12 grudnia 2009, 14:17
Kategorie: Akcje, Sławomir Dębowski komentuje Tagi: waluty, WIG20, S&P500

Na rynku akcji trwa konsolidacja- podsumowanie tygodnia i prognoza

Źródło: istockphoto
Od prawie 4 tygodni indeks S&P 500 pozostaje w fazie konsolidacji. Gorsze dane makro z Niemiec i negatywne informacje dotyczące ratingów Grecji i Hiszpanii przełożyły się na testowanie dolnego ograniczenia konsolidacji, z kolei lepsze dane makro z piątku doprowadziły do niewielkiego wzrostu indeksu.

Rynek akcji w Polsce był słaby, co nie powinno dziwić w kontekście złych danych makro z Niemiec i obniżenia ratingów dla Grecji i Hiszpanii. Indeks WIG20 stracił 140 punktów, a piątkowe odbicie pomimo dobrych nastrojów na rynkach zachodnich było słabe.

Na rynku walutowym doszło do dalszego silnego umocnienia dolara. W piątek kurs euro spadł o blisko 2 centy osiągając poziom zaledwie 1.4585 USD (najniżej od ponad 2 miesięcy). Na tym tle złoty był mocny. Na parze z euro środowy szczyt nie został nawet przekroczony.

Rynek akcji w USA

W ubiegłym tygodniu pojawiło się dosyć dużo negatywnych informacji. We wtorek produkcja przemysłowa w Niemczech za październik spadła o 1.8% podczas gdy oczekiwano wzrostu o 1.1%. Potem obniżony został rating greckiego długu przez agencję Fitch, z kolei agencja Standard & Poor's obniżyła perspektywę ratingu dla Hiszpanii do negatywnej. Nagromadzenie złych informacji doprowadziło do testu ważnego wsparcia w postaci dolnego ograniczenia już blisko 4-tygodniowej fazy konsolidacji. Indeks S&P 500 ustanowił lokalne dno na poziomie 1086pkt. W ciągu sesji rozpoczęło się odbicie. Zamknięcie wypadło na poziomie 1096pkt. Taka dosyć spokojna reakcja giełd w USA wynikała z faktu, że te negatywne informacje nie dotyczyły bezpośrednio Ameryki.

W czwartek indeks S&P 500 ponownie wzrósł. Natomiast w piątek pojawiły się lepsze dane makro. O godzinie 14.30 okazało się, że sprzedaż detaliczna w listopadzie wzrosła o 1.3% (oczekiwano 0.7%), o godzinie 15.55 poznaliśmy odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan. Wzrósł on do 73.4pkt. (oczekiwano 68.4pkt.). Dzienne maksimum wypadło na poziomie 1108pkt., zamknięcie nastąpiło na poziomie 1106pkt.

W przyszłym tygodniu pojawi się sporo danych makro. Najważniejsze z nich to produkcja przemysłowa w listopadzie, indeksy NY Empire State i Fed z Filadelfii (nowojorski indeks koniunktury oraz indeks filadelfijski mierzący aktywność sektora wytwórczego w stanach Pensylwania, New Jersey i Delaware). Pojawią się też dane z rynku nieruchomości. Wreszcie w piątek wygasać będą grudniowe serie instrumentów pochodnych co może w końcówce tygodnia spowodować mocniejsze zmiany cen.

Od połowy listopada a więc już prawie miesiąc trwa konsolidacja. W tym czasie na rynek napłynęło kilka złych informacji (Dubaj, Grecja, Hiszpania). Mieliśmy też bardzo dobre dane z rynku pracy tydzień temu w piątek. Nie spowodowało to wybicia indeksu S&P 500  z trendu bocznego. Przed nami już ostatni pełny tydzień notowań.

W mojej ocenie ryzyko inwestycyjne na rynku jest bardzo duże. Jeśli nawet doszłoby do wybicia z konsolidacji w górę i fala piąta miałaby większy zasięg (np. maksymalnie do 1160pkt.) to bardzo szybko może się okazać, że wzrosty nie będą trwałe i już w styczniu dojdzie do przesilenia. W mojej ocenie obecnie gra na wzrosty nie jest warta aby angażować własne pieniądze. Ten spokój na rynku może wynikać z tego, że byki (głównie instytucje finansowe z USA) chcą doczekać do końca roku.

Z marcowego dna indeks S&P 500 wzrósł już o 67%. Utrzymanie takiego trendu przez kolejne miesiące jest nierealne. Patrząc z kolei na strukturę wzrostów z lipcowego dna. Widać, że trend się "dławi". Korekty z września i października schodziły poniżej poprzednich lokalnych szczytów. Ponadto oznaczenie fal z lipcowego dna wskazuje, że wzrostowa piątka, która powinna zakończyć trend ukształtowała się do połowy listopada. Rynek jest więc praktycznie gotowy do spadków. Więcej argumentów przemawia za tym, aby w średnim terminie budować krótkie pozycje.

Wykres 1. Indeks S&P 500 w układzie dziennym


 

 

 

 

 

Gdy rozpoczną się spadki w pierwszej kolejności należy założyć, że będzie to korekta wzrostów z lipcowego dna. Z długoterminowego dna z marca na poziomie 667pkt. widoczna jest na razie duża wzrostowa trójka (A-B-C). Krytyczne wsparcie wyznacza szczyt fali "A" na poziomie 956pkt. Z punktu widzenia teorii fal przebicie tego poziomu oznaczać będzie, że z marcowego dna pojawi się rzeczywiście tylko wzrostowa korekcyjna trójka ("A-B-C") w długoterminowym trendzie spadkowym. Wygenerowany zostanie wtedy sygnał do spadków do nowych długoterminowych minimów.

Dlaczego taki scenariusz miałby być realny? Jeśli rzeczywiście jesteśmy blisko zakończenia fali ?C" to gdybyśmy na chwilę założyli, że nie jest to fala "C" ale fala trzecia, to niestety takie oznaczenie byłoby błędne. Z prostego powodu. Kształt i dynamika fali trzeciej powinna być zupełnie inna. Rynek powinien być silny. Korekty z września i października nie pasują do "osobowości" fali trzeciej i nie powinny tak nisko schodzić, że zahaczały o poprzednie szczyty.

Po rozpoczęciu przeceny nastroje na rynku nie ulegną szybkiemu pogorszeniu. W pierwszej fazie spadków większość inwestorów będzie przekonana, że jest to tylko lokalna korekta i za kilka miesięcy zobaczymy nowe szczyty. Dopiero po odbiciu, które okaże się tylko korekcyjne do świadomości inwestorów zacznie docierać możliwość dalszych silnych spadków.

GPW w Warszawie

Ubiegły tydzień przyniósł dosyć duże spadki na naszym rynku. W poniedziałek indeks WIG20 kosmetycznie spadł o 0.7% w reakcji na przebieg piątkowej sesji  w USA. We wtorek w ciągu dnia doszło do spadku poniżej poniedziałkowego dna (2410pkt.) potem szybko padło wsparcie na poziomie 2400pkt. i w efekcie indeks zamknął się na ważnym wsparciu na poziomie 2375pkt. Spadki były duże (-2.3%) i poparte solidnymi obrotami (1.7 mld zł). Impulsem do przeceny mogły być gorsze dane z Niemiec. Produkcja przemysłowa w październiku spadła o 1.8% podczas gdy oczekiwano wzrostu o 1.1%.

Kolejna sesja przyniosła niestety znowu duży spadek. Indeks zamknął się na dziennym dnie (2320pkt. -2.3%). Obroty były ponownie wysokie (1.6 mld zł). Tego dnia na rynkach pojawiły się negatywne informacje o obniżeniu ratingu dla Grecji i Hiszpanii. W czwartek w ciągu dnia doszło do próby odbicia, jednak końcówka sesji przyniosła spadek do nowego dna na poziomie 2310pkt. Piątkowa sesja przyniosła wreszcie odbicie. Do godziny 10-tej ustanowione zostało dzienne maksimum na poziomie 2349pkt. Silna bariera podażowa w strefie 2346-2350pkt. powstrzymała odbicie i w efekcie rozpoczęły się spadki. Do godziny 14.30 ustanowione zostało dzienne dno na poziomie 2322pkt. W tej fazie sesji widać było , że nasz rynek był o wiele słabszy od giełd zachodnich. Lepsze dane z godziny 14.30 (sprzedaż detaliczna w USA wyniosła +1.3%, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 0.7%) przełożyły się na szybki wzrost indeksu, który na krótko wrócił w rejon dziennego szczytu. Szybko jednak nastąpił powrót na południe, co już było skorelowane z cofnięciem na rynkach zachodnich. O godzinie 15.55 i 16-tej podane zostały kolejne dane z USA. Indeks Uniwersytetu Michigan okazał się lepszy od oczekiwań (68.5pkt.) i wyniósł 73.4pkt., natomiast zapasy niesprzedanych towarów wzrosły o +0.2% (oczekiwano spadku o 0.3%). Ostatecznie indeks zamknął się na poziomie 2334pkt. Obroty wyniosły 1.1 mld zł.

Ostatni tydzień pokazał słabość naszego rynku w relacji do giełd zachodnich. Do tegorocznego szczytu indeksowi WIG20 brakuje 4.5%, podczas gdy w przypadku indeksu S&P 500 jest to zaledwie 1.2%.

Wykres 2. Indeks WIG20 w układzie dziennym


 

 

 

 

 

 

Początek tygodnia może przynieść kontynuację piątkowego odbicia. Zasięg szacuję na 2375pkt. (maksymalnie do 2400pkt.). W dłuższej perspektywie możliwy jest powrót do spadków.

Odbicie z tegorocznego dna przyjmuje postać dużej wzrostowej trójki A-B-C. Rynek największą szerokość miał w sierpniu gdy szczyty ustanowiły indeksy szerokiego rynku (mWIG40 oraz sWIG80). Od tego czasu pozostają one w fazie konsolidacji. Ponadto wewnętrzna struktura fali wzrostowej od lipcowego dna wskazuje, że trudno byłoby mówić, że może to być fala trzecia. Ryzyko w średnim i długim terminie jest bardzo wysokie. Przesilenie na rynkach zachodnich jest blisko i może doprowadzić do rozpoczęcia mocnej przeceny.

Eurodolar

W ubiegłym tygodniu dolar zyskiwał na wartości. Do wtorku euro ustanowiło lokalne dno na poziomie 1.4668 USD. Przez kilka sesji, aż do piątku, trwało korekcyjne odbicie, które przyjęło postać konsolidacji. Patrząc na układ fal w krótkim terminie widać było, że brakuje jeszcze jednej fali spadkowej (patrz oznaczenie fal poniżej) aby doszło do ukształtowania pełnej spadkowej piątki z grudniowego szczytu (1.5140 USD).

Przed piątkową sesją większe szanse miał więc scenariusz w którym powinno dojść do wybicia w dół (zwracaliśmy na to uwagę w biuletynie dziennym). Jeszcze przed publikacją wyników z godziny 14.30 byki próbowały doprowadzić do wybicia w górę z konsolidacji. Po publikacji lepszych danych o sprzedaży detalicznej z USA doszło do gwałtownych spadków. Byki poniosły ciężką porażkę. Dolne ograniczenie fazy konsolidacji na poziomie 1.4668 USD zostało zmiażdżone. Spadki dotarły do poziomu zaledwie 1.4585 USD. Zamknięcie nastąpiło na poziomie 1.4612 USD.

Wykres 3. Eurodolar w układzie 4-godzinnym

 

 

 

 

 

 

Tak silna reakcja rynku mogła wynikać z faktu, że przez kilka dni byki próbowały bronić bardzo ważnego wsparcia w postaci wtorkowego dna (1.4668 USD). Gdyby ono padło to wtedy otwarłaby się droga do spadków w rejon 1.46 USD.

Popatrzmy obecnie na wykres w dłuższej perspektywie. W końcówce listopada i na początku grudnia doszło do nieudanej próby trwałego pokonania szczytu z października (1.5062 USD). W dodatku bardzo szybko się okazało, że odbicie z listopadowego dna przyjęło postać wzrostowej trójki. To z kolei oznaczało, że była to tylko część większej całości a mianowicie korekty płaskiej (A-B-C) - patrz wykres powyżej.

Na początku grudnia brakowało więc dużej spadkowej fali "C". Powinna ona spaść poniżej dna fali ?A" (1.4625 USD), co też się stało. W dodatku fala "C" powinna mieć strukturę spadkowej piątki, co również widać na wykresie powyżej.

Ostatnie reakcje rynku walutowego były sporym zaskoczeniem dla tych inwestorów, którzy starali się interpretować dane makro z USA. Wcześniej lepsze dane powodowały osłabienie dolara. Od blisko 2 tygodni reakcja jest odwrotna. W ciągu ostatnich dwóch tygodni analiza techniczna a zwłaszcza teoria fal dosyć dobrze przewidywała dalszy rozwój wydarzeń. Prawdziwy test dla fal nastąpi w tym tygodniu. Skoro z październikowego szczytu pojawiła się korekcyjna trójka w postaci fali płaskiej (A-B-C) to wystarczy niewielki wzrost powyżej 1.4625 a następnie 1.4668 oraz 1.4775 USD aby doszło do większego odbicia, które zgodnie z oznaczeniem fal na wykresie dziennym powinno również doprowadzić do ustanowienia nowego długoterminowego szczytu. Target szacujemy na rejon 1.52-1.53 USD.

Wykres 4. Eurodolar w układzie dziennym

 

 

 

 

 

 

Po ustanowieniu nowego szczytu z wiosennego dna pojawi się pełna wzrostowa piątka. W efekcie oczekuję przesilenia na eurodolarze. Przebicie październikowego szczytu (1.5062 USD) powinno wygenerować silny sygnał sprzedaży o znaczeniu średnioterminowym. Dla złotego oznaczać to będzie koniec jego umacniania. W ciągu kilku miesięcy złoty może stracić 10-15%.

Złoty

Ostatni tydzień przyniósł duże osłabienie złotego. Tydzień temu w piątek na wykresie pary EUR/PLN doszło do długo oczekiwanego ataku na tegoroczne dno z sierpnia (4.0650 PLN). W piątek euro spadło do poziomu 4.0347 PLN, w poniedziałek rano zostało pogłębione do 4.0288 PLN. Kolejne dni przyniosły jednak szybki powrót powyżej krytycznego poziomu 4.0750 PLN.

Oznacza to, ze z długoterminowego szczytu w lutym (4.94 PLN) do grudniowego dna (4.0288 PLN) widoczna jest nadal tylko spadkowa trójka (zgodnie z teorią fal do pojawienia się nowego długoterminowego trendu konieczne jest pojawienie się spadkowej piątki), gdyż spadki z listopadowego szczytu na razie nie rozwinęły się w spadkową piątkę.

Wykres 5. Para EUR/PLN w układzie dziennym


 

 

 

 

 

Scenariusz pojawienia się spadkowej piątki jest nadal możliwy zwłaszcza jeśli sprawdzi się scenariusz dla eurodolara zakładający kolejny szczyt.

Duże umocnienie dolara w piątek nie przełożyło się na znaczne osłabienie złotego. Lokalny szczyt ze środy (4.1707 PLN) nie został zaatakowany. Dzienne maksimum wypadło na poziomie 4.1600 PLN, zamknięcie nastąpiło na poziomie 4.1466 PLN. Również w przypadku pary USD/PLN złoty był bardzo silny. Lokalny szczyt ze środy (2.8400 PLN) został w piątek nieznacznie przekroczony. Dzienny szczyt wypadł na poziomie 2.8490 PLN, kurs zamknięcia wyniósł 2.8383 PLN/.

Wracając do wykresu pary EUR/PLN, to odbicie z listopadowego dna (4.0750 PLN) z krótkotrwałym zejściem do 4.0288 PLN może być falą "2" o strukturze fali płaskiej. Potwierdzeniem tego oznaczenia powinny być spadki do nowego dna w ramach fali "3" i "5" (patrz oznaczenie na wykresie). Target szacuję na 3.90 PLN. Dno mogłoby zostać osiągnięte w styczniu.

W dłuższej perspektywie powinno dojść do mocnego korekcyjnego odbicia. Może ono potrwać kilka miesięcy (target 4.30-4.40 PLN). Po jego zakończeniu oczekuję dalszego wielomiesięcznego umocnienia złotego (spadków pary EUR/PLN).

Sławomir Dębowski

Główny analityk Globtrex.com

Źródło: Globtrex.com
Chcesz otrzymywać analizy i przegląd prasy na skrzynkę e-mail? Zapisz się na bezpłatny newsletter
Dodaj artykuł do:


Czytaj także:
Komentarze
Możesz komentować artykuł w dyskusji na forum. Przejdź do dyskusji
Newsletter
Otwórz rachunek demo
NEWSLETTER
SONDA

Czy sądzisz, że istnieje realne zagrożenie ogłoszenia przez któregokolwiek członka strefy euro bankructwa?

  • Tak
     75%
  • Nie
     25%
PARTNERZY GLOBTREX.COM