| Kategorie: Akcje, Waluty - wiadomości, Sławomir Dębowski komentuje | Tagi: waluty, WIG20, analizy, S&P500, Wall Street, forex |
S&P 500 - zamiast efektu stycznia wystąpił defekt stycznia. Na wykresie indeksu S&P 500 przełamane zostało krytyczne wsparcie na poziomie 1086pkt. W piątek nie pomogły nawet lepsze dane makro co najlepiej pokazuje w jakiej fazie rynku jesteśmy. Odwlekana przecena pojawia się obecnie ze zdwojoną siłą.
WIG20 - nastąpiło wybicie z kilkumiesięcznego klina w dół. Wsparcie znajduje się w rejonie 2300-2330pkt. Potem możliwa korekta. Nowego szczytu w tym roku już nie zobaczymy.
EUR/USD - spadki dotarły na razie do 1.3861 USD. W ciągu 1-2 tygodni możliwe są dalsze spadki i osiągnięcie targetu w rejonie 1.36-1.37 USD.
EUR/PLN - w piątek w ciągu dnia kurs euro spadł do 4.0236 PLN, zamknięcie wypadło na poziomie 4.0470 PLN. Duża krótkoterminowa siła złotego może być bardzo myląca, podobnie jak to było w lecie 2008 roku. Psychologiczne wsparcie na poziomie 4.00 PLN jest bardzo silne, już raz widzieliśmy mocne odbicie o 11 groszy w ciągu zaledwie 3 sesji. Jesteśmy blisko dna. Najbliższe miesiące przyniosą osłabienie złotego. Nasz target to 4.50-4.60 PLN.
Rynek akcji w USA
Ostatni tydzień był bardzo ciężki dla strony popytowej. Byki nie były w stanie obronić krytycznego wsparcia w postaci grudniowego dna na poziomie 1086pkt. Pierwszy raz od wielu miesięcy zdarzyła się sytuacja, że kilkutygodniowa fala wzrostowa (jej start wypadł na poziomie 1086pkt.) została skasowana w całości. Analizując strukturę wzrostów z listopadowego dna widać, że styczniowe wzrosty były pułapką. Zamiast efektu stycznia wystąpił defekt stycznia. Odwlekana od wielu miesięcy przecena występuje obecnie ze zdwojoną siłą. Celowo nie używam terminu korekta, gdyż rozpoczynająca się przecena powinna sprowadzić rynek niżej niż się powszechnie sądzi.
W poniedziałek indeks odbił do poziomu 1103pkt. Początek wtorkowej sesji przyniósł spadki i obronę poziomu 1090pkt. Po mocnym odbiciu bykom nie udało się pokonać oporu na poziomie 1103pkt. i w efekcie doszło do spadku. W środę walka przeniosła się na krytyczny poziom 1086pkt. Udało się go obronić. Zamknięcie wypadło wysoko na poziomie 1097.5pkt. W czwartek rynek ponownie spadał. Tego dnia doszło do spadku do nowego kilkutygodniowego minimum na poziomie 1078.5pkt. W piątek pojawiły się lepsze dane makro. PKB za IV kwartał wzrósł o 5.7% podczas gdy oczekiwano wzrostu o 4.5%, indeks Chicago PMI wzrósł do 61.pkt., prognozowano spadek z 58.7 do 57.5pkt. Początek sesji przyniósł wzrosty do 1096.5pkt. Po godzinie 16.30 niedźwiedzie ponownie zaatakowały. Indeks ustanowił nowe minimum na poziomie zaledwie 1072pkt. Zamknięcie nastąpiło blisko dziennego dna. Piątkowa sesja była bardzo negatywna lepsze dane makro zostały wykorzystane do pozbycia się akcji.
Po 8 sesjach spadków sytuacja wygląda bardzo źle. Ze szczytu na poziomie 1150pkt. indeks spadł o 78 punktów. Wszyscy inwestorzy którzy kupili akcje po 1 grudnia i którzy nie zdążyli jeszcze sprzedać akcji są na startach. Ostrzegaliśmy o tym wielokrotnie, że gra na rajd św. Mikołaja i efekt stycznia nie jest dobrą okazją do zainwestowania pieniędzy. Stosunek zysk/ryzyko był mniejszy niż 3:1, a był wręcz poniżej 1:1 o czym przekonamy się za kilka tygodni. Rynkowa sprężyna wzrostów została wyciągnięta zbyt daleko, dlatego teraz mamy tak silną reakcję w drugą stronę.
Na wykresie godzinowym ze szczytu z 20-go stycznia widoczna jest pięciofalowa struktura. To może być światełko dla tych którzy czekają na korektę. Zgodnie z teorią fal spadkowa piątka powinna zakończyć pierwszą fazę spadków, potem powinniśmy oczekiwać na korektę (najprościej rzecz ujmując powinna mieć postać wzrostowej trójki). Po zakończeniu korekty czeka nas kolejna faza spadków.
W mojej ocenie fala piąta na wykresie S&P 500 (rynek kasowy) mogła się rozpocząć we wtorek na poziomie 1103pkt. Przyjmuje one postać tzw. spadkowego klina (fale mogą na siebie zachodzić). Na wykresie kontraktów fala piąta mogła się rozpocząć dopiero w czwartek co oznacza, że początek tygodnia może jeszcze przynieść spadki. Do rozpoczęcia korekty na rynku kasowym konieczne jest przekroczenie oporu na poziomie 1078.5pkt. a następnie 1085.5pkt i wreszcie 1096.5pkt. Zasięg korekty to rejon 1100-1110pkt. W dłuższej perspektywie czekają nas dalsze spadki.
Wykres 1. Indeks S&P 500 (kontrakty CFD) w układzie dziennym
Przyszły tydzień przyniesie publikację kolejnych raportów kwartalnych spółek. Pojawi się sporo danych makro. W poniedziałek indeks ISM dla przemysłu, w środę dane z rynku pracy (raport Challengera i ADP), indeks ISM dla usług. W czwartek dane z rynku pracy (wnioski o zasiłki), zamówienia w przemyśle. W piątek stopa bezrobocia i zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym.
Lepsze dane makro powinny wspierać stronę popytową. Najważniejsza jednak będzie sytuacja techniczna, która jest ogólnie biorąc odbiciem zbiorowych nastrojów na rynku. Najważniejszy będzie początek tygodnia (poniedziałek-wtorek). Udana próba odbicia może poprawić nastroje na rynku i doprowadzić do pojawienia się kilkusesyjnej korekty. W przeciwnym wypadku sytuacja na rynku może się dalej pogorszyć.
Perspektywa długoterminowa
Przejdźmy do dłuższej perspektywy. Z marcowego dna do styczniowego szczytu indeks S&P 500 wzrósł o 72%. Tak duży wzrost nie jest zasługą zdrowych i silnych fundamentów spółek ani gospodarki w USA lecz odreagowaniem wcześniejszej ogromnej fali spadków (patrz wykres 2).
Z długoterminowego dna z marca 2009 r. na poziomie 667pkt. widoczna jest na razie duża wzrostowa trójka (A-B-C). Oznaczenie to zostanie zweryfikowane przez rynek w ciągu kilku miesięcy. Można oczywiście zbudować alternatywny scenariusz zakładający, że do styczniowego szczytu pojawiła się wzrostowa trójka (1-2-3). Przecena jaka obecnie się dokonuje to fala 4, potem powinniśmy zobaczyć jeszcze falę 5-tą z nowym szczytem.
Uważam, że szanse na wzrostową piątkę (1-2-3-4-5) zamiast tylko trójki (A-B-C) są o wiele mniejsze. Struktura wzrostów z lipcowego dna do styczniowego szczytu wcale nie przemawia abyśmy mogli je oznaczyć jako falę trzecią!!! Technicznie jest to słaba fala. Wielokrotnie dochodziło do pułapek w postaci spadków poniżej dotychczasowych szczytów (sierpień, wrzesień, październik, listopad). Na wykresach tygodniowych pojawiły się bardzo silne negatywne dywergencje. To nie wygląda na falę trzecią lecz na falę „C" kończącą odbicie z długoterminowego dna (667pkt.).
Wykres 2. Indeks S&P 500 -perspektywa długoterminowa
Krytyczne wsparcie wyznacza szczyt fali „A" na poziomie 956pkt. Z punktu widzenia teorii fal przebicie tego poziomu oznaczać będzie, że z marcowego dna pojawi się rzeczywiście tylko wzrostowa korekcyjna trójka ("A-B-C") w długoterminowym trendzie spadkowym. Wygenerowany zostanie wtedy sygnał do spadków do nowych długoterminowych minimów. Obecnie lepiej jest więc przygotować się na negatywny scenariusz.
Przez najbliższe 2-3 miesiące znakomita większość inwestorów będzie zakładać, że przecena jaka się rozpoczyna jest to tylko lokalną korektą i za kilka miesięcy zobaczymy nowe szczyty. Na wykresie 2 zaznaczyłem sytuację w której pierwsza silna fala spadków zatrzyma się powyżej krytycznego wsparcia na poziomie 956pkt. Gdy rozpocznie się odbicie wielu inwestorów zapomni o tym co się działo wcześniej i nie będzie zawracało sobie głowy tym, że pierwsza faza przeceny przyjmie postać spadkowej piątki. Dopiero po odbiciu, które okaże się tylko korekcyjne (wzrostowa trójka) do świadomości inwestorów zacznie docierać możliwość dalszych silnych spadków.
GPW w Warszawie
W ubiegłym tygodniu indeks WIG20 opuścił kilkumiesięczny klin wzrostowy. Przełamana została kilkumiesięczna linia trendu wzrostowego. Wygenerowany został silny sygnał wskazujący na rozpoczynającą się przecenę, która przyjmie większe rozmiary niż się powszechnie sądzi.
Poniedziałek nie przyniósł dramatu. Indeks nie pogłębił dna z piątku (2400pkt.). Oczekiwano na odbicie na giełdach w USA. We wtorek nastroje były gorsze (USA), indeks przebił linię trendu wzrostowego spadając do 2367pkt. W czwartek i w piątek wyprzedaż trwała nadal, aczkolwiek dynamika spadków nie była duża. Odpowiednie dna wypadły na poziomach 2362pkt. oraz 2349pkt. W piątek po godzinie 14.30 pojawiły się lepsze dane makro z USA (PKB za IV kwartał wzrósł o 5.7%, oczekiwano +4.5%). To spowodowało szybki wzrost indeksu. Indeks zamknął się na dziennym szczycie na poziomie 2383pkt. Niestety po raz kolejny inwestorzy zza oceanu zawiedli. Po zamknięciu naszego rynku w USA zaczęła się przecena, która doprowadziła do ustanowienia nowych minimów.
Można się spodziewać, że w poniedziałek nastroje przed sesją będą bardzo złe. Indeks najprawdopodobniej otworzy się z dużą luką bessy. Od piątkowego zamknięcia do ubiegłotygodniowego dna mamy zaledwie 1.4%. Nic nie stoi na przeszkodzie aby już rano indeks ustanowił kolejne dno. Wsparcie znajduje się w rejonie 2310-2330pkt. (patrz wykres nr.3). Troszkę niżej mamy jeszcze psychologiczne wsparcie na poziomie 2300pkt.
Wykres 3. Indeks WIG20 w układzie dziennym
Zamiast więc zobaczyć 2600 czy 2700pkt. byki będą musiały bronić wsparcia w rejonie 2310-2330pkt. Nowego szczytu w tym roku już nie powinniśmy zobaczyć. W ciągu najbliższych 2-3 miesięcy powinniśmy zobaczyć przecenę po ostatnich wzrostach i może ona przyjąć postać spadkowej piątki.
Ryzyko na rynku w średnim i długim terminie jest ogromne. Odbicie z tegorocznego dna przyjmuje postać dużej wzrostowej korekcyjnej trójki A-B-C. Krytyczne wsparcie znajduje się na poziomie 2043pkt. Na razie wielu inwestorów zakłada, że jeśli dojdzie do spadków to będzie to lokalna korekta w długoterminowym trendzie wzrostowym. Po zakończeniu pierwszej fali spadków i obronie poziomu 2043pkt. dojdzie do odbicia w trakcie którego powinno się okazać, że nie ma szans na nowy długoterminowy szczyt. Będzie to ostatni moment na wyskoczenie z rynku.
Eurodolar
Pierwsza silna fala spadków na eurodolarze dotarła do poziomu 1.4217 USD. Przez 3 tygodnie trwało korekcyjne odbicie. Lokalny szczyt osiągnięty został 13-go stycznia na poziomie 1.4579 USD. Wyłamanie z formacji flagi nastąpiło 19-go stycznia. Zasięg spadków wynikający z tej formacji to rejon 1.36 USD.
Ubiegły tydzień przyniósł potwierdzenie wniosków wynikających z AT. Ubiegłotygodniowe dno na poziomie 1.4028 USD zostało pogłębione o blisko 2.5 centa do poziomu 1.3861 USD. Zamknięcie nastąpiło na poziomie 1.3862 USD.
W mojej ocenie ze szczytu z 13-go stycznia pojawi się fala trzecia (patrz oznaczenie na wykresie nr4). Powinna ona mieć 5-falową strukturę. Obecnie jesteśmy w podfali „3". Dotarła ona do poziomu 1.3862 USD. Po korekcie (podfala „4") powinniśmy jeszcze zobaczyć spadki w ramach podfali „5"
Zasięg spadków szacuję na 1.36-1.37 USD. Po zakończeniu fali trzeciej czeka nas kilka tygodni korekty, po czym powinniśmy zobaczyć jeszcze jedną falę spadków.
Wykres 4. Eurodolar w układzie dziennym
Wtedy z grudniowego szczytu pojawi się spadkowa piątka. Będzie to dowód na to, że pojawił się nowy wielomiesięczny trend spadkowy na eurodolarze, po korekcie powinniśmy zobaczyć kolejną silną falę spadków.
Ciekawa była reakcja na piątkowe dane z godziny 14.30. Dosyć często w takich sytuacjach dochodzi do zderzenia się dwóch różnych interpretacji danych makro. Przed publikacją danych przez kilka godzin euro pozostawało w konsolidacji w rejonie bardzo ważnego wsparcia (1.3956-1.3962 USD). Przebicie tego wsparcia spowodowałoby że z ostatniego dna (1.3911 USD) odbicie przyjęło postać tylko wzrostowej trójki. To z kolei oznaczałoby spadki na nowe dno. Pierwsza reakcja po publikacji danych (lepsze od oczekiwań dane o PKB w IV kwartale) spowodowała spadek do 1.3935 USD. W tym momencie można już było uznać, że wsparcie padło i mamy trójkę. Znalazły się jednak byki, które próbowały powstrzymać spadki i w efekcie na krótko doszło do wzrostu aż do 1.3966 USD. Potem jednak szybko rynek zaczął spadać. Ten przykład pokazuje, że publikacja ważnych danych makro wiąże się z krótkoterminowym ryzykiem na rynku. Kluczowa jest wtedy ocena sytuacji w dłuższej perspektywie niż poddawanie się emocjom.
Złoty - EUR/PLN
Odbicie od psychologicznego wsparcia (4.00 PLN) było bardzo silne i doprowadziło w ciągu 3 dni do wzrostu o 11 groszy (szczyt wypadł tydzień temu w piątek na poziomie 4.1066 PLN). Przez kilka sesji kurs euro pozostawał w fazie konsolidacji w rejonie 4.0550-4.1100 PLN. W piątek doszło do wybicia w dół. Dzienne dno wypadło na poziomie 4.0234 PLN, szybko jednak doszło do odbicia. Zamknięcie wypadło na poziomie 4.0470 PLN.
Znajdujemy się blisko przesilenia albo już ono nastąpiło. Jeśli nawet w krótkim terminie doszłoby do spadku euro i kolejnego ataku na poziom 4.00 PLN to nie jest to wcale żadna okoliczność uzasadniająca dalsze spadki i otwieranie średnioterminowych pozycji na dalsze umocnienie złotego. Siła z jaką doszło do odbicia z poziomu 4.00 PLN powinna być ostrzeżeniem przed wyczerpywaniem się trendu umacniania złotego.
Wykres 5. Eurozłoty w układzie dziennym
To, że w 2008 roku Polska odnotowała wzrost PKB wcale nie oznacza, że znajdujemy się w doskonałej sytuacji. Naszym największym problemem jest duży deficyt budżetowy. Co zrobi rząd gdy na rynku akcji dojdzie do wielomiesięcznej przeceny? Duża część dochodów prywatyzacyjnych nie zostanie wtedy zrealizowana. Pojawi się problem większego deficytu. Jak zareaguje złoty? Wiadomo... Z tym, że trend osłabiania się złotego będzie już wtedy trwał w najlepsze, bo rynek zdąży taką informację już wcześniej zdyskontować.
Przejdźmy do sytuacji krótkoterminowej. Możliwe są dwa scenariusze (wykres 5). Krótkoterminowy ważny opór znajduje się w rejonie 4.0545 PLN, wsparcie to poziom 4.00 PLN. Przebicie oporu na poziomie 4.0545 PLN powinno oznaczać, że wybicie w dół z konsolidacji było korekcyjne i że czeka nas po pierwsze test ostatniego szczytu (4.11 PLN) i możliwość pojawienia się kolejnej fali wzrostów gdy ten szczyt padnie. Wtedy z poziomu 4.00 PLN mamy wzrostową trójkę i rośnie prawdopodobieństwo, że przerodzi się ona we wzrostową piątkę (niebieska linia). To z kolei oznacza, że narodził się właśnie nowy trend.
Drugi scenariusz, którego nie możemy wykluczyć zakłada, że opór w rejonie 4.0545 PLN powstrzyma odbicie. W efekcie kurs euro będzie dalej spadał i możliwe jest wtedy przetestowanie wsparć na poziomach 4.0234 PLN (piątkowe dno) i 3.9991 PLN (styczniowe minimum). Zejście poniżej 4.00 PLN może być pułapką (czerwona linia). Gra na krótko może się skończyć tragicznie, gdyż powrót powyżej 4.00 PLN wygeneruje silny sygnał do odbicia.
Podsumowując zwracam uwagę, że jesteśmy blisko punktu zwrotnego (albo już on wystąpił). Gra na krótko czyli na umocnienie złotego jest bardzo ryzykowna. Sytuacja jest podobna do tej z lata 2008 roku, aczkolwiek jeśli chodzi o zasięg osłabienia złotego powinien on być znacznie mniejszy.
Sławomir Dębowski
Główny analityk Globtrex.com
|
| Rozgrzej się na forexie- załóż bezpłatny rachunek demo na platformie transakcyjnej |
|
Dodaj artykuł do: |
|
Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?
| 75% |
| 25% |