainteresowanie inwestorów w kierunku funduszy ETF, które dzięki swojej zgodności z dyrektywą UCITS III, ograniczają ryzyko inwestycyjne do 10% wartości wkładu". Ponadto, dodatkowym bodźcem aktywującym zdezorientowanych dziś inwestorów są: szeroka gama aktywów replikowanych przez ETFy, jak i niskie koszty transakcyjne.
Sytuacja kryzysowa
Globalny kryzys finansowy, który wybuchł w połowie 2007 roku, miał niezbyt dostrzegalny wpływ na wzrost rynku funduszy ETF. Tym bardziej, że w początkowej fazie kryzysu wśród inwestorów panowało przekonanie, że kryzys ten zostanie szybko zażegnany. Żywiono złudne nadzieje na to, że problem płynności dotyczył jedynie kredytów sub-prime. Kiedy jednak okazało się, że rynek nieruchomości to dopiero punkt zapalny i że problem rozprzestrzenia się na wszystkie sektory gospodarki, inwestorzy znowu złudnie pocieszali się, że być może kryzys ograniczy się jedynie do krajów Zachodu. Gospodarki Chin i Indii wydawały się bowiem wystarczająco solidne i na tyle niezależne od Zachodu, by móc odeprzeć nadciągający krach.
Manooj Mistry, szef działu strukturacji ETF-ów akcyjnych db-trackers w Deutsche Bank uważa, że: „zaufanie inwestorów do rynków wschodzących odzwierciedla się w otwarciu podczas pierwszych miesięcy kryzysu wielu nowych ETF-ów replikujących gospodarki krajów rozwijających się. Fundusze te cieszyły się sporym zainteresowaniem inwestorów." Według BGI, aktywa ETF-ów osiągnęły na koniec 2007 roku rekordową wartość 796.7 miliardów dolarów, co stanowiło 41%-owy wzrost w stosunku do roku poprzedniego.
Sytuacja gospodarek rozwijających się zaczęła się jednak pogarszać na początku roku 2008. Szybko okazało się, że inwestorzy obdarzyli te kraje zbyt przesadnym zaufaniem. „Aktywa zaczęły z powrotem masowo spływać do krajów rozwiniętych, gdyż wydawały się być najbezpieczniejszą opcją lokaty kapitału", uważa Mistry. Inwestorów zaczął ogarniać lęk, jednak dopiero upadek Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku spowodował największy szok we współczesnym systemie finansowym. Światowe giełdy kapitałowe zaczęły drastycznie spadać, bezlitośnie rujnując porządek finansowy zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i krajów rozwijających się. Jeszcze przed końcem 2008 roku indeks FTSE 100 spadł o 12%, z kolei Hang Seng stracił 22%, a S&P 500 aż 26%.
W całym tym chaosie inwestorzy zacięcie poszukiwali bezpiecznych lokat kapitału. „ETFy obligacyjne okazały się zwycięzcą", uważa Mistry. Według analiz BGI, aktywa zainwestowane w ETFy obligacyjne wzrosły z 6.3 miliardów dolarów w 2007 do 16.4 miliardów dolarów do końca czerwca.
Zdaniem Mistry'ego: „istnieje pewna prawidłowość: spadek rynków giełdowych powoduje widoczny skok w transakcjach ETF-ami. Dzieje się tak dlatego, gdyż inwestorzy postrzegają ETFy jako szybką i łatwą drogę do uzyskania dostępu do rynków, które prędzej czy później i tak się odbiją". Giełdowe wahania cenowe dochodzące w czasie kryzysu nawet do poziomu 5% lub 9% w ciągu dnia tylko wzmożyły zainteresowanie inwestorów ETF-ami.
Za inwestowaniem w ETFy przemawia również fakt, że inwestorzy mogą na nich zarobić także w obliczu spadających giełd. ETFy typu short replikują bowiem odwrotność wyników giełdowych. Paolo Giulianini z Unicredit Group uważa, że inwestorzy coraz częściej pożyczają ETFy od Unicredit w celu dokonania ich krótkiej sprzedaży. Na przestrzeni ostatnich kilku lat, jednym z najbardziej lukratywnych ETF-ów short były ETFy replikujące odwrotność cen ropy naftowej. A to dlatego, że załamanie ekonomiczne z reguły pociąga za sobą spadek cen ropy. Dodatkowo, obecność ETF-ów typu Short umożliwia inwestorom „przemieszczanie się" pomiędzy sektorami - inwestując w nie lub wycofując się z nich w zależności od koniunktury.
Poza tym, po upadku Lehman'a, inwestorzy zobowiązani do posiadania w swoim portfelu akcji z reguły lokowali kapitał w akcje przedsiębiorstw z sektorów defensywnych, generujących stabilne przepływy pieniężne nawet w czasach kryzysu. Przełożyło się to na wzrost zainteresowania ETF-ami replikującymi takie sektory jak: farmaceutyczny czy sektor dóbr użyteczności publicznej.
Pierwsze pokryzysowe oznaki życia
Po naprawdę przygnębiającym pierwszym kwartale tego roku, już na początku marca rynki finansowe zaczęły rosnąć w siłę. To z kolei spowodowało powolny wzrost rynków akcyjnych. Jednak najbardziej spektakularne odbicie się od dna miało miejsce w krajach rozwijających się. Podczas, gdy FTSE 100 i S&P 500 odbiły się odpowiednio o 27% i o 40%, indeks Hang Seng wzrósł w tym samym czasie aż o 61%.
Kiedy wyjcie z kryzysu finansowego zaczęło być już jedynie kwestią czasu, okazało się także, że zarówno Chiny, Indie, jak i Brazylia, mimo odniesienia poważnych obrażeń podczas kryzysu, nie były jednak śmiertelnie ranne. Większość inwestorów jest zdania, że mimo, iż globalny wzrost ekonomiczny zostanie bardzo ograniczony przez najbliższe kilka lat, to i tak będzie on możliwy głównie dzięki krajom rozwijającym się.
Jako że rynki rozwijające się znowu powróciły do łask inwestorów, na popularności zyskały również ETFy replikujące ceny towarów. Mistry zauważył, że zarządzane aktywa tego typu funduszy wzrosły ze 180 milionów dolarów do 600 milionów dolarów w ciągu 6 miesięcy. Ale to nie tylko ETFy surowcowe cieszą się coraz większą popularnością. W przededniu wyjścia z kryzysu finansowego, inwestorzy znowu poszukują różnych instrumentów alternatywnych nisko skorelowanych z rynkiem akcji i obligacji. Dodatkowo, Mistry zauważa zwiększone zainteresowanie inwestorów ETF-ami walutowymi, które postrzegane są ostatnio jako zupełnie nowa kategoria ETF-ów kierującą się własnymi prawami.
Giulianini uważa, że ETFy umożliwiły inwestorom większy dostęp do międzynarodowych rynków finansowych. „Handel ETF-ami na rynkach europejskich odbywa się przez 9 godzin w ciągu dnia otwarcia giełd, dzięki czemu inwestor jest w stanie na bieżąco ocenić stan swojej inwestycji. I zamiast całonocnego czuwania i obserwowania rynków azjatyckich, handel ETF-ami może odbywać się tuż po ich porannym zamknięciu".
Powrót do zasad podstawowych
Nawet jeśli inwestorzy na nowo lokują kapitał na rynkach finansowych dążąc do dywersyfikacji aktywów, ostatni kryzys finansowy w znacznym stopniu zmienił podejście inwestorów do lokowania kapitału. Mitchell uważa, że: „kiedy inwestorzy spodziewają się zakończenia kryzysu, w ich zachowaniu dominuje chęć powrotu do bazowych zasad inwestycyjnych. Wykazują oni większą świadomość tego, że podstawą dobrej inwestycji powinno być prawidłowe i bezpieczne lokowanie kapitału, i używają w tym celu raczej strategii pasywnych, niż aktywnych". Mistry podziela ten pogląd: „Obecnie inwestorzy o wiele bardziej koncentrują się na prawidłowym i ostrożnym ulokowaniu kapitału, niż na poszukiwaniu menedżerów aktywnie zarządzających funduszami".
Dlatego też, podążając za niniejszym nurtem, emitenci ETF-ów będą starać się wyjść naprzeciw rosnącym oczekiwaniom inwestorów. Zdaniem Mistry: „wraz ze wzrostem wydatków rządowych na rzecz pobudzenia światowej gospodarki, inwestorzy spodziewają się stabilnego wzrostu inflacji na przestrzeni nadchodzących 12 miesięcy. W związku z tym, zdecydowaliśmy się wprowadzić na rynek nowy ETF „inflation swap index"".
Mimo widocznego już odbijania się światowej sytuacji finansowej, Mitchell uważa, że w chwili obecnej, bardziej skomplikowane produkty finansowe nie są najbardziej poszukiwanymi przez inwestorów rozwiązaniami. Dlatego też, spodziewany jest dalszy napływ kapitału do funduszy typu ETF, a nie do ogromnej liczby na prędce konstruowanych nowych produktów finansowych.
W obliczu obecnej niesprecyzowanej przyszłości światowej ekonomii, inwestorzy zmuszeni są zachować zimną krew i zdrowy rozsadek inwestycyjny by nie dać się zaskoczyć niespodziewanym kacem proinwestycyjnym.
„Wahania cenowe instrumentów finansowych, jak i ewentualne nieprzewidywalne zachowania giełd jeszcze bardziej skłaniają inwestorów do lokowania kapitału w ETFy. A jako, że rzeczywistość zdaje się pozostać niepewną jeszcze przez jakiś czas, spodziewam się jeszcze głębszego zainteresowania ETF-ami" uważa Mitchell.
Opracowanie: Lyxor Asset Management,
Na podstawie artykułu: „Surviving the global crisis" Exchange Traded Funds Magazine, sierpień 2009
| Inwestuj w ETFy. Załóż rachunek na innowacyjnej platformie transakcyjnej |
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |