| Kategorie: Rynki, O ETFach |
Ze względu na załamanie kredytowe, które spowodowało ogromne straty nie tylko w sektorze bankowym, lecz praktycznie w całej gospodarce światowej, zdegustowani i zawiedzeni rynkiem akcyjnym inwestorzy postanowili lokować kapitał w sektorach i przedsiębiorstwach wykazujących jak największą odporność na destruktywne działanie kryzysu. Doskonałą receptą na bieżące bolączki nękające inwestorów zdaje się być lokowanie kapitału w akcje koncernów farmaceutycznych. Powodem, dla którego inwestorzy coraz chętniej interesują się tym sektorem jest fakt, że popyt na lekarstwa pozostaje stały bez względu na nieprzewidywalne zawirowania w światowej gospodarce. A to za sprawą tego, że cena przepisanego na recepcie leku jest ustalana raczej w trakcie negocjacji pomiędzy firmami farmaceutycznymi i władzami odpowiedzialnymi za ochronę zdrowia lub firmami ubezpieczeniowymi, niż w ramach samoistnego działania rynku. Mechanizm ten umożliwia zatem kontrolowanie i przewidywanie ewentualnego wzrostu sprzedaży leków, co z kolei wiąże się ze stabilnymi i także przewidywalnymi przepływami cash flow w firmach z sektora opieki zdrowotnej.
Tak więc mimo tego, że niknące w zastraszającym tempie zaufanie inwestorów do rynków finansowych spowodowało ogólne zamrożenie przepływów pieniężnych w gospodarce, koncerny farmaceutyczne nie muszą przejmować się takimi obawami, gdyż ich dochody są w znacznym stopniu przewidywalne. Ponadto, firmy te płacą swoim akcjonariuszom wysokie dywidendy i bardzo rzadko je wstrzymują.
I tak oto zaprezentowane powyżej cechy firm farmaceutycznych sprawiają, że są one wyjątkowo atrakcyjne dla inwestorów.
Jednak zdaniem Deborah Fuhr, głównej szefowej ETF Research & Implementation Strategy z Barclays Global Investors, mimo wymienionych powyższej zalet firm z sektora zdrowotnego, wielu inwestorów nie chce podejmować ryzyka inwestowania w indywidualne akcje przedsiębiorstw, nawet jeśli wydają się one solidne i odporne na kryzys. Dlatego też, w celu uzyskania jak największej dywersyfikacji inwestycji i zminimalizowania ryzyka strat, wolą oni zainwestować w cały sektor, niż w poszczególne firmy wchodzące w jego skład. W tym celu kupują jednostki ETF-ów replikujących indeksy akcyjne firm farmaceutycznych, biotechnologicznych czy też producentów sprzętu medycznego.
Owe „zdrowotne" ETFy to niedrogie, przejrzyste i powszechnie dostępne fundusze, umożliwiające inwestorom lokowanie kapitału w całym sektorze farmaceutycznym. Europejskie ETFy z tego sektora replikują głównie indeks DJ Stoxx Healthcare 600. Jako, że w blisko 87% składa się on z przedsiębiorstw farmaceutycznych, jawi się inwestorom zainteresowanym omawianym sektorem jako idealny indeks do replikacji. W taki oto sposób, inwestycje w „zdrowotne" ETFy zyskują coraz większą popularność. Zdaniem Manooj Mistry, odpowiedzialnego za ETFy w Deutsche Banku, „od grudnia zeszłego roku, liczba jednostek naszych ETF-ów zwiększyła się z 850 tysięcy do 2.3 miliona".
Na przestrzeni ostatniego roku, inwestowanie w sektor zdrowotny w Europie przyniosło lepsze rezultaty, niż inwestowanie w całą gospodarkę. Co prawda indeks DJ Stoxx Healthcare 600 spadł o 20.9%, utrzymał się on jednak na wyższym poziomie, niż cała europejska gospodarka, która spadła aż o 48.8%. Indeks DJ US Health Care spadł o 30.3%, jednak utrzymał się on i tak wyżej, niż rynek amerykański, który spadł aż o 47.7%. Jeśli chodzi o brytyjskich inwestorów lokujących kapitał w indeks DJ Stoxx 600 Health Care, spadek wartości indeksu w ciągu ostatnich 5 lat wynosi około 5%. A to dlatego, że wartość inwestycji lokowanych w akcje tego indeksu w tym samym czasie chronione były słabnącą wartością funta w stosunku do euro. Do marca 2009 funt sterling stracił w stosunku do europejskiej waluty około 15% swojej wartości.
Jednak, mimo ciągle dobrej, w porównaniu do sektora finansowego czy budowlanego, kondycji sektora zdrowotnego, jego obronne zalety mogą być wkrótce zagrożone. Marc Booty, analityk tego sektora w firmie Pictet Asset Management uważa, że: „obserwowany ostatnimi czasy spadek formy sektora zdrowia odzwierciedla obawy społeczeństwa odnośnie reform proponowanych przez prezydenta Obamę, mających na celu wprowadzenie w USA powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego". Stany Zjednoczone są obecnie najbardziej zyskownym rynkiem zdrowotnym na świecie - tak samo ważnym dla amerykańskich, jak i dla europejskich firm farmaceutycznych. Jednak w świetle proponowanych zmian, bardzo prawdopodobne jest to, że ceny lekarstw znajdą się niedługo pod presją".
Booty uważa, że nie tylko przedsiębiorstwa farmaceutyczne mogą poczuć tę presję cenową; zjawisko to może dotyczyć także innych zyskownych obszarów opieki zdrowotnej, takich jak np. porady lub narzędzia medyczne. „Weźmy na przykład pod uwagę produkty używane w medycynie wypadkowej, takie jak śruby do składania kości. Jest to drogi produkt z defensywnej niszy, która nie powinna być dotknięta jakąkolwiek recesją. Jednak firmy produkujące takie przyrządy w USA, sprzedają je obecnie nawet z 80%-ową marżą, co nie jest możliwe w Europie. Niemniej jednak, wraz z planowanym wprowadzeniem systemu ujednolicenia cen między USA i Europą, marża ta zostanie najprawdopodobniej zlikwidowana."
Opracowanie: Lyxor AM
Na podstawie artykułu „A healthy investment", Exchange Traded Funds Magazine, kwiecień 2009
|
Dodaj artykuł do: |
|